• facebook
  • rss
  • Do biegu, gotowi... Amen

    dodane 27.02.2014 00:00

    Pięć kilometrów – tyle mniej więcej zajmuje jeden Różaniec. Po łacinie, angielsku, włosku i w ojczystym języku. Kolejny dowód na to, że Bóg cieszy się z nowych technologii.

    Biec z różańcem w ręku – niewygodnie. Liczyć na palcach – nie sposób. Radosław Karczewski, biegając wokół rodzinnego Milanówka, zastanawiał się, co zrobić, żeby się nie pomylić, odmawiając kolejne zdrowaśki. Właśnie urodził mu się Jaś. Wcześniej – bliźniaki.

    Rady pana radcy

    – Mam się o co modlić – mówi, zastrzegając że nie będzie zbyt wiele opowiadał, bo „każdy wie, że dobra żona i dzieci to skarb, za który trzeba nieustannie Bogu dziękować”. A że biegając, ma się trochę czasu dla siebie – od dawna starał się, pokonując kolejne kilometry, odmawiać w tym czasie ulubioną modlitwę. I patrząc na zadowolonego z życia młodego radcę – niejedno sobie już w niebie „załatwił”. – Chciałem ułatwić sobie sprawę i wymyśliłem aplikację, która „odmawia” Różaniec w czasie biegania – mówi. Pomysł jest prosty. Wystarczyło poprosić znanego aktora, by nagrał swój głos, zapłacić firmie za projekt aplikacji na komórkę... i tyle. Jarosław Kopaczewski z Teatru Ateneum i firma Programac Lesława Dietricha nie dali się długo prosić. Aktor, oprócz polskiej, nagrał też wersję po łacinie. Znajoma native speakerka dodała różaniec po angielsku, a dwóch szwagrów – po włosku i hiszpańsku. Ale samo bieganie i odmawianie Różańca z lektorem to za mało. – Chciałem, żeby w ten sposób rodziła się pewna społeczność. Dlaczego odmawianie Różańca musi kojarzyć się ze starszymi paniami w kościele? Czy Różaniec odmawiają tylko schorowani seniorzy? Czemu nie mieliby wysportowani maratończycy? – pyta Karczewski.

    Biegać z pożytkiem

    Dodał więc do aplikacji dla biegaczy możliwość wymiany intencji, wpisania prośby o modlitwę lub gotowości do odmawiania Różańca za kogoś. Można wybrać się na jogging ze świadomością, że kilka innych osób gdzieś w Polsce biegnie, polecając Bogu przez Maryję tę samą sprawę. Wystarczy ustawić język i intencje. W telefonie zapisze się przebieg trasy, średnia prędkość, czas i liczba ukończonych tajemnic Różańca i zgłoszone intencje. Przycisk pozwala w dowolnym momencie zakończyć odmawianie modlitwy. Sam Różaniec kończy się litanią i modlitwą w intencji Kościoła i lokalnego biskupa. Można także zmienić tempo. To ważne przy intensywnym wysiłku.

    Nie tylko dla biegaczy

    Do dziś aplikację na telefony komórkowe pobrano kilkaset razy. Jak na kilka tygodni funkcjonowania bez żadnej reklamy – nieźle. A przecież wersje obcojęzyczne pozwalają, żeby do odmawiania włączyła się co najmniej jedna trzecia reszty świata. Radosław Karczewski nie biega w maratonach, ale swoją aplikację nazwał właśnie „Maraton Różańca” („Rosary Marathon”). Marzy zresztą, żeby kiedyś zorganizować Maraton Jasnogórski. Dla biegaczy odmawiających Różaniec. Może uda się włączyć jakoś do akcji „Różaniec za kleryka”? Albo przynajmniej pobiec w Biegu Niepodległości z innymi użytkownikami aplikacji. Aplikacja „Rosary Marathon” dostępna jest nieodpłatnie w sklepach Google Play na Androida i w Apple Store na iPhone’y. Właśnie dołączyła także wersja na Windows Phone. Każda pozwala nie tylko odtwarzać Różaniec, ale także śledzić swoją trasę biegową na mapie. Zresztą z aplikacji można korzystać równie dobrze, jeżdżąc na rolkach, spacerując z kijkami, czy pokonując bezdroża na rowerze. Czemu nie skorzystać z niej także w samochodzie czy gotując obiad?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół