• facebook
  • rss
  • Wipler: zostałem brutalnie pobity

    Stefan Sękowski /jdud /wt

    dodane 30.10.2013 17:08

    "Byłem kopany, oblany żrącym środkiem" - opisuje zajście z policją poseł Przemysław Wipler. W nocy z wtorku na środę doszło do szamotaniny między Wiplerem i policją. Kto zawinił? Mamy słowo przeciw słowu.

    W środę ok. godz. 4 policja interweniowała podczas bójki pod jednym z warszawskich klubów. Jak twierdzą policjanci, gdy próbowali rozdzielić dwóch mężczyzn, podszedł do nich trzeci, który zaczął wygrażać i ubliżać stróżom prawa, po czym miał ich zaatakować. - Nie wiem, czy znał tych dwóch pozostałych mężczyzn. Zaczął jednak mówić policjantom, co mają robić, obrażać ich, ubliżać, w końcu szarpać. Jednemu porwał mundur. Funkcjonariusze musieli użyć wobec niego gazu pieprzowego. Obezwładnili go, zakuli w kajdanki i wsadzili do radiowozu - powiedział Gazeta.pl jeden z nich.

    Dopiero później okazało się, że zatrzymany to niezrzeszony poseł Przemysław Wipler. Jak twierdzi policja, nie wiadomo, czy był pod wpływem alkoholu. -  Był w takim stanie, że badanie alkomatem było niemożliwe. Nie wiem, czy był pijany, czy pod wpływem narkotyków - twierdzi rozmówca Gazeta.pl. Jednak przeprowadzone na wniosek Wiplera badania krwi wykazały, że poseł miał we krwi 1,41 promila alkoholu, nie wykryto jednak obecności innych substancji odurzających, w tym narkotyków.

    Zdaniem polityka sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Po wyjściu ze szpitala zwołał konferencję prasową, na której opisywał jak z jego punktu widzenia wyglądało zajście:

    - W dniu wczorajszym postanowiłem spotkać się z kilkoma przyjaciółmi. Miałem co świętować. Okazało się, że będziemy mieli z żoną piąte dziecko. Umówiłem się z żoną, że podczas jej ciąży nie będę pił alkoholu w ramach solidarności z nią - powiedział poseł.  - Przed lokalem była awantura, w której nie uczestniczyłem. Wiedziałem, że dzieją się niedobre rzeczy. Próbowałem interweniować. Widziałem, że jest stosowana przemoc, więc chciałem włączyć się w taki sposób, by sprawa się zakończyła - kontynuował.

    - Czytam w mediach, że uderzyłem się o krawężnik. Nie uderzyłem się w krawężnik. Zostałem pobity - powiedział. Cały czas nie miałem pewności, czy są to funkcjonariusze czy ochroniarze. Gdy zaczęto mnie bić, wołałem policję - podkreślił Wipler.
     
    - Użyto przeciw mnie gazu, kopano mnie w głowę, klęczano na mnie, polewano mnie jakąś cieczą. Byłem kopany w krocze, kopano mnie po nogach. Bardzo szybo przestałem widzieć cokolwiek - zaznaczył.

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • Roman_Lekapenos
      30.10.2013 22:53
      Nie wiem, jak było, ale wiem jedno - jak się jest "abgeordnete", to się siedzi w domu, a nie zalewa w menelniach o czwartej rano i to jeszcze w tygodniu. Ciekawe, który ze zwykłych ludzi z babą i dziećmi na karku w codziennej walce o byt może sobie pozwolić na całonocne imprezowanie? Widać, że się jaśnie państwo posłostwo nie przemęcza...
    • Utu
      31.10.2013 10:12
      Wipler jeszcze o tym nie wie, ale jako polityk jest skończony! Zasady prawne powinien ustanawiać w sejmie, a nie na ulicy. Te które obowiązują, są już przez policję od dawna egzekwowane. Panu posłowi pomyliły się role. Gwiazdorzył na całego, a teraz udaje pokrzywdzonego. Gdzie honor? Żenada!
    • jurek
      31.10.2013 10:15
      Zapewne nie jeden z nas ma na sumieniu mniej lub bardziej chlubne wybryki, ale zastanawia mnie tego typu postawa - iść w zaparte i obwiniać drugą stronę. Zamiast po cichu przeprosić, albo przynajmniej cicho siedzieć i poczekać, aż sprawa przycichnie.
      Czy politykom wydaje się na prawdę, że są nadludźmi i wszystko im wolno?
      Przypomina mi się tutaj szereg podobnych wybryków, w tym np. nasi posłowie "Cypryjczycy"
    • Ksaver
      07.11.2013 18:58
      "Nie uderzyłem się w krawężnik"... - hmm... - to może "w skrzynkę" się uderzył :) Zaprawdę interesujący materiał - może by nakręcić film "Dzień posła" :)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół