• facebook
  • rss
  • Rycerz dobrej sprawy

    dodane 27.02.2014 00:00

    Legendę opozycji, honorowego obywatela Warszawy żegnali ludzie z całej Polski i nie tylko. Pochowany został w Alei Zasłużonych na wojskowych Powązkach.

    Stalowa Wola, Gorzów Wielkopolski, Olsztyn, Płock, Rzeszów, Jasło, Białystok, Biała Podlaska, Bielsko-Biała, Lublin, Radom, Kraków, Gdańsk, Wrocław, Łódź, Toruń, Radzyń Podlaski, Konin, Jastrzębie, Chorzów... – wymieniała córka zmarłego Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor telewizji Biełsat. Dodała, że na pogrzeb przyjechali również dobrzy przyjaciele ze Szwajcarii, USA i czeskiej Pragi. Byli też Białorusini, Ukraińcy, Czeczeńcy.

    Próbowała spisać miasta i miejscowości. I przepraszała, jeśli kogoś pominęła. To symboliczny wymiar ostatniego pożegnania wieloletniego senatora, legendy najpierw Komitetu Obrony Robotników, później „Solidarności”, który razem z żoną Zofią całe życie poświęcił działalności publicznej i pomocy konkretnym ludziom. Zostając honorowym obywatelem Warszawy wskazywał, że właśnie w stolicy przeżył najważniejsze chwile w życiu. Urodzony w grudniu 1939 r., po Powstaniu Warszawskim razem z matką trafił do obozu pracy. Wrócili zaraz po wojnie. Skończył fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Później uzyskał też doktorat. Zamiast naukowcem został jednak jednym z czołowych opozycjonistów. W tym kontekście symboliczny był też fragment Ewangelii wg św. Mateusza o Sądzie Ostatecznym, odczytany przed kazaniem wygłoszonym przez ks. infułata Jana Sikorskiego. – W młodości nie ominęły go wprawdzie agnostyczne i indyferentne wpływy, choć to ewangeliczne „cokolwiek uczyniliście jednemu z moich najmniejszych, Mnieście uczynili” przejawiało się w jego ciepłej, życzliwej postawie wobec tych, o których wspomina Ewangelia: głodnych, spragnionych, uwięzionych, cierpiących, prześladowanych dla sprawiedliwości – podkreślił ks. Sikorski. Duchowny zaznaczył, że społecznikowskie zacięcie Romaszewski wyniósł z katolickiego domu swoich rodziców. Mszy św. pogrzebowej w archikatedrze św. Jana przewodniczył bp Rafał Markowski. Zastępował kard. Kazimierza Nycza, który przebywał w Rzymie na konsystorzu kardynalskim. „Był zawsze człowiekiem merytorycznym, nie walczącym »przeciw« ale zawsze »o coś«, co było istotne, ważne albo potrzebne. Czynił to z pełnym zaangażowaniem intelektualnym i emocjonalnym” – podkreślił metropolita warszawski w przesłaniu pogrzebowym odczytanym na początku Eucharystii. Pogrzeb miał charakter państwowy. Trumna przykryta była biało-czerwoną flagą, a na Powązkach nie zabrakło salwy honorowej. Zbigniewa Romaszewskiego, oprócz najbliższej rodziny, żony Zofii i córki Agnieszki oraz ludzi, którym przez szereg lat pomagał, żegnała duża liczba polityków: prezydent Bronisław Komorowski z żoną Anną, premier Donald Tusk, ministrowie rządu, marszałkowie Sejmu i Senatu Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz, prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski, posłowie i senatorowie. Na czas uroczystości pogrzebowych zarządzono przerwy w obradach Sejmu i Senatu. Przed Mszą pogrzebową ulicz- ką prowadzącą do archikatedry spacerowała młodzież, która do puszek zbierała pieniądze na pomoc Ukraińcom poszkodowanym w starciach na kijowskim Majdanie. To była prośba córki zmarłego i kolejny symboliczny element ostatniego pożegnania senatora (Romaszewski jeszcze w styczniu przebywał jako obserwator na Ukrainie). Z jego między innymi inicjatywy powstał w Polsce Komitet Solidarności z Ukrainą. Nawiązał do tego prezydent Bronisław Komorowski. – Dzisiaj, kiedy ze ściśniętym sercem oglądamy sceny dramatu narodowego na Ukrainie, myślę, że wielu z nas myśli i czuje, że przypadł nam, Polsce, lepszy kawałek losu. Że ten dobry los, który nam przydzielił Pan historii, jednak jest losem, który także i my współtworzyliśmy, korzystając z mądrości, korzystając z autorytetów takich ludzi jak Zbyszek Romaszewski – powiedział w archikatedrze. A prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał go „współczesnym rycerzem dobrej sprawy”. – Bo przez cały czas kontynuował wysiłki zmierzające do tego, by tym zwykłym ludziom pomagać – stwierdził. Dodał też, że „rację mają ci, którzy mówią, że można jego działalność porównać z działalnością Andrieja Sacharowa czy Martina Luthera Kinga”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół