• facebook
  • rss
  • Kogo uwodzi Wenus?

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 19/2014

    dodane 08.05.2014 00:00

    Intrygująco grana sztuka przygotowana przez niszowy i obrastający legendą teatr jest niejednoznaczna. Zarówno w przesłaniu, jak i w interpretacji aktorów.

    Kolejne premiery spektakli stołecznego Teatru WARSawy przyciągają wciąż nowych widzów. Jednym z powodów jest na pewno obsada aktorska, często nominowana do prestiżowych teatralnych nagród. Tak było z „Kompleksem Portnoya”, nagrodzonym warszawskim „Feliksem”. Inny spektakl, „Zaklęty rewir”, dostał nagrodę za główną rolę Mateusza Banasiuka. I tak będzie pewnie również z ostatnią premierą – „Wenus w futrze” w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej.

    Doborową obsadę tworzą grający główne role Magdalena Popławska i Wojciech Kalarus. Tytuł kojarzy się z filmem Romana Polańskiego. Reżyserka podkreśla jednak, że „akcenty zostały inaczej rozłożone”. Spektakl jest błyskotliwą zabawą, w której aktorzy zamieniają się rolami. Fabuła stanowi tylko pretekst do odkrywania osobowości dwojga partnerów, zmierzających pozornie do tego samego celu. Tym celem jest wystawienie sztuki „Wenus w futrze”. Reżyser po przesłuchaniu wielu aktorek zwątpił już w to, że znajdzie idealną odtwórczynię do głównej roli. I wtedy zjawia się spóźniona. Wanda przekonuje reżysera, że ona jest właśnie tą, której szuka. Magdalena Popławska pokazała całą paletę barwnej osobowości. Niekonwencjonalna, chaotyczna, z pozoru ignorantka. Jak się później okazuje, świetnie zna tekst i ma wiele własnych pomysłów. Szybko przejmuje inicjatywę. Zaczyna się walka. Starcie, którego stawką jest władza i zrealizowanie własnych twórczych pomysłów. Silnie zaznaczony jest konflikt płci. Mężczyzna wydaje się ulegać, jest w nim jakiś lęk przed kobietami. Wielkim walorem tekstu i spektaklu jest tajemnica, jaką kryje w sobie relacja tych dwojga ludzi. Swobodna oraz zaskakująca przyjaźń jest zarazem groźna. Wielka w tym zasługa aktorów. Świetna i rzadko oglądana Popławska stworzyła mistrzowską kreację, naszkicowaną delikatnymi, ale wyrazistymi kreskami. Powściągliwy na początku Wojciech Kalarus jako Thomas odkrywa pasję, której poświęca całe życie, ale widzi też u siebie jakąś nieporadność. Stanowią w tym spektaklu znakomity duet i słusznie zbierają gromkie oklaski od widzów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół