Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Nie można grać na remis

O idolach na klęczkach i koszulkach Deyny z ks. Mariuszem Zapolskim rozmawia Joanna Jureczko-Wilk.

Joanna Jureczko-Wilk: Brakuje Księdzu ścian na pokazanie kolekcji koszulek, proporczyków, szalików i innych piłkarskich gadżetów. Z EURO 2012 niczego nie widzę...

Ks. Mariusz Zapolski: – Jest oryginalna piłka adidasa Tango 12, jaką grali piłkarze. Mam też obiecaną koszulkę reprezentacji Rosji, ale nie wiem, czy udało się ją zdobyć, bo po meczu z Polską Rosjanie nawet nie podziękowali nam za grę i od razu zeszli do szatni. Nie wiem więc, czy wymienili się koszulkami.

Od jak dawna Ksiądz kolekcjonuje piłkarskie stroje i jak wielki jest to zbiór?

– Pierwsze koszulki dostałem 23 lata temu od Romka Koseckiego i jego kolegów z reprezentacji Polski, którzy, znając moją pasję, przywozili mi z zagranicznych meczów „pamiątki”. Teraz mam ponad 330 koszulek. Byłoby ich dużo więcej, gdybym w pewnym momencie nie zarzucił kolekcjonowania i nie rozdał swoich „eksponatów”.

Miłość do koszulek jednak zwyciężyła.

– Gdzieś na początku pobytu w seminarium pomyślałem, że to niedobrze, żeby przyszły ksiądz miał taką sportową fascynację. Przestałem oglądać mecze w telewizji. Było tak tylko przez kilka miesięcy – do czasu Mundialu w Hiszpanii, kiedy wszyscy kibicowaliśmy Polakom w seminaryjnej sali. Potem, już po święceniach, uczestniczyłem w ignacjańskich rekolekcjach, w czasie których doszedłem do wniosku, że nie mogę przywiązywać się do rzeczy, więc rozdałem ministrantom i znajomym prawie sto koszulek, kilkadziesiąt metalowych odznak i proporczyków z całego świata. Najcenniejszą koszulkę, Deyny, podarowałem koledze z seminaryjnej ławki. Kilka lat później trafiła w moje ręce druga koszulka Deyny – z jego ostatniego meczu Mistrzostw Świata Oldbojów w Danii. Dałem ją Markowi Citce, piłkarzowi, który wówczas zapowiadał się na następcę Deyny. Niestety jego błyskotliwą karierę przerwała kontuzja.

Powróciłem do piłkarskiego świata jako duchowy opiekun piłkarzy Legii i moja kolekcja się odradzała. Teraz mam do niej dystans – jest mi bliska o tyle, że przypomina miłe wydarzenia i spotkania z wyjątkowymi ludźmi. Na przykład z Carlesem Puyolem, kapitanem Barcelony i reprezentacji Hiszpanii. Z wieloma koszulkami wiążą się ciekawe historie, jak z tą białą z czerwonym krzyżem Interu Mediolan. Nawiązuje ona do koszulek tej drużyny sprzed stu lat i była powodem międzynarodowego konfliktu. Włosi zagrali w tych strojach w meczu Ligi Mistrzów z drużyną Ferenbahce Istambuł. Po przegranej Turcy napisali do UEFA protest, że koszulki z krzyżem gloryfikują krucjaty i że uraziły ich uczucia religijne. Działacze Interu Mediolan odpowiedzieli, że czerwony krzyż na białym tle to ich historyczny i tradycyjny znak i że od niego nie odstąpią.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy