• facebook
  • rss
  • Mali apostołowie

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 01/2013

    dodane 03.01.2013 00:00

    Najwięcej radości sprawia im, że Dobrą Nowinę ludziom niosą. Kolędując w metrze, tramwaju, sklepie, placówkach opiekuńczych, szpitalach oraz tradycyjnie – od drzwi do drzwi.

    Kolędniczo-misyjnego bakcyla Jolanta i Wojciech Nierodowie z mokotowskiej parafii św. Michała Archanioła złapali dziewięć lat temu, kiedy mali apostołowie Dobrej Nowiny zapukali do ich drzwi. Od tego czasu sami organizują kolędniczą brygadę. Kilkuosobową grupką, własnych dzieci i z zaprzyjaźnionych rodzin, radość z Bożego Narodzenia niosą chorym, starszym i samotnym, wyśpiewują ją na ulicy, w metrze i sklepie. Potrząsając przy okazji skarboną – może kto datek wrzuci na misyjny cel. Choć zwyczaj kolędowania misyjnego narodził się w krajach niemieckojęzycznych, w Polsce z inicjatywy Papieskich Dzieł Misyjnych praktykowany jest od 1993 r. W tym roku w ogólnopolską akcję, trwającą od 26 grudnia do 6 stycznia, włączyło się kilkanaście parafii obydwu warszawskich diecezji. Poza stołecznymi ulicami kolędników można było spotkać m.in. w Kobyłce, Wesołej, Ząbkach, Rembertowie czy Konstancinie. Idźcie i głoście... Nie ma misyjnego kolędowania bez rozesłania. Dlatego 26 grudnia podczas Mszy św. dzieci ubrane w kolędnicze stroje zostały przedstawione parafianom.

    Wszyscy obejrzeli kilkunastominutowy program w wykonaniu kolędników, proboszcz ich pobłogosławił i zachęcił wiernych, by szeroko otwierali im swoje drzwi. – Dzielimy się numerami bloków i ruszamy na osiedle. Jeśli ktoś nas zaprosi do mieszkania bądź wyjdzie na klatkę schodową, przedstawiamy scenkę i wspólnie kolędujemy. Niektórzy na nas czekają co roku... Mają przygotowane słodycze dla dzieci i pieniążki na misje – mówi s. Dominika Jasińska ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego, animatorka kolędników misyjnych z wojskowej parafii bł. Jana Pawła II w Wesołej. W samej stolicy trudniej kultywować staropolski zwyczaj. – Warszawa jest specyficznym środowiskiem. Ludzie szybko żyją, są zamknięci na innych i nieufni. Mają także przesyt wszelkiego rodzaju pieniężnych zbiórek. Dlatego przyjęło się, że kolędników zapraszają konkretne rodziny – mówi Anna Sobiech z Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Ale Dobrej Nowiny nie sposób przecież trzymać za pazuchą pastuszkowego kubraczka. – Tradycyjnie odwiedzamy chorych, samotnych i starszych mieszkańców pobliskich placówek opiekuńczych. Kolędujemy także w metrze, tramwaju i na ulicy – mówi Jolanta Nieroda, animatorka kolędników misyjnych w mokotowskiej parafii. Zdarza się także, że osoby, do których pukają kolędnicy nie chcą świętować Bożego Narodzenia. – Uczulamy dzieci, że Pan Jezus także nie wszędzie był dobrze przyjmowany. Ale szedł i dalej głosił Ewangelię. Kolęda misyjna to przecież żywa ewangelizacja – mówią zgodnie moderatorzy. Skarbona w wietnamskim kapeluszu Dzieci do bożonarodzeniowej kolędy przygotowywały się cały rok. W ramach ognisk misyjnych, do których należą, zapoznawały się z historią i sytuacją ich rówieśników w Wietnamie, na rzecz których w tym roku kolędowały. – Rozłożyliśmy mapę, żeby zobaczyć, jak daleko Wietnam jest od Polski. Wspólnie obejrzeliśmy dokumentalny film i zorganizowaliśmy spotkanie z misjonarką z Wietnamu, by jak najwięcej dowiedzieć się o dzieciach z tego kraju. Dzięki temu osoby, które odwiedzamy, mogą dowiedzieć się, jak trudno żyje się w Wietnamie – mówi Jolanta Nieroda. Mali kolędnicy przez cały rok modlili się także za swoich rówieśników, organizowali kwesty na misyjny cel, a także same, na miarę możliwości, finansowo wspierały misje, np. przekazując pieniądze z pierwszej Komunii Świętej lub ofiarowując równowartość przysłowiowego cukierka. W ubiegłym roku podczas kolędy dzieci z obydwu warszawskich diecezji uzbierały blisko 50 tys. zł. W 40 kolędujących diecezjach w całej Polsce – prawie 711 tys. zł. W sumie w ciągu całego roku dzieci należące do Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci przeznaczyły na pomoc rówieśnikom ponad 1,7 mln zł. W skarbonie z symbolicznym wietnamskim kapeluszem brzęczą drobniaki. – W ten sposób tysiące dzieci w potrzebie mają dom, opiekę i dar wiary od ciebie – mówi przebrany za małego Wietnamczyka kolędnik.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół