• facebook
  • rss
  • Szyk i elegancja

    Piotr Otrębski

    dodane 11.01.2013 15:28

    Z pewnością wiele przesady towarzyszy porównaniu przedwojennej Warszawy do stolicy Francji. Mawia się: „Paryż północy”. Rodowity warszawiak przekonanie o swoim „paryskim” pochodzeniu wysysa z mlekiem matki. I bardzo dobrze!

    Jest w tym jakaś naturalna tendencja do idealizowania przeszłości, czasem, co już mniej zdrowe, wybielania ciemnych stron, bezpodstawnego gloryfikowania postaci… Ale chyba nie ma większego sensu z taką postawą, jeśli chodzi o Warszawę, walczyć. „Paryż północy” to być może najpiękniejsza legenda naszego miasta. Z drugiej strony to temat, wymagający naukowego przebadania. Można zapytać: ile było w tamtej stolicy Paryża, a ile Paryżewa? Dziś, patrząc na czarno-białe fotografie nie mamy wątpliwości – żal ogromny, bo pod wieloma względami przedwojenna Warszawa była perłą tej części Europy. Wcześniej bywało różnie.

     

    W 1878 r. Mikołaj Biernacki w swoistym liście poetyckim do Warszawy pisał:
    Czy ciągle kwaśne popijasz piwko?
    A biorąc miarę ze zgniłej wody,
    Uważasz siebie za Paryż młody?

    I z pewnością miał autor prawo do kpin, bo tamta Warszawa była, delikatnie mówiąc, miastem wielu niedostatków. Niemniej, przez kolejne dziesięciolecia przepoczwarzyła się z prowincjonalnej mieściny Imperium Rosyjskiego w pyszniącą się znakomitymi kamienicami, zieleniącą wspaniałymi parkami, błyskającą setkami neonów stolicę II Rzeczypospolitej. Starzy warszawiacy wspominają, że na trotuarze Marszałkowskiej źle ubrany człek czuł się obco i nieswojo. Marszałkowska była swoistym „city”, arterią szyku i elegancji. Nie dziwi zatem, że właśnie tam znalazł się najsłynniejszy dom modowy, założony przez Bogusława Hersego. Była to cała kamienica wystawiona u schyłku XIX wieku u wylotu ul. Erywańskiej (vel Kredytowej), właściwie zwrócona frontem do Erywańskiej. Boczne ściany biegły wzdłuż ulicy Marszałkowskiej i Szkolnej (od strony pl. Dąbrowskiego). Budynek zaprojektował Józef Huss. Dom szybko stał się wizytówką miasta, trafiał na liczne pocztówki. Zagrał nawet w słynnym filmie z Eugeniuszem Bodo w roli głównej pt. „Jego ekscelencja subiekt”. Niestety, w 1930 r. górna część gmachu została strawiona przez pożar. W następnych latach Bohdan Pniewski dobudował kolejną, kondygnację, a budynek stracił charakterystyczne wieżyczki z hełmami, nabierając jednak pewnej świeżości. Wkrótce wybuchł kolejny pożar. Dom mody Hersego, po latach prosperity zakończył swoją działalność. Najpewniej w 1937 r. w budynku znalazł się „salon demonstracyjny” elektrowni warszawskiej. Obok postawiono charakterystyczną reklamę, z wizerunkiem żelazka autorstwa Zygmunta Stępińskiego.

    Dom Hersego został poważnie uszkodzony już w 1939 roku. Ostatnie cegły rozebrano pod koniec lat 50-tych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół