• facebook
  • rss
  • Kongres – i co dalej?

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    Rozmowa z ks. Dariuszem Gasem, proboszczem parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie, która gościła uczestników II Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji.

    Joanna Jureczko-Wilk: Kongres – to były cztery dni intensywnych rekolekcji, warsztatów, rozmów… Co przyniósł parafii?

    Ks. Dariusz Gas: Tego jeszcze do końca nie wiem, mam nadzieje, że Duch Święty nas zaskoczy. Z pewnością błogosławieństwem była sobotnia ewangelizacja w domach, na ulicach, w metrze… Księża nie daliby rady pójść w tak wiele miejsc i nie zrobiliby tego tak jak świeccy. Mnie, jako proboszczowi, kongres uzmysłowił, że ewangelizacja w parafii nie może być prowadzona od akcji do akcji, ale musi być spójną wizją, przedyskutowaną z parafianami. Musimy tak współpracować, żeby 80 proc. mieszkańców, których nie ma na niedzielnej Mszy św., odnalazło w parafii swój dom.

    To parafia jest pierwszym środowiskiem, gdzie wiara w naturalny sposób się rozwija, gdzie można spotkać prawdziwych świadków żyjących w Chrystusie. Tym bardziej że dzisiaj wiele rodzin przeżywa kryzys, rozpada się i dzieci nie mają gdzie doświadczyć żywej wiary. Bardzo przeżyłem to, gdy po ostatnim Przystanku Woodstock czworo młodych ludzi złożyło w kancelarii akt apostazji. Kiedy próbowałem z nimi rozmawiać, natrafiłem na mur nie do przebicia. Jako duszpasterz poczułem się bezsilny. Mam tylko nadzieję, że ostatnie słowo będzie należało do Boga.

    Jak ewangelizować 40 tys. parafian?

    Kiedy po kameralnej, rodzinnej parafii św. Anny w Piasecznie, gdzie wszyscy mnie znali i ja wszystkich znałem, zostałem proboszczem na Ursynowie, było dla mnie dużym wyzwaniem, by tej parafii nie traktować jako olbrzymiego mechanizmu duszpasterskiego. Po kongresie jeszcze wyraźniej widzę potrzebę indywidualnego podejścia do parafian, szczególnie do tych, którzy do kościoła nie chodzą. Ale bez świeckich my, księża, niewiele zdziałamy. Jest nas sześciu i gdyby nawet każdy z nas spotykał się z wiernymi przez dziesięć godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, miesięcznie jednej osobie mógłby poświęcić 2,5 minuty.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół