• facebook
  • rss
  • Szał w trampkach

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 26/2012

    dodane 28.06.2012 00:00

    Nietypowe muzeum. Koko, koko, eurogadżety są spoko – twierdzą dwaj urzędnicy z miejskiego Ratusza. I w swoim biurowym pokoju urządzili muzeum europamiątek.

    Zaczęło się od zwykłej ciekawości. – Jeśli coś nazywa się „Polska klapacz-koszulka”, to nieważne, co jest w środku, trzeba to kupić i pokazać kolegom – wspomina Marcin Przewoźniak z miejskiego Wydziału Kultury, który razem z Krzysztofem Roznerem od kilku miesięcy prowadzi w biurowym pokoju „euromuzeum”.

    Potem była polska łapa dmuchana „Dłoń”, do której za chwilę dołączyły łapa dmuchana „Wskazywacz” i „Ministrój piłkarski na przyssawkę”. W krótkim czasie maleńki, urzędniczy pokoik na trzecim piętrze budynku przy ul. Niecałej obrósł ponad 150 eurogadżetami.

    A urzędnicza kolekcja zyskała oficjalną nazwę „Muzeum Polskiego Euro Spoko 2012”. – Na prawo jest dział spożywczy – zaczyna oprowadzanie Marcin Przewoźniak, który na co dzień redaguje miejski serwis, a „dorywczo” występuje w roli kustosza. Na biało-czarną piłkę, hasło „kibic” lub biało-czerwone barwy sprzedaje się dosłownie wszystko: od serków, parówek i chleba kibica po tosty „z narożnika”, mentosy „do boju” i sushi w barwach narodowych. Polskiej reprezentacji „kibicują” także paprykarz i makrela.

    Hitem jest przynęta wędkarska – „Euro białe robaki”. W dziale tekstylnym są skarpetki i patriotyczne biało-czerwone sznurowadła. Skórzane buty z Orłem na pięcie oraz biało-czerwona rogatywka. Gadżety zazwyczaj kupują sami, ale bakcyla złapali także inni urzędnicy, którzy do kolekcji donoszą ciekawe „koko”. – To, czego nie można kupić, fotografujemy – wyjaśniają. Zdjęcia nadsyłają także internauci. W umownym dziale elektronicznym jest już 500 fotografii. – Nawet wraki na złomowisku kibicują – mówi Krzysztof Przewoźniak, pokazując zdjęcie rozklekotanego auta ze sterczącą na dachu narodową flagą. Miejscy urzędnicy gadżety będą zbierać do końca roku.

    Potem pieczołowicie dokumentowane euroszaleństwo opiszą. – Już mamy wstępny tytuł eseju: „Polski kokoizm narodowy w aspekcie spokoicyzmu narodowego” – śmieją się urzędnicy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół