• facebook
  • rss
  • Tu nie ma wygranych

    PAP

    dodane 11.11.2013 12:20

    Minister środowiska Marcin Korolec przejął przewodnictwo nad światowym procesem negocjacji klimatycznych w Warszawie. Polska będzie kierowała negocjacjami przez rok. COP19 w Warszawie potrwa do piątku, 22 listopada.

    Oficjalnego otwarcia COP dokonał Abdullah Bin Hamad al-Attiyah, który kierował całym procesem od ubiegłorocznej konferencji w Dausze. Wyraził uznanie za działania, jakie zostały podjęte przez ten czas. Wymieniał m.in. państwa, które zadeklarowały przystąpienie do kolejnego okresu rozliczeniowego Protokołu z Kioto i zachęcił do tego kroku kolejne kraje.

    Wśród ważnych zdarzeń al-Attiyah wymienił przedłużenie o rok programu, który ma dać wskazówki, jak zmobilizować długoterminowe finansowanie celów klimatycznych. Zgodnie z Konwencją Klimatyczną i poprzednimi ustaleniami, w 2020 r. wydatki na te cele mają być na poziomie 100 mld dol. rocznie.

    "Stoimy przed wielką szansą zrobienia kolejnych kroków w kierunku zawarcia globalnego porozumienia, planowanego na rok 2015 r." - ocenił al-Attiyah, wzywając jednocześnie do wspierania wysiłków nowego prezydenta COP, którym w chwilę później jednogłośnie wybrano ministra środowiska Marcina Korolca.

    Realia negocjacji klimatycznych są bardzo trudne i trudne są zadania, jakie stoją przed nami - mówił Korolec. Podkreślał, że pojedynczy kraj albo nawet ich grupa nie jest w stanie zrobić wiele dla klimatu, bo to jest problem o zasięgu globalnym. "Tylko razem, jak tu jesteśmy, możemy coś zdziałać" - zaznaczył. Korolec mówił, że chce prowadzić proces negocjacji w sposób transparentny z udziałem wszystkich stron. Jak podkreślał, zmiany klimatyczne to jedno z największych wyzwań przed jakimi stoi ludzkość.

    "Jesteśmy pierwszymi istotami z gatunku ludzkiego, które oddychają powietrzem o zawartości CO2 powyżej 400 ppm (części na milion)" - mówiła z kolei Sekretarz Generalny Ramowej Konwencji ONZ ws. Zmian Klimatycznych Christiana Figueres. Przypomniała tajfun, który szaleje obecnie nad Azją Południowo-Wschodnią. "A dopiero zaczynamy doświadczać efektów zmian klimatycznych" - podkreśliła.

    Jej zdaniem przy obecnym nastawieniu władz, społeczeństw, ale też środowisk biznesowych globalne porozumienie jest w zasięgu ręki. "Tu nie ma wygranych i przegranych, wszyscy albo wygrywamy albo przegrywany" - mówiła Figueres.

    Jako najważniejsze obecnie zagadnienia wskazała opracowanie mechanizmu finansowania polityki klimatycznej i nakreślenie jej scenariuszy na okres po 2020 r.

    W dalszej części inauguracyjnej sesji COP19 szef IPCC (Intergovernmental Panel for Climate Change) Rajendra Kumar Pachauri przedstawił ostatni raport, z którego wynika, że to ludzka działalność jest przyczyną ocieplenia klimatu.

    COP19 w Warszawie potrwa do piątku, 22 listopada. Pierwsze sześć dni poświęcone będzie na sesje, w tym nieformalne, różnych zespołów ONZ-owskiej konwencji klimatycznej. Drugi tydzień to spotkania najwyższych rangą przedstawicieli stron konwencji.

    Na COP w Warszawie nie planuje się podejmowania żadnych przełomowych decyzji, natomiast z przebiegu i konkluzji będzie można wnioskować, czy w ogóle realne jest uzgodnienie globalnego porozumienia klimatycznego, które ma zostać podpisane w 2015 r. w Paryżu. 

     

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • jazmig
      11.11.2013 12:56
      Walka z globalnym ociepleniem nie na sensu, bo to nie CO2 jest przyczyną tego zjawiska, a co najwyżej skutkiem.

      Paniusia, która twierdzi, że jesteśmy pierwszymi istotami oddychającymi takim stężeniem co2 bredzi, jak Piekarski na mękach.

      CO2 stanowi znikomą część atmosfery, grubo poniżej 1%, a jego rzekome działanie cieplarniane jest bujdą wyssaną z palca.

      Na Ziemi było już dużo cieplej, niż dzisiaj i były zlodowacenia. Działo się to niezależnie od żyjących wtedy istot i tak jest nadal.

      Węgiel, które spalamy, był niegdyś w atmosferze jako CO2, który zaabsorbowały rośliny, tworzące miliony lat temu dzisiejszy węgiel.

      Teraz ten węgiel wraca do obiegu przyrodniczego i to w niewielkiej części, bo niewielką część węgla wydobywamy. Reszta pozostaje pod ziemią.

      Skoro miliony lat temu w obecności CO2 w atmosferze w o wiele większym, niż dzisiaj, stężeniu, rosły rośliny, życie było bujne i różnorodne, to gdy niewielka jego część wróci do obiegu, to przyroda się poprawi, a nie pogorszy.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół