Nowy numer 16/2018 Archiwum

Na miesiąc zamkną szpitale?

Bielańskiemu zabraknie 15 mln złotych. W podobnej sytuacji będą wszystkie lecznice publiczne w okolicach Warszawy. Powód? NFZ chce w przyszłym roku zredukować o blisko 3 proc. budżet mazowieckiej służby zdrowia. Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor szpitala na Bielanach, zaprasza przedstawicieli NFZ. – Na internie nie mam już gdzie kłaść pacjentów. Leżą na korytarzach. NFZ nie chce płacić za nadwykonania i prawdopodobnie ten rok zamknę stratą w wysokości kilku milionów złotych. A słyszę, że w przyszłym roku dostanę jeszcze mniej pieniędzy – załamuje ręce. – To nie czcze łzy ani teatralne dramatyzowanie. Zdrowie mieszkańców Mazowsza w przyszłym roku jest poważnie zagrożone – mówi marszałek województwa Adam Struzik. Na specjalnie zwołanej konferencji w urzędzie marszałkowskim 22 sierpnia, w obecności Bogdana Pągowskiego, przewodniczącego Konwentu Powiatów Województwa Mazowieckiego, starosty wyszkowskiego oraz Jarosława Rosłona, dyrektora Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego, Prezes Związku Pracodawców Szpitali Samorządu Województwa Mazowieckiego, marszałek zwrócił uwagę, że zmniejszanie pieniędzy dla mazowieckich szpitali najbardziej uderza w pacjentów, dla których te placówki funkcjonują. Tymczasem Mazowsze udziela największej liczby świadczeń zdrowotnych nie tylko mieszkańcom regionu, ale i pacjentom z całej Polski, którzy właśnie w warszawskich wysokospecjalistycznych szpitalach szukają pomocy. – Zatwierdzenie planu finansowego NFZ jest decyzją niezwykle krzywdzącą dla Mazowsza. Już dziś możemy powiedzieć, że w przyszłym roku sytuacja mazowieckich szpitali, instytutów, przychodni będzie dramatyczna.

Za przewidziane dla naszego regionu pieniądze nie da się zabezpieczyć świadczeń lekarskich na odpowiednim poziomie. Inne regiony nie tylko zachowują poziom świadczeń na poziomie roku ubiegłego, ale, co ważne, mają wzrost środków o 2–3 proc. Oczekujemy, że Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze raz przeanalizuje swój budżet i uzupełni plan MO NFZ o brakujących 800 mln zł – powiedział marszałek Adam Struzik. Zgodnie z planem NFZ, zatwierdzonym przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, w przyszłym roku budżet Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ wyniesie blisko 8,8 mld zł, czyli aż o ponad 242 mln zł mniej w porównaniu z budżetem tegorocznym (ponad 9 mld zł) i aż o blisko 859,3 mln zł mniej w stosunku do rzeczywistego zapotrzebowania. Według wstępnych szacunków, województwo mazowieckie jako jedyny region odnotuje spadek środków na 2013 r. – o 2,69 proc. w stosunku do planu na 2012 r. i o 8,9 proc. w stosunku do rzeczywistych potrzeb. Pozostałe oddziały wojewódzkie nie tylko nie odnotują spadku, ale wręcz przeciwnie – wzrost środków średnio o 3,24 procent. – Już w tym roku borykaliśmy się z niezwykle trudną sytuacją. Rok 2013 przedstawia się jeszcze bardziej dramatycznie. Nie tylko nie będzie pieniędzy na nadwykonania, ale przede wszystkim na realizację świadczeń bieżących, w tym zakup niezbędnego sprzętu – mówi Jarosław Rosłon, dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego, prezes Związku Pracodawców Szpitali Samorządu województwa mazowieckiego. – Nie prosimy o zwiększenie środków z NFZ, ale o zachowanie status quo na poziomie z ubiegłego roku, które i tak nie wystarcza na pokrycie bieżących kosztów świadczeń medycznych. Efektem jest coraz gorsza sytuacja finansowa szpitali i ich zadłużanie – dodaje marszałek Struzik, podkreślając, że zmniejszenie środków jest tym bardziej bulwersujące, że mieszkańcy Mazowsza wpłacili do systemu w ramach tzw. składki zdrowotnej aż 9,7 mld zł. Tymczasem do mazowieckich szpitali z tej puli trafiło tylko 8,9 mld zł.

Zamykać drzwi przed nosem

Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego – Od początku reformy walczymy z NFZ o podział środków. Jednak w tym roku, mimo zwiększenia budżetu na ochronę zdrowia, NFZ przyznał na Mazowszu aż o 3 proc. mniej pieniędzy niż w roku ubiegłym. Jako przedstawiciel Związku Pracodawców Mazowieckiego Porozumienia Szpitali Powiatowych apeluję do nowych władz NFZ o uruchomienie rezerwy. Szpitale nie mogą nie przyjąć pacjentów wymagających hospitalizacji, ale jednocześnie nie mogą zgodzić się na zadłużanie. Jeśli w przyszłym roku otrzymamy, zgodnie z zatwierdzonym planem, o 11 proc. mniej pieniędzy, oznacza to, że powinnam zamknąć szpital na około jeden miesiąc, a 5 tysiącom osób z 35 tysięcy, które corocznie hospitalizujemy, zamknąć przed nosem drzwi. Nie mogę podpisać takiego kontraktu i apeluję zawczasu o zmianę w budżecie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma