• facebook
  • rss
  • Kochaj także rower

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 46/2012

    dodane 15.11.2012 00:00

    – To nieprawda, że „starość się Panu Bogu nie udała”, że „starość nie radość”. Starość jest integralną częścią życia – trzeba ją tylko przyjąć: z jej ograniczeniami, trudnościami, symptomami przemijania… – mówił psychoterapeuta Wojciech Sulimierski u ojców dominikanów na Służewie.

    Słuchali nie tylko seniorzy. Także 40-latkowie, którzy chcieli dowiedzieć się, jak pomóc starzejącym się rodzicom i sędziwym dziadkom. Bo nie ma co ukrywać, to okres niełatwy. Kończy się praca zawodowa, dorosłe dzieci zakładają własne rodziny, pojawia się uczucie odstawienia na boczny tor, samotności, niepewności i zagubienia, krępującej zależności od innych. Do tego dochodzą choroby, zmęczenie, coraz mniejsza sprawność fizyczna, czasami – inwalidztwo lub śmierć współmałżonka, no i bieda. Ale starość, z jej wszystkimi kłopotami, ma też wyjątkowe atuty, które warto dostrzec i wykorzystać. Wreszcie ma się czas na to, o czym do tej pory marzyliśmy. Wielu twórców dopiero w wieku mocno dojrzałym zaczęło pisać książki, wiersze, malować obrazy czy komponować.

    – Moja ciocia w wieku 86 lat znała nazwiska wszystkich ministrów, żywo interesowała się tym, co dzieje się w polskiej polityce i życiu społecznym. Prowadziliśmy długie polityczne dyskusje, chociaż oczywiście nie zawsze się z jej poglądami zgadzałem. I chociaż nie interesowałem się polityką, po jej śmierci śledzę wydarzenia życia publicznego – mówił W. Sulimierski. Wielu seniorów odnajduje się w opiece nad wnukami, a miłość dziadków jest bezgraniczna. Nikt inny nie posiada tak dużej mądrości życiowej, pokory, dystansu do życia, które nie są tożsame ani z inteligencją ani z wykształceniem. Dziadkowie są też chodzącą lekcją historii i patriotyzmu, której nie znajdzie się w żadnej z książek. – To może być szczególnie cenne dla osób młodych, mających w dzisiejszym zatomizowanym świecie problemy z własną tożsamością, odnajdywaniem korzeni, z pytaniami: kim jestem? jaki jest sens mojego życia? – mówił Sulimierski. Zdaniem psychoterapeuty seniorzy, którzy zdążyli już „zważyć” w swoim życiu różne wartości, wiedzą, że wykształcenie, dobra materialne, pozycja społeczna na samej mecie życia nic nie znaczą. Najważniejsze jest to, co ma się w duszy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół