• facebook
  • rss
  • Koszmar z kawałków puzzli

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 15/2015

    dodane 09.04.2015 00:00

    – Patrzyłam na ogień, dym, trupy i gruzy, i nie mogłam uwierzyć, że to nie jest sen – relacjonuje Anna Danuta Sławińska, sanitariuszka AK ze szpitala św. Stanisława na Woli.

    Anna Danuta Sławińska powstańcze notatki robiła zaraz po opuszczeniu Warszawy. Ale okrucieństwo wojny samo wryło się w pamięć. Wiele o nim opowiadała. Swoje wspomnienia złożyła w 1968 r. w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Ale dopiero niedawno rodzina odnalazła maszynopis relacji w Archiwum Akt Nowych. Również niedawno zostały odnalezione odręczne notatki, z których jak z kawałków puzzli udało się ułożyć całość wojennych wspomnień. 26 marca w Muzeum Powstania Warszawskiego zaprezentowano powstańczą opowieść sanitariuszki „Przeżyłam to. Wola 1944”.

    Okiem łączniczki

    – Wbrew pozorom, bardzo mało jest wspomnień z pierwszych dni powstania na Woli. Po wojnie owszem spisywano protokoły przesłuchań, ale są one lakoniczne. Z powodu masowych egzekucji, mało zostało także świadków tamtych wydarzeń – zauważa Katarzyna Utracka, historyk MPW. – Do tej pory nie powstała także monografia dzielnicy – dodaje.

    Dlatego książka Anny Danuty Sławińskiej, tak jak wydana w ubiegłym roku publikacja „Rzeź Woli” Piotra Gursztyna, to cenny wkład w historię.

    – Dzięki wspomnieniom poznaliśmy ok. 20 nieznanych dotąd nazwisk uczestników powsta- nia, głównie personel medyczny szpitala św. Stanisława, w tym siostry szarytki – mówi K. Utracka. I dodaje: Biogram autorki został także wpisany do powstańczej bazy.

    Anna Danuta Sławińska urodziła się 30 listopada 1923 r. w niemieckim Wiesbaden. Niedługo po urodzeniu wraz z rodzicami, zamożną inteligencją, wróciła do Warszawy. W czasie okupacji była łączniczką. Informacja o wybuchu Powstania Warszawskiego zastała ją w podwarszawskim Komorowie. 2 sierpnia dotarła na Wolę do punktu sanitarnego w Szpitalu Zakaźnym św. Stanisława i przez kilka dni praco- wała tam jako sanitariuszka. Tam też stacjonowały oddziały Oskara Dirlewangera, odznaczające się wyjątkowym barbarzyństwem.

    Chcę zapomnieć o...

    Własnymi oczami widzi piekło. Warszawa na rozkaz Hitlera miała zostać zrównana z ziemią. Rozkaz ten od pierwszych dni powstania skrupulatnie był realizowany. Do największych zbrodni doszło na Woli, gdzie w ciągu kilku dni zginęło kilkadziesiąt tysięcy kobiet, mężczyzn i dzieci.

    – Muszę się pozbyć tego, co mam przed oczami. Teraz chcę tylko przestać myśleć i wiedzieć, że nie jestem sama z tymi strasznymi niepojętymi sprawami. Chcę zapomnieć o upieczonych zwłokach i grochówce – pisała we wspomnieniach D. Sławińska.

    Sama była bliska śmierci. Ocalała dzięki Bogu i… bardzo dobrej znajomości języka niemieckiego. Tę umiejętność wykorzystała także we wspomnieniach, opisując powstanie z drugiej strony – słysząc rozmowy okupanta, naigrywania, rozkazy. Wśród „bestii” znalazła także „sprawiedliwych”, którzy w czasie wojny pomagali Polakom.

    Świadectwo relacji

    – Książka oprócz waloru historycznego jest także świetną lekturą dla psychologów i socjologów. Autorka opisuje rozmaite międzyludzkie relacje, pokazuje powstanie z różnych stron. Stara się nawet zrozumieć oprawców – wyjaśnia K. Utracka.

    Najbardziej przeżywa śmierć Marka Ilińskiego – „to pierwszy człowiek, którego obserwuje w chwili śmierci”. Znali się zaledwie kilka dni, ale zdążyli się ze sobą zaprzyjaźnić.

    Wolę opuściła 12 sierpnia i wraz z kolumną wygnanych z miasta dotarła do obozu przejściowego w Pruszkowie, gdzie dobrowolnie służyła innym medyczną pomocą. Swoje doświadczenia opisała w książce „Kiedy kłamstwo było cnotą”. Po zakończeniu wojny wyszła za mąż, urodziła dwójkę dzieci. Jej pierwszy narzeczony – Stanisław Jaster „Hel” zginął rok przed wybuchem powstania. Uzdolniona językowo po wojnie oprowadzała zagraniczne wycieczki po stolicy.

    – Była nie tylko przewodnikiem, ale i świadkiem historii. Dlatego jej oprowadzanie miało nieocenioną wartość, szczególnie dla niemieckich gości – mówi Bożena Sławińska, córka.

    Anna Danuta Sławińska zmarła 25 grudnia 2006 r. po długiej chorobie, spoczęła na Powązkach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół