• facebook
  • rss
  • Podziemny dramat

    Agata Puścikowska

    dodane 10.10.2012 12:22

    Od czerwca trwa spór między kupcami sprzed Dworca Centralnego a firmą KPP. Kilka dni temu kupcy zostali siłą wyprowadzeni z lokali. Jeden z nich trafił do szpitala. Przedstawiciele firmy KPP: – Działanie kupców jest bezprawne!

    Wcześniej w jej lokalu działała kawiarenka internetowa. Teraz, ponieważ nie ma prądu, pani Marzena sprzedaje drobiazgi   Pani Marzena nadal pracuje: – Trzeba z czegoś żyć
    Wcześniej w jej lokalu działała kawiarenka internetowa. Teraz, ponieważ nie ma prądu, pani Marzena sprzedaje drobiazgi
    – Walczymy o zwykłą, ludzką sprawiedliwość, godność. I prawa uczciwych ludzi do uczciwego traktowania – mówi Marzena Pszczółkowska, jedna z uczestniczek protestu kupców w przejściu podziemnym pod Dworcem Centralnym. 

    Od wakacji na zmianę z mężem pilnują wynajmowanego przez siebie stoiska. Kiedyś prowadzili w podziemiach kawiarenkę internetową. Ale od kiedy odcięto im prąd, handlują ozdobami do włosów, pudełkami, torebeczkami. W końcu z czegoś żyć trzeba... – Walczymy w tej chwili przeciwko całemu złemu systemowi. Mam świadomość, że to może być niebezpieczne. Ale się nie boję. Jeśli wszyscy zaczniemy się bać i poddawać, co z nami będzie?

    Uczciwa współpraca?

    Pani Marzena opowiada, że przez wiele lat – na zasadzie uczciwej kupieckiej współpracy i zaufania – wynajmowała lokal. Zawsze, gdy podpisywana czasowo umowa wygasała, kupcy podpisywali kolejną z właścicielem spółki, która zarządza podziemiami, czyli z firmą WPP Sp. z o.o. Ostatnia umowa, którą kupcy podpisywali, straciła ważność 15 czerwca.

    – Przed tym terminem mówiono nam, że nic się nie zmienia, że każdy z kupców podpisze kolejną umowę, że nie musimy się niczego obawiać. Wiedzieliśmy też o planowanych podwyżkach czynszu o jakieś 30 proc. – opowiada M. Pszczółkowska. – I rzeczywiście zaczęto nas wzywać na indywidualne rozmowy tuż po 15 czerwca. Na tych spotkaniach jednak przeżyliśmy szok. Kazano nam podpisać weksel in blanco i dopiero od podpisania takiego weksla uzależniano przedłużenie umowy. Co więcej, dopiero po ewentualnym podpisaniu mieliśmy poznać warunki umowy i dalszej współpracy! Powiedziałam: "Nie"! Bo jak można podpisać dokument in blanco?

    Jedni kupcy postąpili podobnie. Inni, w dobrej wierze, ufając przedstawicielom firmy WPP, podpisali dokumenty. – Ale wtedy okazało się, że spółka podniosła czynsz. I to o... ok. 70 proc.!  – mówi z oburzeniem jeden z kupców, pragnący zachować anonimowość.  – Przecież mnie na to nie stać!

     

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół