• facebook
  • rss
  • Powiśle kontrastów

    Piotr Otrębski

    dodane 13.04.2015 21:18

    Przez stulecia Warszawa rozwijała się na linii północ-południe – równolegle do Wisły. Dolnemu miastu należało się raczej miano peryferii. A przecież w najsławniejszych metropoliach rzeka odgrywa rolę kluczową, jest kręgosłupem i przestrzenią zdarzeń. W Warszawie była ona i jej wybrzeża przede wszystkim miejscem ciężkiej pracy i znojnego życia, a nie uciech i rekreacji.

    W okresie międzywojnia Powiśle zrzucało powoli łachman biedoty. Przez stulecia Warszawa rozwijała się na linii północ-południe – równolegle do Wisły. Dolnemu miastu należało się raczej miano peryferii. A przecież w najsławniejszych metropoliach rzeka odgrywa rolę kluczową, jest kręgosłupem i przestrzenią zdarzeń. W Warszawie była ona i jej wybrzeża przede wszystkim miejscem ciężkiej pracy i znojnego życia a nie uciech i rekreacji.

    Tu do wybuchu II wojny po podwórkach trwał wiek XIX. Tu najwyraźniej ujawniały się społeczne kontrasty. Nowoczesne modernistyczne kamienice dla zamożnej inteligencji stawiano frontem do Wisły, nowo urządzonych bulwarów i plecami do biedy. Jerzy Kasprzycki wspominał: „Im dalej na południe, tym mniejsze były domki przy Solcu, a sklepiki – uboższe. Patrząc z balkonu domu nr 30 na te kramiki, moja matka głośno się dziwiła: Z czego oni żyją? Więcej bachorów mają niż towarów!”.

    A byli to Brombergowie, Rozenweinowie, Szereszowscy i inni rozsiani po lichych chałupkach pamiętających czasy Prusa i Gierymskiego. Parterowe i piętrowe domki, w znacznej mierze drewniane, lekko podmurowywane, zabłocone podwórka pełne gratów, resztek wozów, sprzętów z lamusa.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół