• facebook
  • rss
  • Rubinowe serce

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 36/2014

    dodane 04.09.2014 00:00

    Gabloty, które już niebawem zawisną w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, uginają się od wotów. Korale, obrączki, srebrne serca czy różańce kryją setki ludzkich historii. Ale darczyńcy zdradzają tylko niektóre.


    Ojciec Aleksander Jacyniak SJ, rektor sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, przynosi do zakrystii korespondencję. „Piszę w dość nietypowej sprawie. Gdy mąż opuścił mnie dla innej kobiety, postanowiłam zbadać ważność naszego małżeństwa. Kilka dni temu miałam jednak sen...” – wyznaje w liście pani Anna. Śniło jej się, że powinna jeden klejnot, który dostała kiedyś od męża, zanieść jako ofiarę dla Matki Bożej Łaskawej – właśnie do tego kościoła.

    „To był dość wymowny sen, bo chodziło o 2,5-centymetrowe serce z syntetycznego rubinu, które kiedyś podarował mi mój mąż, a wraz z nim, jak wówczas deklarował, oddał mi też swoje. Jakiś wewnętrzny głos powiedział mi, żebym przyniosła to rubinowe serce Matce Bożej Łaskawej, żeby Ona mogła zanieść je do swojego Syna Jezusa” – kontynuuje. Od tego czasu minęło już półtora roku. Rubinowe serduszko trudno wypatrzeć w gąszczu setek innych wotów, które ludzie przynoszą Matce Bożej Łaskawej.


    Biżuteria z tajemnicą


    Część wisi na specjalnej kracie zamieszczonej w ołtarzu zaraz pod obrazem. W większości to osobista biżuteria, która na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od bibelotów wywieszonych w drogerii. Tu jednak każdy naszyjnik niesie ludzkie wołanie do Matki Bożej o łaskę lub jest podziękowaniem za nią. Najczęściej jednak jest tajemnicą. – Wota, które otrzymujemy, w ogromnej większości są anonimowe – wyjaśnia rektor. – Przez cztery lata mojej posługi do księgi wotów wpisaliśmy prawie 70 pozycji. W tym samym czasie anonimowych podarków dla Matki Bożej wierni przynieśli kilkaset razy więcej. Czasami zdarza się, że ktoś dołączy świadectwo – mówi rektor.
Cenniejsze dary umieszczane są w specjalnych gablotach, które wiszą na bocznych ścianach ołtarza. Z wnętrza kościoła trudno je dostrzec, dopiero gdy zatrzymamy się przy wejściu do zakrystii, stają się widoczne. Wota w kształcie miniaturowych odlewów nóg, rąk, serca czy oka same przez się opowiadają historię uzdrowień. Są też figurki klęczących mężczyzn i kobiet, symbolizujące otrzymanie łaski.
– Choć świątynia w czasie wojny była całkowicie zburzona, niektóre z nich mogą pochodzić jeszcze z czasów przedwojennych. Można przyjąć, że wierni przynosili Matce Bożej Łaskawej wota od samego początku, kiedy obraz pojawił się w świątyni. O powszechnym kulcie świadczy fakt, że wizerunek ten jako pierwszy w Polsce w 1651 r. przyozdobiony został koroną. Oficjalnej koronacji dokonał dopiero w 1973 r. prymas Stefan Wyszyński – mówi jezuita.
Liczne wota przynoszone były zapewne także w XVII w., kiedy to wierni prosili Matkę Bożą Łaskawą, by powstrzymała zarazę, która nawiedziła stolicę. Obraz umieszczono na miejskich rogatkach, by Maryja zagrodziła epidemii dostęp do stolicy. Wkrótce potem morowe powietrze ustąpiło.


    Niezawodna patronka


    W małym pokoiku na parterze klasztoru przygotowywane są właśnie dwie kolejne gabloty, choć wotów z powodzeniem starczyłoby na dwa razy tyle. Przypięty jest różaniec, na którym Krzysztof Wąsowski, generał świeckiego zakonu Rycerzy Jana Pawła II, modlił się o zatwierdzenie zgromadzenia i jego rozwój, wotum Akcji Katolickiej Archidiecezji Warszawskiej w podzięce za opiekę Matki Bożej Łaskawej czy wotum z włoskiej diecezji Faenza, z której najprawdopodobniej przywędrował do Warszawy maryjny obraz.
Jest także Srebrny Krzyż Zasługi z 1938 r., który przyniesiony został wraz z potwierdzeniem autentyczności, bursztynowy różaniec, który podarowała Matce Bożej przedstawicielka fundacji Christiani, prosząc o opiekę nad prześladowanymi chrześcijanami w Indiach, czy wotum od powstańczego zgrupowania „Radosław”. Są także obrączki – „podziękowanie za 51 lat małżeństwa”, pierścionek zaręczynowy – „dar wdzięczności za łaskę małżeństwa Małgorzaty i Grzegorza”, srebrne serce – „w podziękowaniu za zdrowie męża” czy moneta z Janem Pawłem II – wotum także dziękczynne.
Na bocznych ścianach ołtarza gabloty zawisną prawdopodobnie w połowie września. Będą przypominać – to nic, że anonimowo – że warszawiacy mają niezawodną patronkę.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół