• facebook
  • rss
  • Kanikuły Drzymały

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 08/2013

    dodane 21.02.2013 00:00

    Mieszka 15 metrów od Urzędu Śródmieście. W 20-letnim polonezie od trzech lat czeka, aż urzędnicy wpiszą go na listę oczekujących na mieszkanie socjalne.

    Kłopoty Piotra Brzezickiego zaczęły się w 2003 r. Chciał skrócić drogę do domu na Grochowie, więc przeszedł przez tory, a właściwie przez stojący na nich wagon. Kiedy schodził, pociąg ruszył, wciągając go pod koła. Stracił nogę i pracę. Na rentę inwalidzką pracował zbyt krótko, więc dostał jedynie stały zasiłek socjalny. Jakiś czas po wypadku żona zażądała rozwodu: razem z rodziną stracił mieszkanie.

    Ogolić się w Tesco

    Kiedy otwiera się tylna klapa poloneza-trucka, miasto jeszcze śpi. – Wstaję wcześnie, o czwartej, piątej rano. Idę na Dworzec Centralny, wypiję herbatę, wsiadam w autobus na Połczyńską. W Tesco ogolę się, umyję, posiedzę. Jakoś dzień mija – mówi. Co dwa, trzy dni jeździ do zaprzyjaźnionego Wietnamczyka na Wolę. Pomaga w kuchni przy obieraniu warzyw, za co dostaje coś ciepłego do zjedzenia.

    Wieczorem herbatę w termos i do... domu. Przy ul. Poznańskiej. Tuż pod znakiem koperty dla niepełnosprawnych. O godz. 22 stara się zasnąć. Za szybą jest numer jego telefonu. Na wszelki wypadek, gdyby urzędnicy zmiękli i chcieli zadzwonić z jakimiś dobrymi informacjami. Ale ostatnio zadzwoniła tylko straż miejska, żądając przestawienia samochodu. – Widocznie już za bardzo kłuję w oczy urzędników, którzy mijają mnie codziennie w drodze do pracy. Ale ja nawet nie zajmuję koperty dla niepełnosprawnych, nie mam wulgarnych napisów na transparentach, a samochód codziennie sprzątam, żeby nikt nie mógł się przyczepić nawet do tego – mówi.

    M na czterech kołach

    W samochodzie rzeczywiście czysto. Jasna pościel na materacu w bagażniku, obok zapasowe koło. Nawet wycieraczka do butów jest. Przy kierownicy obrazek z relikwiami św. Maksymiliana Kolbe i szczoteczka do zębów. Na uchwycie suszy się ręcznik. Czasem ktoś w nocy zapuka w budę, dla zgrywy. Jakieś dziewczyny koniecznie chciały, żeby poszedł z nimi na imprezę. – Przyzwyczaiłem się. Siedzę cicho i nie odpowiadam na zaczepki. Telefon wyłączam na noc – mówi. – Może dlatego urzędnicy twierdzą, że nie udało im się „potwierdzić faktu mieszkania w samochodzie”. Przez rok zarejestrowany był w pośredniaku. Skończył kurs dla informatyków. Ale zatrudnić nikt nie chciał: brak zameldowania. Kiedy chwytał się jakiejś oferty, okazywało się, że bez dźwigania choćby niewielkich ciężarów się nie obejdzie. Przestał szukać rok temu. Był bliski załamania. Ale przyszła wiosna i nowe nadzieje. Humoru nie traci. W komórce słychać „Kanikuły”.

    Drzymała chce żyć

    Dziś Piotr Brzezicki ma 40 lat i chciałby żyć inaczej, ale urzędnicy konsekwentnie, za każdym razem odmawiają mu wpisania na listę oczekujących na lokal socjalny. Ostatnie pismo złożył pod koniec stycznia. Czeka. Wpadł w lukę, której prawo nie przewiduje. – Nie chcę jałmużny, ale jakiejś elementarnej sprawiedliwości. Nie uciekam od przeszłości, ale chciałbym mieć możliwość normalnego życia – mówi. Nie wygląda na bezdomnego. Podpiera się na dwóch laskach, na które zamienił niewygodne kule. Czyste włosy, zadbane zęby, uprane ubrania... Może to jest największy problem współczesnego Drzymały. – Bo może gdybym pił, bił i palił urzędnicy bardziej przejęliby się moim losem. Pani w okienku już mnie dobrze zna i od razu uprzedza, że nic w sprawie nie da się zrobić. Jak w filmie „Terminal” z Tomem Hanksem. Osiem pięter w protezie Oficjalny powód odmowy: nie jest nigdzie zameldowany, nie ma adresu, nie nocuje nawet w schronisku dla bezdomnych. „W związku z tym, iż nie przedstawił Pan swoich warunków mieszkaniowych nie można stwierdzić czy spełnia Pan kryteria określone w przepisie…” itd. Choć w tym samym piśmie zastępca burmistrza Dzielnicy Śródmieście informuje, że przesłanką do uzyskania lokalu socjalnego może być „zamieszkiwanie w pomieszczeniach nienadających się na stały pobyt ludzi w rozumieniu przepisów prawa budowlanego”. Urzędnicy radzą, żeby zameldował się u matki. 65-letnia kobieta mieszka z ojczymem pana Piotra na ósmym piętrze, bez windy. – Jak miałbym z nimi mieszkać na 20 metrach kwadratowych? Jeszcze wejść na górę się da, ale schodzenie w protezie to dramat – mówi. 540 złotych zasiłku wystarcza panu Piotrowi na życie. Bilety komunikacji jako inwalida ma darmowe, postój w strefie płatnego parkowania też. – Nałogów nie mam, na bułkę z kefirem i gaz do samochodu starczy – mówi. I czeka aż serca urzędników zmiękną. Z daleka na samochodzie widać napisy: „Jak żyć” i „Tak mieszkam 3 lata”. Już niedługo Piotr Brzezicki będzie musiał „trójkę” zamienić na „czwórkę”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • dikon
      03.04.2013 05:06
      Patrzcie jaka baba. Odeszła bo już nie miała kogo ciućkać.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół