Nowy numer 16/2018 Archiwum

Czas na stolicę Europy?

Urzędująca prezydent dostała od warszawiaków jeszcze cztery lata na spełnienie obietnic, które składała przez dwie kadencje.

Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) została po raz 3. prezydentem Warszawy. W II turze wyborów samorządowych uzyskała 58,64 proc. głosów. Urzędująca prezydent pokonała Jacka Sasina (PiS), który otrzymał 41,36 proc. głosów. Spośród 584 647 ważnych głosów Gronkiewicz-Waltz otrzymała blisko 343 tysiące. Frekwencja w stolicy wyniosła ponad 44 proc.

Środek kontynentu?

– Dziękuję warszawiakom, że zaufali mi po raz 3. Mimo mrozów wyszli z domów i na mnie zagłosowali. To prozaiczna rzecz, ale jestem im za to wdzięczna – powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz tuż po zamknięciu lokali wyborczych, dziękując w sztabie wyborczym PO za wsparcie, jakiego udzieliła jej m.in. premier Ewa Kopacz. – Chcę też podziękować tym, którzy ze mną stali rano w błękitne poranki i rozdawali ulotki wyborcze.

Będziemy z całym zespołem dalej dynamicznie rozwijać Warszawę, korzystając z funduszy europejskich. Tak, żeby Warszawa była miastem przyjaznym, dostępnym, wygodnym, aktywnym i żeby wielu ludzi łączyło z nią karierę, pracę i rekreację. By stolica była nie tylko stolicą środkowej Europy, ale po prostu: stolicą Europy – mówiła wyraźnie wzruszona prezydent Warszawy, dodając, że przez kolejne 4 lata będziemy wszyscy tworzyć Warszawę.

Obietnice

Przed wyborami Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecała m.in. kontynuację budowy metra, tworzenie nowych żłobków, przedszkoli i szkół, a także rozbudowę szpitali. Jej wyborczy konkurent Jacek Sasin już zapowiedział, że chociaż przegrał – broni nie składa. – Byliśmy blisko tego, by Warszawa była rządzona lepiej i bardziej „dla” warszawiaków – mówił w niedzielny wieczór. – Zaczynaliśmy w bardzo trudnych warunkach. Dawano nam 15–16 proc., dla Hanny Gronkiewicz-Waltz wygrana w pierwszej turze miała być „spacerkiem”. Pani prezydent musiała ostro walczyć, by utrzymać się na stanowisku. Jednocześnie okazało się, że w Warszawie jest bardzo dużo osób, które chciały zmiany: większego otwarcia, większej empatii i zainteresowania potrzebami warszawiaków. Spotykałem ich codziennie. Wielu z nich nie wierzyło, że ta zmiana jest możliwa. Stąd być może tak niska frekwencja – mówił Jacek Sasin.

To nie koniec walki

– Będziemy patrzeć na ręce, pilnować, by obietnice zostały spełnione. Nie wycofujemy się z walki o Warszawę, bo powstał wielki front osób, które chcą, by Warszawa była lepsza, by była miastem dla ludzi. W tym froncie są nie tylko działacze Prawa i Sprawiedliwości. Udało się stworzyć szeroką platformę porozumienia ponadpartyjnego – mówił Jacek Sasin, dziękując części jego kontrkandydatów z pierwszej tury wyborów samorządowych, którzy przekazali mu swoje poparcie. Wśród gości wieczoru w sztabie wyborczym przy ul. Nowogrodzkiej był Piotr Guział, który otrzymał w pierwszej turze 8,5 proc. głosów.

– Dziękuję wszystkim warszawiakom, którzy oddali na mnie głos. Jest ich potężna armia. Obiecuję im, że się nie zdemobilizujemy. Jako poseł będę proponował rozwiązania prawne, które są dobre dla warszawiaków, będziemy inicjować akcje społeczne i dbać, aby ta władza była lepsza w tej trzeciej kadencji. Aby nie była ona łatwym spacerkiem i trwaniem, ale wypełnianiem obietnic – zapowiedział Jacek Sasin.

Przed II turą Hannę Gronkiewicz-Waltz poparł kandydat SLD Sebastian Wierzbicki. Jacka Sasina poparli natomiast Piotr Guział, Mariusz Dzierżawski i Przemysław Wipler.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma