• facebook
  • rss
  • Czas modlić się o prawdziwą wiosnę

    dodane 11.04.2013 00:00

    Z powodu nietypowej kwietniowej aury ucierpią budżety wielu parafii. Ogrzewanie świątyń to poważna pozycja w wydatkach. Proboszczowie pocieszają się, że wierni coraz bardziej czują się odpowiedzialni za utrzymanie kościołów.

    Nie ma nic bardziej rozpraszającego na modlitwie niż przejmujący chłód. Zimna posadzka potrafi wytrącić ze skupienia najbardziej zatopionego na rozmowie z Bogiem wiernego. Dlatego proboszczowie starają się dbać, by temperatura w świątyniach nie spadała poniżej 15–16 stopni. A to kosztuje. Zwłaszcza, jeśli sezon zimowy przeciąga się poza początek marca. – Zwykle rachunki za ogrzewanie znacząco w tym czasie spadały.

    Teraz wiem, że nawet za kwiecień będą ponadstandardowe – mówi proboszcz parafii Zesłania Ducha Świętego na Bielanach ks. Sławomir Nowakowski. A to i tak nie największa świątynia Warszawy. W kościele przy ul. Broniewskiego 44 do ogrzania jest ok. 800 metrów świątyni i ponad 200 metrów domu parafialnego. – Rozmawiamy z radą duszpasterską i ekonomiczną, jak poradzić sobie z większymi rachunkami. Może trzeba zacząć się modlić o wiosnę? – zastanawia się proboszcz. Ks. Jacek Kozub z największej ursynowskiej parafii bł. Władysława z Gielniowa ma do ogrzania jeszcze większą powierzchnię. W charakterystycznej świątyni przy ul. Przy Bażantarni mieści się nawet 7 tys. wiernych. – Na szczęście mamy kilka systemów ogrzewania: gazowe, podłogowe i olejowe. Ale i tak miesięczne rachunki za ogrzewanie wynoszą nawet 5–6 tys. złotych. To bardzo znacząca kwota w budżecie parafii – potwierdza ks. Jacek Kozub.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół