• facebook
  • rss
  • Pedagogika korka i zapałki

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 07/2015

    dodane 12.02.2015 00:00

    Przez wiele szkolnych lat mieli przyszyte łatki: Andrzej – „najgorszy uczeń”, Marek – „niemowa”, Ola – „nieśmiała”. Wolontariuszom udaje się je odpruć.

    Andrzej to uczeń szóstej klasy jednej ze stołecznych podstawówek. Zarzucony na głowę kaptur, ręce w kieszeni. Większość problemów rozwiązuje siłą. Bo i rodzeni bracia siłą go „ćwiczą”. Ojciec zmarł. W szkole mówią o nim „najgorszy uczeń”. Marek, brat Andrzeja, jest w czwartej klasie. Nie ma kolegów. Jest bardzo zamknięty w sobie. Mówi tak cicho, że nie sposób go usłyszeć. Też dostaje w kość. W szkole trudno mu się odnaleźć.

    Ola także jest w czwartej klasie. Jej rodziców pochłonęły zarabianie pieniędzy i budowa domu. Dla Oli już brakuje czasu. Jest smutna. Niewiele mówi o sobie. Nic jej nie cieszy. Przestała przynosić dobre oceny. W październiku podczas inauguracji 12. edycji Akademii Przyszłości – ogólnopolskiego programu motywacyjnego, odebrali Indeksy Sukcesów. Puste. Przez cały rok przydzieleni im tutorzy skrzętnie będą w nich notować każde, nawet najdrobniejsze osiągnięcie. – Wiele dzieci uwierzyło w swoje złe strony. Teraz potrzebują kogoś, kto pomoże im odkryć talenty, uwierzyć w siebie, pokonać słabości, a na przeszkody patrzeć jak na wyzwania – mówi Anna Jawor, wolontariuszka Akademii Przyszłości. – Nie jesteśmy korepetytorami. Spotkania są tak naprawdę pretekstem do poznania dziecka i zbudowania z nim relacji. Z doświadczenia widzimy, że poprawa samooceny bardzo często przekłada się na wyniki w nauce – dodaje Anna Jawor.

    Po kolei

    Klucz do Andrzeja dość łatwo było znaleźć. Sam wystawał ze szkolnego plecaka. O książkę o historii kolei na jednym z pierwszych spotkań zagadnęła go wolontariuszka. Andrzej nieśmiało wyjął czystą kartkę – narysował lokomotywę i z precyzją konstruktora pociągowych maszyn objaśniał jej działanie. – Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś, kto wie tyle o kolei – powiedziała z uznaniem wolontariuszka. Andrzej zaczerwienił się. Od tamtej pory na cotygodniowych spotkaniach z wolontariuszką nie tylko opowiadał o pojazdach kolejowych, ale także o sporcie i samochodach. Czasami tak po porostu chciał się wygadać, wyrzucić z siebie złość, że w domu ciężko i w szkole nauka mu nie idzie. Zaczęli więc rozwiązywać szkolne problemy przez zabawę: wypracowań uczył się pisać prowadząc gazetkę motoryzacyjną, znaków drogowych grając w „Memory” – próbując dopasować nazwy znaków do obrazków, pasje rozwijał, nagrywając na dyktafon relacje ze skoków Kamila Stocha. Czasami to studenci – wolontariusze, jak starszy brat czy siostra, zarażają podopiecznych młodzieńczymi pasjami – ucząc programować, grając wspólnie w piłkę, zabierając na odkrywcze wycieczki czy organizując spotkania z ciekawymi ludźmi. Pewnego razu Andrzej przyznał się, że opinia „najgorszego ucznia” bardzo go uwiera. Okazja do odwrócenia losu nadarzyła się sama. – Podczas warsztatów fizycznych Andrzej, jako jedyny w grupie z korka i zapałki zbudował statek, który nie zatonął – wspomina wolontariuszka. Relację z warsztatów zamieszczono na stronie internetowej szkoły. Wolontariuszka poprosiła, by przeczytał ją na głos. Kiedy Andrzej doszedł do miejsca, gdzie publicznie został pochwalony – zamilkł. W plecaku przez długi czas nosił swoją niezatapialną konstrukcję.

    Dyplom z sukcesami

    Akademia Przyszłości powstała w 2003 r. w Krakowie z inicjatywy ks. Jacka Stryczka i jest siostrzanym projektem Szlachetnej Paczki. Kiedy wolontariusze odwiedzali rodziny w potrzebie, dostrzegli, że dzieci potrzebują nie tylko materialnej pomocy, ale przede wszystkim wyprowadzenia ich z błędnego przeświadczenia, że do niczego się nie nadają. Program, nastawiony na wydobywanie mocnych stron, przeznaczony jest dla uczniów ze szkół podstawowych i działa już w 24 miastach w Polsce (m.in. Wrocławiu, Trójmieście czy Lublinie), a od 7 lat w Warszawie. Uczestniczy w nim 123 uczniów z 10 stołecznych szkół m.in. z Mokotowa, Żoliborza czy Woli, i ponad 150 wolontariuszy. W każdej działają tzw. kolegia składające się z 10 uczniów, 10 wolontariuszy i szkolnego pedagoga lub nauczyciela. Andrzej, Marek i Ola ponownie spotkają się w czerwcu, na Gali Sukcesów kończącej 12. edycję Akademii. Każdy z nich otrzyma Dyplom Sukcesu, punktujący trzy najważniejsze osiągnięcia w roku. Choć Akademia jest dopiero na półmetku, Andrzej już poprawił niektóre oceny, chętnie dzieli się także tym, co dobrego udało mu się zrobić. Wciąż pracuje nad regularnością w odrabianiu pracy domowej. Marek wygrał pozaszkolny konkurs plastyczny i ku zaskoczeniu wszystkich – sam się tym pochwalił. Ola coraz chętniej bawi się w grupie i zgłasza się do tablicy. – Zdecydowana większość dzieci, rodziców i nauczycieli po rocznym programie zauważa u dziecka pozytywną zmianę. Są jednak dzieci, które decydują się na ponowne uczestnictwo w programie i dalszą pracę nad sobą – wyjaśnia Anna Jawor.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół