• facebook
  • rss
  • Kijów-Warszawa - wspólna sprawa

    PAP

    dodane 01.02.2015 17:00

    W Warszawie i Krakowie w niedzielę odbyły się demonstracje w proteście przeciwko rosyjskiej agresji i okupacji części terytorium Ukrainy. W manifestacjach uczestniczyli mieszkający w Polsce Ukraińcy, ale też Polacy.

    —W Warszawie demonstracja odbyła się przed siedzibą ambasady Federacji Rosyjskiej. Uczestniczyło w niej około 50 osób, większość z nich to mieszkający w Polsce Ukraińcy, ale byli też Rosjanie i Polacy. Wśród manifestujących wielu miało żółto-niebieskie flagi Ukrainy oraz transparenty z hasłami "Pokój dla Ukrainy", "Powstrzymać Putina". Demonstrujący skandowali m.in. "Kijów-Warszawa, wspólna sprawa" oraz "Putin - Terrorist".

    "Na wschodzie Ukrainy trwa wyniszczająca wojna. Mimo licznych międzynarodowych spotkań na szczycie, deklaracji i protokołów, walki nie cichną, a liczba ofiar wciąż rośnie. Konflikt ten, jak wszyscy wiemy, jest inspirowany i wspierany militarnie przez Rosję. Apelujemy do władz Rosji o zaprzestanie niszczących aktów, wycofanie swojego wojska i broni z terytorium Ukrainy oraz natychmiastowe uwolnienie więźniów politycznych. Apelujemy do władz państw europejskich, Stanów Zjednoczonych i organizacji międzynarodowych o podjęcie działań na rzecz zakończenia konfliktu, na rzecz pokoju" - mówiła Natalia Panczenko z fundacji Otwarty Dialog oraz grupy Euromajdan Warszawa, która demonstrację zorganizowała.

    W Krakowie blisko stu przedstawicieli środowiska ukraińskiego w Polsce przeszło ulicami spod pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym pod konsulat Federacji Rosyjskiej. "My nie chcemy wojny!" - skandowali podczas marszu. "Europa z Ukrainą", "Wolna Ukraina bez Putina", "Kijów Warszawa wspólna sprawa", "Putin precz", "Solidarni z Ukrainą" - wznosili okrzyki podczas manifestacji.

    "Protestujemy przeciwko okupacji wojskowej przez Rosję części Ukrainy Wschodniej, także przeciwko sponsorowaniu prorosyjskich terrorystów na Wschodzie, przeciwko dostarczaniu broni ciężkiej razem z rosyjskimi wojskowymi na Wschód. Chcemy, żeby ta wojna się skończyła, żeby Putin nie próbował zdobyć naszego państwa i uwolnił je od swoich terrorystów, od swojej broni i od swoich wojskowych" - mówiła współorganizatorka manifestacji Olga Luber.

    Organizatorzy manifestacji przypominali, że "Na wschodzie Ukrainy trwa wojna. Kramatorsk, Słowiańsk, Mariupol, Wołnowacha przestały być nazwami ukraińskich miast i wsi, a stały się nazwami zbiorowych mogił, miejscami, gdzie przelano krew niewinnych ludzi. Mimo licznych międzynarodowych spotkań na szczycie, deklaracji i protokołów, walki nie cichną, a liczba ofiar wciąż rośnie".

    "Apelujemy do władz Rosji o zaprzestanie niszczących aktów, wycofanie swojego wojska i broni z terytorium Ukrainy. Apelujemy do władz państw europejskich, Stanów Zjednoczonych i organizacji międzynarodowych o podjęcie działań na rzecz zakończenia konfliktu, na rzecz pokoju. Apelujemy do społeczności międzynarodowej. Nie bądźcie obojętni wobec tej tragedii! Nie pozwólcie, by ta wojna pochłonęła jeszcze więcej ludzkich istnień!" - wzywali.

    W manifestacji uczestniczyli również Polacy. "My, Polacy, zawsze byliśmy w awangardzie narodów i ludów walczących o wolność" - mówił pod konsulatem socjolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie Mirosław Boruta, nawołując do solidarności między wszystkimi krajami, które leżą między Niemcami a Rosją. "To bardzo ważne, by być solidarnym, by między tymi dwiema potęgami budować coś, co pomoże nam wszystkim nie tylko przetrwać, ale i ułożyć zasobne i spokojne życie bez krwi, bez ofiar, bez wojen" - mówił Mirosław Boruta.

    "Miejsce Ukrainy jest przede wszystkim w rodzinie narodów europejskich. Tylko musimy pamiętać, że jest ktoś, komu bardzo zależy, żeby do tego nie doszło. To są Rosjanie. I trzeba powiedzieć tym ludziom: dość. Nigdy więcej imperium rosyjskiego" - apelował.

    W ostatnich tygodniach walki ze wspieranymi przez Rosję separatystami na wschodniej Ukrainie zaostrzyły się. Tylko w ciągu ostatniej doby zginęło tam 13 ukraińskich wojskowych. W sobotę Rosjanie przysłali na opanowane przez separatystów ziemie w obwodach donieckim i ługańskim swój kolejny tzw. konwój humanitarny. Do Doniecka przyjechało w nim 85 ciężarówek, zaś do Ługańska - 90. Przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Wołodymyr Polowyj powiedział PAP, że Rosja już po raz kolejny wysyła na Ukrainę swój konwój, nie uzgadniając przy tym tego ani z władzami w Kijowie, ani z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem. Przedstawiciel RBNiO podkreślił, że zazwyczaj po przybyciu takich konwojów na ukraińskie terytoria separatyści zwiększają intensywność ataków na siły rządowe. Zasugerował tym samym, że Rosja nie przekazuje na Ukrainę pomocy, lecz broń i amunicję.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • jazmig
      01.02.2015 18:03
      Typowa propagandowa hucpa. W Donbasie nie ma rosyjskiego wojska, to Kijów wysłał wojska, aby zabijały cywilów i niszczyły tam domy.

      Nie jestem Moskalem i mam wiele pretensji do Rosji i Rosjan, ale oni przynajmniej przyznali się do Katynia i przeprosili ustami prezydenta i innych ważnych polityków.

      Natomiast obecne władze Ukrainy gloryfikują banderowców, UPA i OUN. Poroszenko ustanowił datę postania UPA świętem państwowym.

      Jak długo Ukraina gloryfikuje zbrodniarzy, tak długo Polska nie powinna jej w niczym pomagać.
    • Marek
      01.02.2015 20:46
      Tendencyjny, propagandowy materiał. próba budowania sztucznego sojuzu polsko - kijowskiego. Od kiedy to awanturnictwo władz Kijowa, zrodzone z podejrzanej rewolucji na Majdanie, jest naszą polską sprawą? Poczytajcie co p. prezydent Republiki Czeskiej Milosz Zeman powiedział ostatnio na temat Ukrainy. Zamiast naśladować np. Czechów, nasi politycy uparcie wkładają palce między drzwi, a potem to my płaczemy bo wszyscy nas wyrolowali. Nagle Ukraina jest jakimś wielkim przyjacielem, pomijając fakt, że w polityce nie istnieje coś takiego jak przyjaźń tylko realna ocena bieżącej sytuacji i racjonalne działania. Co w ostatnim roku Ukraina uczyniła dla państwa polskiego? Myślących odsyłam do tekstów Ks. Isakowicza - Zaleskiego na temat problemu ukraińskiego.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół