Nowy numer 17/2018 Archiwum

Dziura w mieście

Kolejna poważna awaria na budowie drugiej linii metra. Tym razem przy stacji na Świętokrzyskiej zapadł się chodnik i ulica. Wyrwa w ziemi miała 18 metrów, czyli tyle, ile 5-piętrowy budynek.

W piątek 5 października mieszkających w pobliżu skrzyżowania ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej obudził hałas. – Policja kazała nam natychmiast opuścić budynek. Nie mieliśmy czasu zabrać dokumentów i pieniędzy, o zwierzętach nie mówiąc – relacjonowali ewakuowani.

– Po godzinie 6 usłyszałam hałas na klatce schodowej. Ubrałam szlafrok i wyszłam zobaczyć, co się dzieje. Wtedy właśnie dowiedziałam się od policji, że mamy natychmiast opuścić blok, bo grozi zawaleniem. Niewiele rzeczy zdążyłam zabrać. Na szczęście mam rodziców na Ursynowie i wprowadzę się do nich – opowiada Karolina Bajerska. – Źle się mieszka przy budowie metra. Nie mogę spać nocami, bo roboty trwają 24 godziny na dobę. Najgorszy jest hałas. Przed kurzem bronię się, zamykając okna, choć latem trudno cały czas siedzieć w dusznym pomieszczeniu. A teraz jeszcze coś takiego nam zafundowano – denerwuje się pani Karolina.

Kilkupiętrowa wyrwa

W nocy z 4 na 5 października pękł wodociąg podczas wykonywania wykopu podstropowego na stacji metra Świętokrzyska. Wyciekająca woda dostała się do konstrukcji budowanej stacji i prawdopodobnie to ona podmyła grunt. Niewykluczone, że swoje zrobiły też wody gruntowe. Natychmiast ewakuowano około 100 mieszkańców z dwóch sąsiednich bloków, którzy trafili do mieszkań zastępczych przygotowanych przez ratusz. Wielu z ewakuowanych to ludzie starsi, którzy nie potrafili się odnaleźć w sytuacji zagrożenia. Dla nich były przygotowane autobusy, gdzie mogli się ogrzać i przeczekać, zanim rozwieziono ich po hotelach. Wykonawca metra natychmiast przystąpił do zabezpieczenia terenu. Wyrwę liczącą 18 metrów – tyle, ile liczy 5-piętrowy blok – załatano mieszanką betonu. Jednak badania geologiczne wykazały, że budynek nieznacznie się przemieścił. Ponadto mimo zalewania dziury betonem, pod budynkiem przy Marszałkowskiej 136 wykryto rozluźnienie gruntu. Luka znajduje się 5 metrów poniżej fundamentów. Wykonawca zadecydował o zapełnieniu jej specjalną mieszkanką – za pomocą tzw. iniekcji niskociśnieniowej. Dopiero dalsza obserwacja i badania geologiczne odpowiedzą na pytanie, kiedy ewakuowani wrócą do swoich mieszkań. – Chcemy mieć 150 proc. pewności, że stabilność budynku nie jest zagrożona – stwierdził podczas niedzielnej konferencji prasowej wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. Na razie nie wiadomo, co przyczyniło się do powstania osuwiska. Jedna z hipotez zakłada, że budowaną stację osłonięto zbyt płytko ścianami szczelinowymi. Co prawda sięgały one aż 30 metrów w głąb gruntu, ale mogło to być zbyt mało.

Popękane ściany?

Jeden z mieszkańców bloku przy ul. Marszałkowskiej, który już po ewakuacji mógł wejść na chwilę do mieszkania w obecności straży miejskiej, zauważył pęknięcia na ścianach nośnych. Miał też problemy z otwarciem obniżonych wskutek ruchów budynku drzwi głównych. Na niedzielnej konferencji prasowej wiceprezydent Janusz Wojciechowicz powiedział, że „po wykonaniu wszystkich prac nastąpią oględziny budynku i wszystkie usterki, które zostaną zauważone czy zgłoszone przez mieszkańców, będą musiały być naprawione”. Budowa stacji na Świętokrzyskiej rozpoczęła się latem ubiegłego roku. Jej dno znajduje się na głębokości 21 metrów. Przystanek będzie miał trzy kondygnacje. Najgłębiej zaprojektowano perony, a najpłycej – bramki z czytnikami biletów i sklepy. Wszystkie budynki w pobliżu drugiej linii metra poddawane są obserwacji geodezyjnej – również te na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Ale mimo tego wielu warszawiaków zadaje sobie pytanie, czy ich mieszkania są bezpieczne i czy podobne historie nie powtórzą się w innej części miasta.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma