• facebook
  • rss
  • Święta uboga prawda

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 51-52/2014

    dodane 18.12.2014 00:00

    Wolontariuszka Ania przejrzała na oczy, Karol odzyskał słuch, a Piotrek wiarę. Wigilia z bezdomnymi – dzieją się cuda.

    O bezdomnych spod Dworca Centralnego mówią: „nasi przyjaciele z ulicy”. W każdy czwartek członkowie założonej w 1968 r. w Rzymie Wspólnoty Sant’Egidio (Comunità di Sant’Egidio – św. Idziego) rozdają im kanapki, ciepłą zupę, herbatę i odzież. Rozmawiają. Przed Bożym Narodzeniem wręczają im także zaproszenie na organizowaną po raz szósty w podziemiach kościoła Wszystkich Świętych Wigilię z Ubogimi.

    Dobre chwile

    Bezdomny Andrzej z kieszeni kurtki wyciąga telefon. Nagrany filmik z ubiegłorocznej wigilii oglądał już kilka razy. – Życie trudne, to do dobrych chwil trzeba wracać – wzrusza się.

    Wyjechał do Holandii. Tyrał od świtu do nocy, by dzieciaki studia pokończyły i w rodzinie jako tako się wiodło. Rozłąka zrobiła swoje. Wrócił do pustego domu. Na Dolny Śląsk. Wielka Warszawa miała dać możliwości. Pracy kilka lat temu już przestał szukać. Nocuje na lotnisku. Ma dość. Z zawodu jest górnikiem. Wigilijne zaproszenie, które właśnie dostał, zaczyna się do słowa: „Przyjacielu...”. Przyjdzie, a razem z nim ok. 300 zaproszonych przez wspólnotę osób. – Na pierwszą wigilię zaprosiliśmy 20 bezdomnych, przyszło 40. Co roku liczba osób, które zapraszamy, rośnie – mówi Magdalena Wolnik odpowiedzialna za warszawską gałąź wspólnoty. Z roku na rok zwiększa się też liczba wolontariuszy, którzy włączają się w przygotowania. Do nakrywania stołów, przyrządzania wigilijnych potraw, pakowania prezentów czy podawania półmisków zaangażowało się ponad 300 osób.

    Upadają mury

    Ania Matlak, pracowniczka branży informatycznej, pierwszą wigilię przegadała z bezdomnym Wieśkiem. O wszystkim. Pod koniec wieczoru śmiali się jak starzy przyjaciele. – Wtedy zrozumiałam, że to, co różni nas od bezdomnych, to tylko skala problemu – mówi. We Wspólnocie Sant’Egidio jest już cztery lata.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół