• facebook
  • rss
  • To tak ma wyglądać?

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 20/2014

    dodane 15.05.2014 00:00

    Kontrowersje. Nasze dzieci chcą uczyć masturbacji – zaalarmowali redakcję „Gościa Warszawskiego” rodzice z jednej ze szkół dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie pod Piasecznem. Kolejna placówka, do której weszli seksedukatorzy?

    Szkoła jest duża, ale klasy małe. Edukacja osób niepełnosprawnych intelektualnie ma swoje prawa. Najwyżej 7–8 dzieci na jednym poziomie nauczania. Przedmioty? W planie lekcji próżno szukać matematyki, historii czy fizyki. Część uczniów nie jest w stanie opanować nawet czytania. Wśród 150 podopiecznych Zespołu Szkół w Łbiskach są dzieci z umiarkowanym, ale także ciężkim upośledzeniem. Autystyczne i takie, które nigdy nie wstaną ze swoich wózków. Część nocuje w internacie naprzeciwko szkoły, prowadzonym przez siostry zakonne, inne dowożą rodzice albo specjalny bus, który rano kursuje po miejscowościach powiatu piaseczyńskiego.

    Seksedukator w akcji

    Dziecko w szkole ma także Irena Kacperska, mama 19-letniego Karola. Ją i dwoje innych rodziców zbulwersował wykład, który w kwietniu odbył się w szkole. Temat: seksualność osób z niepełnosprawnością intelektualną. Wykładowca: dr Izabela Fornalik, pedagog specjalny z kilkunastoletnim doświadczeniem, ale także specjalistka z zakresu edukacji seksualnej, absolwentka studiów podyplomowych z zakresu seksuologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autorka poradników „Jak edukować seksualnie osoby z niepełnosprawnością intelektualną? Poradnik dla specjalistów” oraz „Dojrzewanie. Miłość. Seks. Poradnik dla rodziców osób z niepełnosprawnością intelektualną”. Czasami przedstawiana jest wprost: sekseduaktor. – Mam siedmioro dzieci, wszyscy są już dorośli, ale nikt nigdy nie proponował mi, żebym dziecku ułatwiała masturbowanie się. Czy tak ma wyglądać edukacja seksualna? – pyta roztrzęsiona mama chłopca z zespołem Downa. – Nie mam zamiaru nikomu szkodzić, ale taki sposób podejścia do tematu, zachęcanie do realizacji swojej seksualności w ten sposób uważam za błąd – mówi. Napisała więc list do dyrektor placówki. Podpisali się także rodzice dwójki innych dzieci. „Podstawowym elementem wykładu były sposoby zaspokajania popędu seksualnego u naszych dzieci poprzez masturbację oraz techniki z tym związane. (...) W przypadku takiego traktowania w dzieciach naszych zostanie rozbudzony popęd seksualny w sposób nie dający się opanować, chociażby ze względu na niepełnosprawność intelektualną. (...) Takie podejście do seksualności powodowałoby oddzielenie jej od sfery uczuć wyższych, np. miłości i uprzedmiotowiłoby osobę ludzką niezależnie od jej sprawności umysłowej” – napisali zaniepokojeni rodzice. Według księdza Stanisława Jurczuka, diecezjalnego duszpasterza osób niepełnosprawnych, ujęcie tematu proponowane przez seksedukatorkę to błąd. – Często słyszę rady, że niepełnosprawnym trzeba dać jak najwięcej seksu, choć przez 25 lat swojej pracy nie spotkałem się, by propagowanie masturbacji przyniosło jakiś pozytywny efekt. Wprost przeciwnie. To tak delikatna sfera, że podobny instruktaż tylko rozbudza pragnienia i uzależnia od nich. Tym dzieciom nie trzeba dodawać bodźców, a chronić je przed podobnymi doświadczeniami – mówi duszpasterz.

    Ale nie wszyscy

    Dwugodzinny wykład dla rodziców nie był obowiązkowy. – Niektórzy rodzice po wykładzie dziękowali za jego zorganizowanie. Uznali, że dzięki niemu znaleźli jakieś rozwiązania dla siebie. I że ktoś okazał im wreszcie wsparcie. Dowiedzieli się chociażby, że dorastanie tych dzieci, to nie tylko ich problem. Bo z kwestiami dotyczącymi seksualności swoich dzieci najczęściej zostają sami – mówi dyrektor placówki Janina Opoczyńska-Jarecka. – Może niektórzy rodzice zrozumieli, że chcemy wprowadzić edukację seksualną do szkoły. To nieporozumienie. Przeprowadzamy różne szkolenia, które pomagają nauczycielom lepiej przygotować uczniów do samodzielnego życia – mówi, dodając, że rodzice często krępują się poprosić o pomoc nauczyciela „w tych sprawach”. A i sami nauczyciele potrzebują wsparcia, by kompetentnie mówić o seksualności niepełnosprawnych intelektualnie. „Wiedza jaką Państwu przekazano ma być podstawą do dalszych rozmów Państwa z wychowawcami i wypracowania wspólnych zasad postępowania z Państwa dzieckiem, zgodnie z zasadami indywidualizacji, a przede wszystkim z poszanowaniem zasad i wartości, jakie Państwo wyznają” – napisała w odpowiedzi rodzicom. Mama Karola mówi, że do tej pory miała dobre zdanie o szkole syna. I raczej nie zmieni go jeden wykład. Choć zgodę na edukację seksualną swojego syna, złożoną na początku roku, właśnie wycofała. – Myślę, że mój protest przeciw nauce masturbacji jest normalny. Nie zgadzam się, by moje dziecko było uczone podobnych zachowań. Pomijam już kwestie moralne, ale przyzwolenie na rozładowywanie napięcia seksualnego w przypadku takich dzieci to chyba zupełna pomyłka. Na szkoleniu usłyszeliśmy między innymi, by uczyć je zaspokajać się „w sposób godny”. Czyli na przykład w miejscach ustronnych, takich jak łazienka. Albo rozkładając im wręcz ręcznik przed kąpielą. Seksualność nie jest tematem tabu, ale po co rozbudzać w ten sposób seksualność dzieci, które często mają problem z przyjęciem innych norm? – pyta mama Karola.

    Powiat antygender

    Z treściami prezentowanymi na wykładzie nie może pogodzić się także przewodniczący Rady Powiatu Piaseczyńskiego, Jerzy Leniec. To on kilka miesięcy temu był inicjatorem antygenderowej rezolucji, która deklarowała, że szkoły podległe powiatowi będą wolne od antyrodzinnych ideologii zakładających, że płeć jest określoną rolą społeczną. – Przecież taki instruktaż dla rodziców to jawna demoralizacja ich dzieci. A może wręcz molestowanie seksualne. Zwłaszcza, że dotyczy osób, które mają ograniczone możliwości stanowienia o sobie – mówi, zaznaczając że sam pracował wiele lat z dziećmi niepełnosprawnych. I nigdy nie spotkał się z takim podejściem do ich seksualności. Jerzy Leniec myśli, żeby w przyszłości starać się o przyznanie piaseczyńskim placówkom certyfikatów „Szkoła Przyjazna Rodzinie”, które otrzymało już 20 szkół powiatu wołomińskiego. Kolejne pięć z 60, które wykazały zainteresowanie jest w trakcie załatwiania formalności. Certyfikaty przyznaje Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. – Dzieci, zwłaszcza niepełnosprawne intelektualnie, muszą mieć jasno sprecyzowane wzorce kobiety i mężczyzny oraz role społeczne, żeby nie pogłębiać dezintegracji ich osobowości – mówi Magdalena Reguła, nauczycielka, która w Łbiskach prowadzi lekcje techniki z dziećmi w różnym wieku i z różnym stopniem niepełnosprawności.

    Rodzice mówią: STOP

    Wrocławska inicjatywa „STOP seksualizacji naszych dzieci”, która była odpowiedzią rodziców na wprowadzanie do polskich szkół permisywnej edukacji seksualnej, doczekała się warszawskiej edycji. – Wśród rodziców prowadzimy nabór na prelegentów i pomocników, którzy zostaną przez nas odpowiednio przeszkoleni i przygotowani do wygłoszenia prezentacji. Jesteśmy zwykłymi ojcami i matkami, którzy czują się odpowiedzialni za wychowanie naszych dzieci – mówi Grzegorz Strzemecki, koordynator warszawskiej edycji „STOP seksualizacji naszych dzieci”. I dodaje: – Zależy nam, żeby o skutkach seksualizacji dowiedziało się jak najwięcej osób. Chęć udziału w projekcie zadeklarowało ponad 100 rodziców. Nabór na prelegentów i pomocników odpowiedzialnych za techniczną pomoc podczas prelekcji nadal trwa. Chętni mogą zgłaszać się na adres: warszawa@stop-seksualizacji.pl. Szczegóły na stronie: www.stop-seksualizacji.pl. Pierwsze prelekcje rozpoczną sie 8 czerwca.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół