• facebook
  • rss
  • Zbieraj i wspieraj

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 33/2012

    dodane 16.08.2012 00:00

    Nie wyrzucaj gazet, książek, ulotek, papierowych opakowań... 1 kg takich odpadów to 75 litrów wody podarowane mieszkańcom Południowego Sudanu.

    Kaplica w krużgankach kościoła św. Antoniego z Padwy przy Senatorskiej pełna jest książek i tekturowych pudeł. Od kwietnia do końca roku co miesiąc przez dwa dni odbywa się zbiórka wszystkiego, co papierowe.

    Nad wypełnionymi po brzegi pudłami ślęczą panie Anna i Sabina, wcale nie parafianki, które usłyszały o zbiórce i w woreczkach przyniosły domową makulaturę. Jak przyniosły, tak zostały, bo potrzebne były ręce do sortowania, pakowania, ładowania... Panią Annę – z korzeni kresowiankę – serce bolało, że tyle książek przyniesionych przez ludzi ma iść na przemiał.

    O. Krzysztof Sroka, który pilotuje akcję przy Senatorskiej, postanowił więc, żeby wyjmować książki z makulaturowego kontenera, sortować i wysyłać do rodaków na Wschód.

    Na początek do seminarium w Kamieńcu Podolskim i mieszkańców tej miejscowości. I uratował – jak się okazało – prawdziwe skarby. – Dzieła Sienkiewicza, Mickiewicza, Dąbrowskiej, czterotomowe encyklopedie geografii i historii Polski, słowniki, atlasy geograficzne, całe roczniki katolickich czasopism... – pokazuje franciszkanin o. Radosław Kapczyński. – Dużo podręczników, książek katolickich, modlitewników, ale też np. wydany w dwóch tomach Koran.

    To, co nie przyda się rodakom ze Wschodu, idzie na przemiał. Za tonę zebranej makulatury dostaje się tysiąc złotych, co wspomaga budowę studni w Afryce. W lipcu przy Senatorskiej uzbierano 2,7 tony makulatury, nie wliczając w to odzyskanych książek. Wybudowanie jednej głębinówki kosztuje 45 tys. zł. Pieniądze na pierwszą już są zebrane. W najbliższych tygodniach zapadnie decyzja, gdzie dokładnie rozpoczną się wykopy. „Południowy Sudan jest bardzo zniszczony ciągłą wojną. Ludziom brakuje wszystkiego – a najbardziej czystej, pitnej wody” – piszą pracujące tam siostry salezjanki.

    Przy makulaturowej pomocy dla Afryki przy Senatorskiej pracuje też afrykański wolontariusz: Emmanuel Hakizima. Przyjechał z Rwandy, z parafii Miłosierdzia Bożego, gdzie pracują polscy salezjanie. – W Polsce jestem po raz czwarty, bo kocham waszą św. Faustynę. Ona pokazała światu miłosierdzie Boga – mówi Emmanuel. – W Rwandzie, gdzie ludzie bardzo cierpieli, potrzebne jest jej przesłanie, które daje nadzieję i pokój serca. Tą nadzieją chcę się dzielić z innymi, dlatego włączyłem się w tę akcję i pomagam braciom z Sudanu Południowego. Akcja „Makulatura na misje” została zapoczątkowana w ubiegłym roku przez łódzki oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Z Łodzi przeniosła się do innych miast: od Szczecina po Sanok.

    W najbliższych dniach dołączą do niej mieszkańcy diecezji gliwickiej. – Ta prosta akcja wyzwala wiele dobra. Są rodziny, które uczyniły z niej jeden z ważniejszych elementów wychowania swoich dzieci. Każda torebka po cukrze, po soli, każde opakowanie, stara gazeta, itp. jest odkładana „na misje”. Rodzice mówią wiele razy o tym, jak ich dzieci chętniej modlą się za misje, jak z zainteresowaniem odwiedzają strony internetowe poświęcone misjom. Każdy, nawet kilkuletnie dziecko, może podać „kubek świeżej wody” Sudańczykom – mówi ks. Kazimierz Kurek SDB z Płocka, animator akcji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół