• facebook
  • rss
  • Przeszłość nie odchodzi

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    Dlaczego młodzieńcze zauroczenie Hanny Arendt przetrwało
całe życie? Oto materiał do przemyśleń,
jaki dostarcza ta niebanalna sztuka.

    Spektakl „Rzecz o banalności miłości” na małej scenie Teatru Dramatycznego prowokuje do niebanalnych przemyśleń, i choćby z tego powodu zasługuje na uwagę. Na kanwie tych refleksji można by strawestować znane powiedzenie: przez umysł do serca.
Rzecz tak naprawdę jest o miłości, a może o młodzieńczym zauroczeniu, które mimo dramatycznych zawirowań losów bohaterów przetrwało całe życie.

    Autorką sztuki jest izraelska pisarka Savyon Liebrecht. Kreśli ona portrety dwóch silnych osobowości, których drogi z powodów ideowych drastycznie się rozeszły. To niemiecki filozof Martin Heidegger, uwiedziony w pewnym momencie hasłami Hitlera, i Hanna Arendt, autorka fundamentalnego dzieła „Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”. 20 lat młodsza od Heideggera Hanna jako studentka szybko uległa fascynacji niepospolitym intelektem mistrza. To wiek, w którym jest się najbardziej podatnym na wpływy, zwłaszcza gdy podziw idzie w parze z budzeniem się pierwszych erotycznych doznań.
Żonaty Heidegger nie miał zamiaru porzucić żony. Miłość i namiętność inteligentnej dziewczyny łechtały jego ego. Wykorzystywał świadomie jej uczucia, a gdy Hanna wreszcie przejrzała na oczy, czuł się zapewne zawiedziony. Nigdy nie przeprosił ani jej, ani swoich wyznawców za bezkrytyczne uwielbienie dla nazizmu. Hanna wypowiada w sztuce znamienne zdanie: „Przeszłość nigdy nie odchodzi w przeszłość”.
Sztuka toczy się dwutorowo. Dramaturgia, a także znakomite aktorstwo Haliny Skoczyńskiej i Adama Ferencego są jej ogromnym atutem. Młodziutka studentka, bałwochwalczo zapatrzona w mistrza, nie przewiduje zrazu, że jej guru stanie się propagatorem ideologii nazistowskiej, a  ona jej ofiarą. Arendt opuściła Niemcy, ale mimo że była autorką najbardziej wnikliwej teorii totalitaryzmu, nie została też zaakceptowana w Izraelu. Od scen, gdy mentor roztacza blaski swojej erudycji, przechodzimy do dialogu dziennikarza z dojrzałą Arendt, patrzącą z perspektywy czasu na swoje życie i na swoją miłość, która wbrew wszystkiemu nigdy nie wygasła. Choć bohaterka do końca nie umiała zracjonalizować swoich uczuć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół