• facebook
  • rss
  • Prosimy o ciszę!

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:00

    Społeczeństwo. Mieszkańcy okolic lotniska, bloków przy nowych arteriach i wzdłuż torowisk mają dość hałasu. Urzędnicy na skargi uszu nie zatykają. Ratusz chce kosztem 200 mln złotych walczyć ze szkodliwymi decybelami. Ale czy może tę walkę wygrać?

    My tu umieramy – rozpacza Joanna Polańska, mieszkanka podwarszawskich Włoch. Samoloty nad jej domem lądują co kilkadziesiąt sekund w „sznurach” po 10–15. Potem 20 minut przerwy i znów to samo. 20 metrów od posesji powstaje południowa obwodnica Warszawy: 10 pasów ruchu, które drogowcy odgrodzili ekranami. Może obniżą nieco warkot samochodów, ale tymczasem spotęgowały huk przelatujących maszyn. – Teraz słychać je podwójnie – skarży się Joanna Polańska.

    Obok jej domu stoją jeszcze dwa inne, w tym 92-letniego żołnierza AK. – Jaśka, walcz. Mam jeszcze apetyt na życie. Tak z pięć lat, ale nam chyba nie dadzą – mówi sąsiadce. Do strefy, której mieszkańcy mogą ubiegać się o odszkodowanie od lotniska, brakuje pięciu metrów. – Sprzedam dom i ogród za cenę działki – żali się właścicielka. Ale nikt kupić nie chce. Bo kto będzie do pięknego ogrodu wychodzić w słuchawkach na uszach? – Wszyscy już głusi jesteśmy – mówi. Ma rację: start samolotu powoduje hałas ok. 120–130 decybeli, blisko progu bólu.

    Piekło na ziemi

    Warszawa ma dwa lotniska. To drugie, w Babicach, uzyskało możliwość przyjmowania samolotów cywilnych dopiero w 2005 r. Do tego czasu służyło głównie służbom: wojsku i ratownictwu medycznemu. Ruch lotniczy był niewielki. Ale od tego czasu stale rośnie, powstało kilka szkółek lotniczych i prywatni przewoźnicy. Tylko w ciągu 2011 r. lotnisko obsłużyło o 46 proc. operacji lotniczych więcej. A mieszkańcy Bielan i Bemowa rwą włosy z głów. Rok temu zarejestrowali stowarzyszenie „Ciche niebo nad Warszawą”. – Warkot, narastający do 80–90 decybeli przez dwie–trzy minuty, za chwilę kolejny, głośniejszy. I tak całe dnie od 7.00 do 22.00, od kwietnia do listopada. A jak pogoda dopisze, to do grudnia – mówi prezes stowarzyszenia Zbigniew Franczak. – Nie da się spać przy otwartych oknach, nie da się wypocząć po pracy, a nawet wyspać się w weekend. Bóg pokarał nas mieszkaniem w kręgu nadlotniskowym, w którym latają w kółko maszyny 20-, 30-letnie, mniej niż 400 metrów nad naszymi głowami, nie trzymając trasy kręgu i skracając drogę dla oszczędności paliwa tuż nad blokowiskami Bemowa, Piasków, Chomiczówki, Sadów Żoliborskich, Rudy i Boernerowa – dodaje. I zachęca do słania monitów do urzędów, by zaczęły się interesować przekroczeniami dopuszczalnych norm hałasu. Tym bardziej że, według działaczy stowarzyszenia, laboratoria badające hałas na zlecenie lotniska umyślnie rozstawiają urządzenia pomiarowe z dala od najwrażliwszych punktów, takich jak przedszkola, i uśredniają pomiary, czyniąc przekroczenia zaledwie nieznacznymi.

    Okulary dla uszu

    Od hałasu trudno uciec. W Polsce żyje ok. 50 tys. osób z ciężkim uszkodzeniem słuchu, a co 5. z nas cierpi na jego zaburzenia. Według badań CBOS, ponad 70 proc. Polaków odczuwa uciążliwy, męczący hałas, z tego co trzeci – często. Najbardziej dokucza nam hałas uliczny, generujący rumor o natężeniu nawet 80–90 decybeli. Ostrożne szacunki mówią, że na hałas, który może być szkodliwy dla zdrowia, narażone są aż 4 miliony osób. Konsekwencje? Najłagodniejsze to czasowe lub trwałe przesunięcie progu słyszenia. Postępuje długotrwale, a przez to trudno je zauważyć. Przekonujemy się o nim, gdy zmiany są już nieodwracalne. Ale badania Narodowego Testu Słuchu, które w czerwcu rozpoczęły się w Warszawie, pokazują, że u osób mieszkających w rejonie hałasu powyżej 65 dB występują także zmiany w układzie krążenia. Nie mówiąc o zakłóceniach równowagi emocjonalnej. Duńscy naukowcy hałas uliczny oskarżają o powodowanie 8 proc. wszystkich przypadków udarów. – Wyruszyliśmy w Polskę specjalnym słuchobusem – mówi Magdalena Jasnoch, koordynatorka projektu NTS. – Z poprzednich dwóch edycji wiemy, że na 20 osób potrzebujących aparatu słuchowego, czyli takich „okularów dla uszu”, nosi go zaledwie jedna. A decyzja o założeniu go zajmuje przeciętnie 7 lat. Coraz gorzej słyszy też młode pokolenie – dodaje.

    Nervosol schodzi najlepiej

    Warszawa od kilkunastu lat opracowuje mapy akustyczne, pokazujące, jak rozkłada się hałas w mieście i w których rejonach przekroczenia norm są największe. Ostatnia taka mapa została pokazana podczas rozpoczętych właśnie konsultacji społecznych. 26 czerwca w biurowcu przy ul. Jasnej wykonawcy mapy oraz urzędnicy tłumaczyli zawiłości badania kilkunastu mieszkańcom, którzy przyszli dowiedzieć się, jak Ratusz chce uczynić życie w mieście znośniejszym. Alicja Sztern, od kilkudziesięciu lat mieszkanka ul. Ryżowej, także ma dość. Od dekady tiry, autobusy, ciężarówki na pobliskie budowy, samochody osobowe, a w nocy motory rozjeżdżają niewielką uliczkę, na której normy hałasu są regularnie przekraczane od co najmniej 2005 roku. – Wszyscy wzruszają ramionami. A ja od rana do późnej nocy wdycham spaliny, dostałam raka krtani. Nad głową mam huk samolotów, a drogowcy nie są w stanie zbudować nawet chodnika – narzeka Alicja Sztern. Podobne pretensje ma Zenobia Pisklak, której okna wychodzą wprost na wiadukt linii średnicowej. W szczycie co minutę pędzi tędy pociąg, powodując hałas, przy którym w domu trzeba krzyczeć, żeby ktoś usłyszał. Nie mówiąc o oglądaniu telewizji czy spaniu. Korki do uszu i leki na nerwicę w pobliskiej aptece schodzą najlepiej. – A obok jest szpital, Dom Opieki... – wymienia mieszkanka Powiśla.

    Urzędnicy rozkładają ręce

    – Tory leżą w gestii PKP. Nie możemy ani zbudować ekranów, ani wymienić torów – mówi Paweł Lisicki, odpowiedzialny w Biurze Ochrony Środowiska m.st. Warszawy m.in. za konsultacje społeczne w sprawie hałasu. Ale obiecuje, że uwagi mieszkańców traktuje z całą powagą. Na to liczy Ludwika Grzegorek. Mimo że jej balkon na 10. piętrze jest oszklony, nie potrafi wytrzymać hałasu i wibracji spowodowanych przez przelatujące w kierunku lotniska Babice helikoptery i samoloty. Pani Ludwika nie ma już sił tu mieszkać. – 200 samolotów dziennie – masakra. Pisałam już do Komorowskiego, Gronkiewicz i wszystkich świętych. Ale piloci traktują nasz budynek jak GPS. Lotniczy lobbing jest tak silny, że jedyna rada, jaką słyszymy, to przeprowadzka. A my z mężem mieszkamy tu 40 lat. Dokąd pójdziemy? Warszawa, podobnie jak wszystkie miasta Unii Europejskiej posiadające więcej niż 100 tys. mieszkańców, zobowiązana jest do prowadzenia długofalowej polityki walki z hałasem. Na podstawie opracowywanych co 5 lat map akustycznych powstaje program ochrony przed hałasem drogowym, lotniczym, szynowym oraz przemysłowym, który staje się aktem miejscowego prawa po uchwaleniu go przez Radę m.st. Warszawy. Wśród proponowanych w aktualnym programie rozwiązań znalazły się niskie płotki akustyczne przy torowiskach tramwajowych, wymiana na cichsze nawierzchni ulic, przy jednoczesnym wykorzystaniu wałów i nasadzeń zieleni, ustawienie kolejnych fotoradarów, zmuszających kierowców do spokojniejszej jazdy, ograniczenie prędkości tramwajów i modernizacja torowisk, także kolejowych, promowanie transportu publicznego i rowerowego, budowa metra i nowych tras tramwajowych. Zadania podzielono na trzy perspektywy, przy czym najszybciej będą realizowane te, które przyniosą największy spadek odczuwalnych przekroczeń, powyżej 10 dB. A ponieważ skala dźwięku jest logarytmiczna, taki spadek dałby w efekcie odczucie dwukrotnie mniejszego hałasu.

    Mapa rumoru

    Długość wszystkich jezdni w Warszawie to ok. 3,4 tys. km. Wzdłuż 64 km stoją ekrany. PKP zarządza ok. 215 km torów, nie licząc linii przemysłowych, WKD i torowisk Przewozów Regionalnych. Do tego dochodzi 275 km torów tramwajowych. W sumie na przekroczenia – czasem znaczne – dopuszczalnych poziomów hałasu narażonych jest, według autorów Mapy Akustycznej 2012, ponad 100 tys. osób. – W żadnym państwie nie ma możliwości finansowych i technicznych, by szybko doprowadzić parametry klimatu akustycznego do wartości dopuszczalnych – przyznaje szczerze Piotr Kokowski, jeden z wykonawców mapy. Może dlatego minister środowiska zwiększył jesienią 2012 r. dopuszczalne normy hałasu? Dzięki temu aktualizacja mapy hałasu w Warszawie nie odbiega znacząco od opracowania dla roku 2010. W dodatku mapy akustyczne prezentują wartości średnie, w odniesieniu do całego roku, w związku z czym nie odzwierciedlają sytuacji akustycznej w konkretnej chwili. Nie uwzględniają także hałasu pochodzącego ze źródeł innych niż wyżej wymienione, np.: gospodarstw domowych, imprez masowych czy urządzeń dźwiękowych zainstalowanych w pojazdach specjalnych. W dodatku poziomy hałasu, zgodnie z przyjętą metodologią badania, nie sumują się: nie można dodać hałasu pochodzącego od lądujących samolotów do tego, jaki wytwarzają przejeżdżające tiry, choć w odczuciu okolicznych mieszkańców jest on spotęgowany do nieznośnych poziomów. Jeśli doda się jeszcze do tego fakt, że mapy powstają dzięki prognozom hałasu uzyskanym dzięki programom komputerowym, wyliczającym je na podstawie zadanych parametrów, takich jak liczba samochodów i stan nawierzchni, mieszkańcy Warszawy, oglądając mapę swojej okolicy na stronie mapaakustyczna.um.warszawa.pl, mogą się bardzo zdziwić. Dlatego nie powinni przegapić drugiego terminu konsultacji społecznych w sprawie hałasu, które odbędą się 16 lipca od godziny 17 w Centrum Zielna, ul. Zielna 37, budynek C, piętro V. Swoje uwagi do mapy i programu ochrony przed hałasem można również przesyłać drogą elektroniczną do 19 lipca na adres: mapaakustyczna@um.warszawa.pl za pomocą formularza, który znajduje się w zakładce „Konsultacje społeczne”.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół