• facebook
  • rss
  • Wielki jałmużnik Warszawy

    dodane 03.01.2013 00:00

    Prekursor dzisiejszych okien życia – ks. Piotr Gabriel Baudouin – nazywany już za życia „wielkim jałmużnikiem Warszawy” jest dziś niemal zapomniany. Chociaż jego dzieło, powołane 300 lat temu, do dziś ma swoją kontynuację.

    Podobno ks. Baudouin stworzył przytułek dla dzieci po tym, gdy zobaczył psa rozszarpującego ciało porzuconego niemowlęcia. Choć jego współbrat w kapłaństwie Piotr Hiacynt Śliwicki twierdził, że to raczej legenda, a pomysł powołania instytucji przyjmującej dzieci zrodzone w związkach pozamałżeńskich, a więc niemających szans na rodzinę, majątek ani nawet nazwisko, powstał po prostu z odruchu serca i „Bożego natchnienia, każącego matki i dziatki ich niewinne nieszczęśliwe ratować”. Tak powstało pierwsze w Warszawie okno życia, zwane wówczas – z powodu konstrukcji – kołem życia.

    Koło życia

    „Jest koło wydane na ulicę, blisko niego dzwonek z sznurkiem, w to koło należy dziecko włożyć i zadzwonić; na głos dzwonka wychodziła siostra miłosierna i dziecię brała” – pisał ks. Jędrzej Kitowicz. Każde dziecko otrzymywało mamkę, której ks. Baudouin płacił po 8 złotych za karmienie piersią, lecz gdy podrzucanych dzieci robiło się coraz więcej (co noc podrzucano bowiem kilkoro), według pamiętnikarza, przy kole postawiono straż, która miała wyłapywać matki porzucające dziecko mimo posiadania męża i możliwości utrzymania go. Bezmężne natomiast brano do szpitala, dodając drugie dziecko do karmienia. „Jeżeli zaś przy dziecięciu podrzuconym w kratę znajdują czerwony złoty, osobę, choćby schwytaną, wolno puszczają, a dziecko przyjmują” – relacjonował ks. Kitowicz. W rezultacie powstała instytucja oficjalnie pobłogosławiona w pasterskim liście przez biskupa poznańskiego Stanisława Józefa Hozjusza. „Wszystkich wiernych obojga płci, a zwłaszcza tych, którym Opatrzność Boska hojnie udzieliła ze skarbony swojej szczodrobliwości, zachęcamy w Panu, ażeby mając dostatki, nie zatwardzali serca swego ku maluczkim sierotom pozbawionym wszelkiej opieki ludzkiej i starali się przynosić im pomoc według możności” – zalecał biskup.

    Wszystek się wydawał

    Dzieło ks. Gabriela Piotra Baudouina rozrastało się. Przybyły do Warszawy w 1717 r. francuski misjonarz szybko zdobył sławę ofiarnego kapłana. „Na wszelkie posługi parafialne dla bliźniego, na słuchanie spowiedzi, na chodzenie do chorych, na opowiadanie słowa Bożego wszystek się wydawał” – pisał o ks. Piotrze Gabrielu Baudouinie ks. Piotr Hiacynt Śliwicki. Francuz, urodzony 5 kwietnia 1689 r. w miejscowości Avesnes we Flandrii, w rodzinie rzemieślniczej, od początku zresztą przejawiał naturę skłonną do poświęceń. Zanim w wieku 21 lat wstąpił do Zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego à Paulo, myślał o karierze wojskowej. Przyjął jednak święcenia kapłańskie i został profesorem teologii w Wersalu na dworze królewskim Ludwika XIV oraz w seminarium w Auxerre. Do Warszawy przybył na własną prośbę, jako spowiednik francuskich zakonnic w klasztorach sióstr miłosierdzia, wizytek oraz w kościołach św. Rocha i św. Marcina. Mieszkając przy kościele Świętego Krzyża, przejął się jednak losem nadwątlonej drugim potopem szwedzkim i epidemią dżumy w latach 1708–1711 ludności Warszawy. Ulice miasta roiły się wówczas od chorych i bezdomnych.

    Niezwykła galeria

    Przystąpił więc do organizowania placówki opiekuńczej. Wzorował się na utworzonym 100 lat wcześniej przez założyciela zakonu misjonarzy Wincentego à Paulo paryskim szpitalu dzieci znalezionych. Swoim przedsięwzięciem zainteresował najważniejsze osoby w państwie: króla Augusta III, później Stanisława Augusta, prymasa, biskupów oraz przedstawicieli rodów magnackich i szlacheckich. Wynagradzając hojne donacje, kazał malować darczyńców Domu Podrzutków. W ten sposób powstała galeria dokumentująca historię najstarszego w Warszawie Szpitala im. Dzieciątka Jezus. Zachowane 27 portretów przechowywane były w kolejnych placówkach: drewnianym domu naprzeciwko kościoła Świętego Krzyża, potem w okolicach dzisiejszego pl. Powstańców Warszawy i ostatecznie na terenie dzisiejszego Domu Małych Dzieci im. ks. G.R. Baudouina przy ul. Nowogrodzkiej 75. Placówka, licząca już prawie 280 lat, podlega obecnie Uniwersytetowi Medycznemu w Warszawie. Zachowane portrety zostały poddane konserwacji, którą przeprowadzono z budżetu Warszawy. Wśród wizerunków dobrodziejów Szpitala Dzieciątka Jezus, namalowanych w II połowie XVIII wieku przedstawicieli słynnych rodów magnackich, głów koronowanych oraz duchowieństwa, są m.in. podobizny króla Augusta III Wettlina, Barbary z Duninów Sanguszkowej, marszałkowej litewskiej, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Kunegundy z Sanguszków Czackiej, strażnikowej wielkiej koronnej, czy Franciszka Bielińskiego, starosty czerskiego. Wyjątkowy pod względem historycznym, ikonograficznym, artystycznym i socjologicznym zbiór można oglądać do 15 stycznia w Galerii „Kordegarda”. Ostatni raz pokazywane były one publicznie w 1911 r. Wystawie towarzyszy szczegółowy katalog.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół