• facebook
  • rss
  • Po trzeźwej stronie

    Aneta Kulesza

    |

    Gość Warszawski 08/2014

    dodane 20.02.2014 00:02

    Można powiedzieć, że oo. barnabici zostali nabici w butelkę. W Wigilię w sąsiedztwie kościoła otworzono sklep monopolowy. Proboszcz rozpoczął batalię o jego likwidację.

    W odległości 60 m od parafii ojców barnabitów, Instytutu Psychiatrii i Neurologii oraz szkół widnieje czerwona tablica: „Świat alkoholi”. I kłuje proboszczowskie oczy. „Sklep ten przez wywieszony nad wejściem agresywny, kolorowy i przeraźliwie jasno świecący panel elektroniczny burzy mir i porządek społeczny w naszej okolicy i jest zagrożeniem dla ładu publicznego” – napisał w liście do burmistrza dzielnicy Mokotów ks. Kazimierz M. Lorek, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Marii Zaccarii.

    W odpowiedzi usłyszał: – Dzierżawca pawilonu przy ul. Jana III Sobieskiego 18 złożył komplet wymaganych dokumentów. Otrzymał również pozytywną opinię od Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dokonaliśmy analizy wniosku, zrobiliśmy także pomiary odległości. Nie mieliśmy żadnych podstaw, aby mu odmówić – tłumaczył Jacek Dzierżanowski, rzecznik urzędu dzielnicy. Klienci pobliskiej piekarni mówią, że proboszcz „się czepia, bo każdy pracować gdzieś musi”, ale duchowny swoje wie. – Dla mnie pozbawieni są rozumu ci, którzy wydali to pozwolenie. To prowokacja. Ten sklep został otwarty w Wigilię Bożego Narodzenia. Właściciel nie szanuje świąt i kultury – mówi wzburzony. Barnabita wysłał ponad 140 listów do różnych osób i instytucji, m.in. radnych, komisji, urzędów. Ściska w ręku żółte karteczki potwierdzeń odbioru, przetasowuje je w dłoniach. Jak na razie odpowiedź otrzymał tylko od prof. Bogusława Habrata, lekarza IPiN, który wyraża zdziwienie, że koło ośrodka stwarzane są możliwości zakupu alkoholu. Proboszcz poprosił Inspekcję Pracy o zweryfikowanie umów pracowników sieci „Świata alkoholi”. Według niego zostało naruszone prawo o niesprzedaży w dniach ustawowo wolnych od pracy. Przy parafii działa „Dom Chleba”, który udziela pomocy bezdomnym. Duchowny nieraz widzi ich śpiących pijanych między pawilonami. Mieszkańcy twierdzą, że nawet jak zniknie monopolowy, zostaną markety. Proboszcz nie ma zamiaru ustąpić. Liczy na szybkie cofnięcie pozwolenia. Zebrał już tysiąc podpisów poruszonych mieszkańców. Jeśli pozwolenie nie zostanie anulowane, podejmie inne kroki prawne. – Będę stał po stronie bezdomnych, rodzin, które mają problem alkoholowy i pacjentów IPiN – podsumowuje ks. Lorek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół