• facebook
  • rss
  • Gospodarz nie może budować?

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 11/2015

    dodane 12.03.2015 00:00

    Kardynał Kazimierz Nycz zapowiedział konsultacje ekspertów w sprawie zabudowy Skarpy Warszawskiej, a Szarytki nieustannie muszą prostować fałszywe informacje dotyczące ich planów na Tamce.

    Chodzi o rozbudowę biblioteki Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego i zagospodarowanie części starego ogrodu Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego á Paulo. Siostry chcą jeszcze lepiej służyć potrzebującym i wybudować dla nich na terenie swojego ogrodu dom pomocy społecznej oraz przedszkole dla dzieci. Obydwie inwestycje oprotestowało środowisko „Gazety Wyborczej” i część działaczy na rzecz ochrony zabytków, oskarżając pomysłodawców o próbę nielegalnej zabudowy szczególnie chronionego obszaru Warszawy. Choć zarówno pomysł rozbudowy seminaryjnej biblioteki, jak i wykorzystania ogrodu szarytek jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

    Kłamstwa w mediach

    – Ten plan przewiduje dla ogrodu szarytek zachowanie 60-procentowej tzw. wartości biologicznie czynnej oraz zabudowę o średniej wysokości 12 metrów – argumentuje Bogdan Żmijewski, planista i doradca inwestycyjny reprezentujący siostry miłosierdzia. Przy okazji pokazuje co najmniej kilka przykładów inwestycji w okolicach skarpy, które dziś szpecą ją wielokrotnie bardziej niż planowane budynki, nawiązujące do architektury zabytkowego klasztoru. W tym kilkunastopiętrowy wieżowiec, tuż przy ich murze, który powstał na terenie sprzedanym prywatnemu deweloperowi przez warszawski ratusz.

    Siostry mają pretensje do rozpowszechniających nieprawdziwe informacje mediów. Przede wszystkim o to, że wprowadziły w błąd wielu warszawiaków, przekonanych, że siostry zniszczą ciągnącą się od Bielan po Mokotów Skarpę Warszawską. Tymczasem szarytki nie planują budować niczego ani na koronie skarpy, ani na jej stoku. Owszem, rozważają pomysł, by wzdłuż ulicy Kruczkowskiego, kilkadziesiąt metrów od podnóża skarpy, powstały także budynki mieszkalne, ale tylko dlatego, że nie mają pieniędzy na bieżącą działalność. Starają się zgodnie ze złożonymi ślubami ubóstwa bardzo rozsądnie gospodarować środkami wielu darczyńców, ale coraz częściej nie wystarcza ich na liczne dzieła, nie mówiąc o remontach zabytkowych murów klasztoru. Prowincja warszawska codziennie opiekuje się 480 chorymi w 4 domach pomocy społecznej i dwóch zakładach opiekuńczo-leczniczych, 190 dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie w 4 specjalnych ośrodkach wychowawczych, blisko 600 dziećmi w 3 przedszkolach i 3 świetlicach, nie mówiąc o korzystających z jadłodajni w Warszawie, chorych w 6 szpitalach i uczniach w 11 szkołach.

    – To fakty dotyczące naszej codziennej pracy, którą łatwo można odróżnić od zarzucanej nam „działalności deweloperskiej” – mówi s. Marianna Leszczyńska, wizytatorka prowincji warszawskiej szarytek.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół