• facebook
  • rss
  • Podwyżkowa nawałnica

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 32/2012

    dodane 09.08.2012 00:00

    Negocjacje trwają. – W ciemno kazali nam podpisać nowe umowy – żalą się kupcy z podziemi Centralnego. Ci, którzy się zdecydowali, mają teraz płacić nawet czterokrotnie wyższy czynsz.

    Od dwudziestu dobrych lat w podziemiach między Dworcem Centralnym i Marriottem spokojny żywot wiedli tamtejsi kupcy. Przez duże „K”, bo handel w oszklonych pawilonach z zielonym obramowaniem był szczytem luksusu. Czynsze, owszem, jedne z najdroższych w stolicy, ale i lokalizacja przednia. Na brak klienteli nikt wtedy i teraz nie narzekał. – Podwyżki były, ale rewaloryzacyjne. Czasami jak człowiek z czynszem się spóźnił, to na rękę szli – przyznają kupcy. W czerwcu tego roku 156 kupcom kończyła się umowa najmu. – Mówiono nam, że czynsz wzrośnie o około 30 proc. – mówi Robert Gralewski, handlujący w podziemiu odzieżą. Dzień przed wygaśnięciem umowy otrzymali prośbę o przyniesienie niezbędnych dokumentów „w celu uaktualnienia danych”. A zaraz po niej osobiste zaproszenie na rozmowę.

    Włos z głowy

    – Negocjatorka położyła przede mną weksel in blanco, po którego podpisaniu dopiero mogłam dowiedzieć się, na jakich warunkach dalej będę wynajmować lokal. Nie było żadnej dyskusji: podpisuję albo rezygnuję – mówi Anna Mikoś, prowadząca w podziemiu galerię. Jedni kupcy w panice przed utratą pracy decydowali się kontynuować działalność w ciemno. Potem łapali się za głowę. I rwali włosy. Nawet 500 proc. podwyżki to niejedyna zmiana, jaką kupcy zobaczyli po podpisaniu umowy. Do tego dochodzi kaucja – w wysokości od 15 tys. do 150 tys. zł, w zależności od powierzchni lokalu, oraz opłacony z góry trzymiesięczny czynsz: od 10 tys. do 100 tys. No i nowy regulamin. – 10-minutowe spóźnienie pracownika trzeba zgłaszać najemcy, jeśli tego nie zrobimy, możemy zostać ukarani kwotą 5–8 tys. za dzień, za niewpłacenie kaucji w terminie i dodatkowych opłat trzeba karnie płacić wysokość miesięcznego czynszu do końca trwania trzyletniej umowy – cytuje Anna Mikoś. Za 8-metrowy lokal jego właściciel zamiast 1600 zł miesięcznie będzie płacił ponad 3 tys., a dodatkowo 24 tys. – za kaucję i trzykrotny czynsz. Niektórzy zaciągnęli kredyt, by sprostać nowym warunkom, inni wydłużyli czas pracy swoim pracownikom do... 15 godzin.

    Dlaczego tak drogo?

    Spółka Warszawskie Przejścia Podziemne Sp. z o.o., od której kupcy wynajmują lokale, wyjaśnia nagłe podwyżki: – Warunki finansowe określiliśmy dopiero po uzyskaniu decyzji administracyjnej, którą otrzymaliśmy w połowie czerwca. Do tej pory byliśmy w takiej samej sytuacji jak właściciele sklepów – nie znając całości warunków – tłumaczy prezes WPP Wojciech Kłosiński. Tymczasem spółka WPP, która od Zarządu Dróg Miejskich dzierżawi podziemne lokale, decyzją Rady Miasta płaci dziennie za metr kwadratowy… 1,30 zł, czyli za wspomniany 8-metrowy lokal miesięcznie daje miastu ok. 400 zł. Reszta to zysk. – Oprócz opłaty za dzierżawę pasa drogowego, którą musimy opłacić za trzy lata z góry, z własnych funduszy m.in. opłacamy firmę sprzątającą, całodobową ochronę, monitoring, a także na bieżąco prowadzimy konserwację infrastruktury technicznej – wyjaśnia. Kupcy uważają działania spółki za celowe. – Chcą nas stąd przepędzić. Gdybyśmy wiedzieli, że czekają nas takie czynsze, sami byśmy wystąpili do ZDM o dzierżawę – dodaje Robert Gralewski.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół