• facebook
  • rss
  • Awantura o szarytki

    Tomasz Gołąb

    dodane 05.03.2015 10:33

    Czy szarytki mają prawo postawić w swoim ogrodzie dwa przedszkola i dom opieki dla zagrożonych wykluczeniem? Kilkadziesiąt osób uczestniczyło w spotkaniu o zabudowie Skarpy Warszawskiej, zorganizowanym przez warszawski oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.

    Zachować Skarpę w niezmienionym stanie, czy dopuścić nową zabudowę? Jeśli budować to co i gdzie? Na te pytania starali się odpowiedzieć paneliści podczas debaty "Skarpa Warszawska" organizowanej przez Towarzystwo Opieki nad Zabytkami. W dyskusji o przyszłości tej części Warszawy wzięli udział varsavianiści, architekci, planiści, a także Paweł Suliga, architekt i wiceburmistrz Śródmieścia.

    Pretekstem do spotkania były ostatnie informacje prasowe nt. inwestycji, jakie planują w najbliższym czasie: Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne przy Krakowskim Przedmieściu oraz siostry szarytki z ul. Tamka. Chodzi o rozbudowę skrzydła biblioteki WMSD jednego z najstarszych i największych księgozbiorów w Warszawie i otwarcie go od ulicy Furmańskiej oraz budowę kompleksu budynków w ogrodach sióstr, służących rozwijaniu ich charyzmatu posługi najbardziej potrzebującym. W pierwszej sprawie Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne wystąpiło miesiąc temu z wnioskiem o zawieszenie postępowania o wydanie warunków zabudowy dla nowej biblioteki na skarpie. Kardynał Kazimierz Nycz w specjalnym liście zapowiedział zorganizowane w tej sprawie szerokich, eksperckich konsultacji.

    W trakcie burzliwej dyskusji w Domu Braci Jabłkowskich dominował pogląd, że Skarpa Warszawska powinna być chroniona w sposób szczególny przed jakąkolwiek zabudową. Ale sami dyskutanci wskazywali na przykłady inwestycji, które były lub są realizowane w ostatnich latach: zabudowa okolic Morskiego Oka, budowa wysokościowców w rejonie Metra Wilanowska, czy kilkunastopiętrowy wieżowiec firmy Ronson, zbudowany tuż obok zabytkowego klasztoru szarytek na działce sprzedanej przez warszawski ratusz.

    Bogdan Żmijewski i Leszek Wiśniewski. Debatę poprowadziła Karina Koziej (Oddział TOnZ w Warszawie)   Bogdan Żmijewski i Leszek Wiśniewski. Debatę poprowadziła Karina Koziej (Oddział TOnZ w Warszawie) Tomasz Gołąb /Foto Gość - Zgromadzenie nie chce w tym miejscu intensywnej zabudowy, tylko dom pomocy osobom zagrożonym wykluczeniem, przedszkole i dwa domy pomocy społecznej. 2,5 kondygnacji z dachami mansardowymi, takimi jak ma klasztor - zapewniał Bogdan Żmijewski, planista i doradca inwestycyjny pokazując plany budowlane, zakładające budowę także kilku budynków mieszkalnych w części przylegającej do ul. Kruczkowskiego. - W żadnym razie nie popsują one walorów widokowych, ani przyrodniczych tego fragmentu miasta. I są one w dodatku zgodne ze studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego - przekonywał, dodając że budowla, wbrew obiegowym opiniom, nie powstanie na skarpie: ani jej koronie, ani podskarpiu.

    Wśród gości byli również Jerzy S. Majewski, varsavianista i dziennikarz Gazety Wyborczej oraz dr Marek Ostrowski, wykładowca UW, zajmujący się m.in. percepcją przestrzeni.

    - Wartością ogrodu szarytek jest pusty teren. Pomysł zabudowy to sposób na parcelację tego miejsca. Marzy mi się ogród klasztorny, jak z XVII wieku, zbudowany przez Kościół lub zakon, może we współpracy z miastem - przekonywał pierwszy.

    - Znam wszystkie ogrody warszawskich zakonów. Każda budowla u podstawy skarpy zniszczy ten krajobraz - dodał drugi.

    Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze w dyskusji reprezentował Leszek Wiśniewski, który przyznał, że cieszy go zapowiedź konsultacji w sprawie budowy biblioteki seminaryjnej. Jednocześnie bardzo mocno zaprotestował przeciwko budowie czegokolwiek w ogrodach sióstr szarytek. Z kolei Jakub Wacławek, architekt i wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej stwierdził, że nie można z góry potępiać pomysłu zabudowy ogrodów. - Niewielka skala budynków u szarytek do mnie przemawia. Przecież to nie wieżowce - powiedział podczas spotkania.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Miro
      06.03.2015 10:52
      Codziennie przejeżdżam obok i nie wiedziałem, że 7 to jest "kilkanaście" ...:-)
      Brawo dla "matematyków"!
      A poza tym to każdy kto jest właścicielem działki powinien mieć prawo budować to co chce aby "to coś" nie było "gargamelem" i miało spójny wygląd z najbliższym otoczeniem! Choć, swoja drogą gdybym coś kiedyś otrzymał za darmo (niezależnie czy ja czy mój pra-pra-dziadek) mógłbym pójść na wiele ustępstw.
      Ciekawi mnie również w jakiej wysokości będzie odpłatność tych przedszkoli bo, chcę być niegrzeczny, ale aby się nie okazało, że najbiedniejszych nie będzie stać aby posłać tam dziecko...
    • Filip
      09.03.2015 09:05
      Od urodzenie, czyli 43 lat, mieszkam w najbliższym sąsiedztwie klasztoru sióstr szarytek, a co niedzielę chodzę na msze do kościoła św. Józefa przy zakonie sióstr wizytek położonego niecały kilometr dalej. Bardzo cenię to sąsiedztwo. Obydwa zakony poprzez swoje różne charyzmaty pokazują bogactwo i różnorodność Kościoła. Siostry wizytki pomagają mi swoją modlitwą, siostry szarytki dają przykład, jak pomagać bliźnim. Rozumiem te ostatnie, że potrzebują środków na kontynuowanie dzieł miłosierdzia, ale bardzo zasmuca mnie pomysł zabudowania ogrodu. Jest to niezwykle cenna enklawa wśród zgiełku wielkiego, grzesznego miasta. Ileż razy pomagała mi ona w modlitwie, przywoływała obraz zagubionego raju. Modlę się, aby w zgodzie z planem bożym, ogród sióstr pozostał i był znakiem sprzeciwu wobec władzy pieniądza.
    • Koziej też jest z MJN
      15.04.2015 18:50
      Karina Koziej czyli w poszukiwaniu łatwej rządowej bądź samorządowej kasy. Dziewczyna po prywatnych uczelni, z ledwo skończonymi studiami na ASP (wydział konserwatorski - najłatwiejszy), już od lat szuka ciepłej fuchy, która pozwoli jej na urodzenie i odchowanie dzieciaka za nasze pieniądz. Uważajcie Państwo na tego typu cwaniary o miernych kompetencjach sprowadzających się li tylko to wykrzywiania ust jak Pani Karina na zdjęciu. To jest działactwo, promowane głównie przez te i tych, które w normalnych nie subsydiowanych warunkach, w normalnej pracy, niczego nie osiągnęły. Proszę spojrzeć na wykształcenie pani Kariny Koziej - niepaństwowe Collegium Civitas, na które dostaje się właściwie każdy, kto złoży dokumenty i wpłaci, czesne i najsłabszy wydział konserwatorski na ASP, na którą to Pani Koziej startowała trzy czy cztery razy. Świadczą o niej i jej "dokonania" a raczej ich brak. Ostatnio synalek Śpiewaka właśnie w stowarzyszeniu Miasto Jest Nasze, dał jej jedynkę na inteligenckim Żoliborzu. Powtarzam: Karina Koziej startowała z pozycji nr 1 na Żoliborzu podczas ostatnich wyborów samorządowych. Efekt? Kilkanaście głosów no i oczywiście (na szczęście brak mandatu) Teraz przylepiła się do Towarzystwa Opieki nad Zabytkami... Jak nie drzwiami, to oknem, jak nie oknem to kominem po publiczne pieniądze. Pani Karino, nie ma Pani wstydu.
    • Edyta Marczuk
      20.05.2015 23:10
      Pani prowadząca dyskusje nie budzi zaufania.
      Mówiąc dosadnie Pani Karina Koziej lansuje się jak może by dostać się na państwową lub samorządową posadę. Najlepiej z czteroletnią gwarancją uposażenia. Póki co nie udało się, choć od synalka Pawła Śpiewaka w komitecie wyborczym Miasto Jest Nasze, dostała jedynkę na ich liście wyborczej...

      Bez kompetencji nie jest to na szczęście takie łatwe.

      Niedoszła radna nie potrafiła nawet zarzucić jakichś sensownych tematów w swojej kampanii. Na stronie przedstawiała fotografie krawężników wokół swojego mieszkania w nowowybudowanym apartamentowcu przy Rydygiera. Drugą, dosłownie drugą jej aktywnością kampanijną było zaproszenie żoliborzan na śpiewanie pieśni patriotycznych, których - jak pisała - zdążył ją nauczyć jeszcze - dziadek legionista :) Naprawdę takie teksty pojawiały się na KarinaKoziej.pl, gdy strona jeszcze prezentowała kandydatkę, a nie "malarkę"

      2. Często też Pani Koziej zdarza się zmienić zdanie. Ostatnio oburza się nie tylko o zabudowę skarpy wiślanej, ale również na murowany płot wokół budynku powstałego na miejscu dawnego biurowca CIECHu - Krasińskiego/Elbląska/Powązkowska

      Przeszkadza jej grodzone osiedle, ale sama mieszka na podobnym.
      Nie ma wprawdzie płotu, ale dostępu do apartamentowca strzeże wideodomofon i ochrona...


      Pamiętam również jakąś dyskusje, gdzie broniła grodzonych osiedli.
      To było prawie 10 lat temu, zapis zachował się na forum tutaj:
      http://forum.gkw24.pl/viewtopic.php?f=19&t=1143&start=100

      Proszę użyć Ctrl + F i wypisać "Koziej" a traficie Państwo do akapitów z wypowiedziami Pani Kariny.

      Zacytuje tylko kawałek: " Karina Koziej (studentka socjologii UW - <to też ciekawe, Koziej jest absolwentką niepublicznego Collegium Civitas, nigdy nie studiowała socjologii na Uniwersytecie. Wstydzi się swojej macierzystej uczelni? - przyp. autorka posta>) Pani Koziej mówi: "Mam dwa zaprzyjaźnione małżeństwa, które po przyjściu dzieci na świat przeprowadziły się do osiedli zamkniętych. Nie chciały, aby ich dzieci bawiły się z innymi na podwórku, aby uczyły się tych zachowań, tego języka. Po prostu miłość społeczna się w tym momencie skończyła. I tu bym upatrywała problemu. Inne miasta rozwijały się naturalnie, nie jak Warszawa. Miasto było zawsze podzielone na dzielnice. Dzielnica gorsza, lepsza, jakoś społecznie określone. Natomiast w Warszawie, to zostało zaburzone, zostali wymieszani wszyscy ludzie. Oni nie czują się pewnie, nie mają swojego terenu. Powiedzmy, że tutaj od 50-ciu lat mieszka moja rodzina, dziadkowie, tutaj była moja szkoła. Ciągle napływa dużo nowych ludzi do Warszawy i oni muszą się po prostu odgrodzić. Więc nie potępiajmy ich tutaj"

      Co prawda tylko krowa nie zmienia poglądów, ale zaperzanie się do tego stopnia by wypowiadać się dla warszawskich mediów, raz po jednej raz pod drugiej stronie barykady, to zwyczajna hipokryzja.

      Uważajcie Państwo na kogo głosujecie podczas wyborów, nawet samorządowych, bo wybierani są często ludzie pokroju Pani Koziej - nie mających nic do powiedzenia wkrętów, łasych na łatwe pieniądze.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół