Gość Bielsko-Żywiecki 08/2018 Archiwum

Warszawa: kokosów brak

Szwajcarski bank UBS opublikował właśnie najnowszy raport na temat zarobków w miastach całego świata. Okazuje się, że Oslo jest najdroższym miastem na świecie, natomiast najwięcej zarabia się w Zurychu. Warszawa znalazła się we wszystkich kategoriach poza pierwszą pięćdziesiątką.


Jeśli chodzi o zarobki, jesteśmy daleko w tyle za mieszkańcami miast Europy i świata   Mieszkańcy stolicy wcale nie zarabiają kokosów
Jeśli chodzi o zarobki, jesteśmy daleko w tyle za mieszkańcami miast Europy i świata
Agata Puścikowska/GN
Mimo obiegowych opinii, że mieszkańcy Warszawy mają dobrą pracę i zarabiają krocie, prawda jest nieco inna...

Szwajcarski bank UBS opublikował właśnie najnowszy raport na temat zarobków w miastach całego świata. Okazuje się, że Oslo jest najdroższym miastem na świecie, natomiast najwięcej zarabia się w Zurychu. W Tokio pracuje się najkrócej na hamburgera. Co z Warszawą? Znalazła się we wszystkich kategoriach poza pierwszą pięćdziesiątką.
Autorzy raportu przeanalizowali koszty utrzymania w 72 metropoliach, porównując ceny 122 wybranych towarów i usług. Warszawa jest w tej klasyfikacji na 57. miejscu, wyprzedzając między innymi Kijów, Bogotę, Limę i Kair. Listę zamykają indyjskie miasta Bombaj i Delhi. Z raportu wynika również, że mieszkańcy najdroższych miast najwięcej też zarabiają. Na liście miast o najwyższym poziomie zarobków prym wiedzie Zurych przed Genewą, Kopenhagą i Oslo. Warszawa zajęła w tej kategorii 51. miejsce. Najmniej zarabia się w Dżakarcie i Delhi. Nieco inaczej przedstawia się klasyfikacja miast, których mieszkańcy dysponują największą siłą nabywczą. Na pierwszym miejscu pozostaje Zurych, jednak kolejne lokaty zajęły Sydney i Luksemburg. Oslo uplasowało się dopiero na 22. miejscu, Tokio na 24. Warszawa znalazła się i tutaj poza pierwszą pięćdziesiątką - zajmuje 54. miejsce.
Analitycy UBS zbadali też, ile czasu potrzebują mieszkańcy światowych metropolii, by zapracować na najpopularniejszą wersję hamburgera – Big Maca. Przeciętny Tokijczyk potrzebuje na to tylko dziewięciu minut, natomiast mieszkaniec Nowego Jorku i Hongkongu o minutę dłużej. Jedenaście minut pracować trzeba na taką kanapkę w Luksemburgu, Toronto i kilku miastach amerykańskich. Mieszkaniec Warszawy musi spędzić w tym celu w pracy cztery razy więcej czasu (36 minut) niż mieszkaniec Tokio, a mieszkaniec Nairobi na Big Maca pracuje aż 84 minuty.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy