• facebook
  • rss
  • Relikwie świętości Boga


    Agata Ślusarczyk 


    |

    Gość Warszawski 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    W Warszawie jest ich dziesięć. – Wdowy błogosławione to wciąż 
mało znane powołanie – uważa ks. prał. Tomasz Król, archidiecezjalny duszpasterz 
dziewic konsekrowanych i wdów błogosławionych.

    Na pierwszy rzut oka nic ich nie wyróżnia. Są zwyczajnymi mamami i babciami. Odwiedzają swoje wnuki, udzielają się w parafialnych grupach, mają przyjaciół, swoje zainteresowania i męża, który odszedł przed nimi do Pana. Tajemnica kryje się w ich sercach. Gabriela Orpel i Maria Gluza swoje wdowieństwo postanowiły oddać na wyłączną służbę Bogu.
Nie miały welonu i białej sukni, tylko skromną garsonkę. 18 kwietnia w praskiej katedrze w obecności bp. Marka Solarczyka ślubowały: czystość, ubóstwo i posłuszeństwo.

    
– Poprzez swoją miłość, wiarę oraz świętość dającą nadzieję bądźcie takimi „służebnicami”, które będą wnosić nie tylko w życie swoich najbliższych, ale od dzisiaj także tej szerszej rodziny, jaką jest wspólnota Kościoła, Boże błogosławieństwo. Bądźcie taką relikwią świętości Boga, jaką była Marianna Popiełuszko, matka bł. ks. Jerzego Popiełuszki – zachęcał wdowy biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.
W ramach obrzędu błogosławieństwa otrzymały od biskupa krzyż oraz „Liturgię godzin”. Przygotowania do tego wydarzenia trwały trzy lata. W tym czasie obie wdowy uczestniczyły w spotkaniach formacyjnych oraz rekolekcjach na Jasnej Górze. Jednak powołanie do tego stanu zrodziło się dużo wcześniej. 
– Od dziecka chciałam być pomocnicą Matki Bożej, która będzie szerzyć Jej kult. Kiedy zostałam wdową, podjęłam w sercu decyzję, że chcę to pragnienie realizować – wspomina Maria Gluza. 
Na co dzień pracuje jako katechetka, ma dwóch dorosłych synów i wnuki. Jest także członkiem Ruchu Pomocników Maryi Matki Kościoła oraz zelatorką Różańca rodziców za dzieci. 
– Jako wdowa błogosławiona troszczę się nie tylko o rodzinę, ale na eucharystycznym ołtarzu składam sprawy całego Kościoła. Na życie patrzę szerzej, to można ze sobą pogodzić. Błogosławieństwo daje mi siłę do realizacji tego powołania – mówi. I dodaje: – Poprzez zjednoczenie z Chrystusem chcę być źródłem łaski dla Kościoła i każdego człowieka.
Zmianę w codziennym życiu, po błogosławieństwie, odkryła także Gabriela Orpel – mama trzech dorosłych córek. Dzień wdowy błogosławionej wypełniają normalne obowiązki, a ponadto modlitwa: jutrznia, rozmyślanie, czytanie słowa Bożego, Msza św., w miarę możliwości adoracja i nieszpory. 
– Najważniejsza jest modlitwa osobista. To tam człowiek głębiej poznaje miłość Chrystusa i pragnie Go pełniej naśladować – mówi Gabriela Orpel. 
Wdowy bardzo często w swoich modlitwach szczególne miejsce poświęcają kapłanom. 
– W mojej rodzinie od zawsze modlono się w tej intencji. Ja także postanowiłam ofiarować się za kapłanów, tym bardziej że jeden z moich synów wkroczył na tę drogę – mówi Maria Gluza. 
O swoich mężach nie zapominają – codziennie modlą się w ich intencji. I czasami po ludzku tęsknią…
W Warszawie jest ich dziesięć – pięć w archidiecezji warszawskiej, pięć w warszawsko-praskiej. Do przyjęcia błogosławieństwa przygotowuje się kolejna kandydatka. Pierwsza wdowa w archidiecezji warszawskiej została konsekrowana w 1997 roku. Dziewięć lat później pierwszy obrzęd błogosławieństwa wdów został dokonany w diecezji praskiej.
– Gdy przychodzi moment rozstania, gdy mąż czy żona stają przed obliczem Pana, można resztę życia spędzić jałowo, skupić się na sobie albo w sobie zamknąć. Ale można też uświęcać siebie, swoje otoczenie, włączyć się w potrzeby Kościoła – mówiła wówczas Wanda Rułka, pierwsza praska wdowa poświęcona Bogu.
Wdowy spotykają się na comiesięcznej formacji pogłębiającej ich więź z Chrystusem. 
– Oprócz Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu rozważamy encyklikę papieża Franciszka o wierze oraz list do osób konsekrowanych – wyjaśnia ks. Tomasz Król z ursynowskiej parafii św. Tomasza Apostoła, archidiecezjalny duszpasterz dziewic konsekrowanych i wdów błogosławionych.
Stan dziewic i błogosławionych wdów jest jedną z najstarszych form indywidualnego życia konsekrowanego w Kościele. Znany był już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, ale jego odrodzenie nastąpiło po Soborze Watykańskim II. 
– To wciąż mało rozpowszechnione powołanie. Tymczasem powołaniem wdowy oddanej Bogu jest świadczyć o Nim w swoim środowisku – w pracy, własnej rodzinie, społeczeństwie i parafii – mówi duszpasterz. 
Ojcowie Kościoła w stanie wdowieństwa doszukiwali się nadprzyrodzonego znaku. Święty Augustyn na przykład twierdził, że „Kościół jest jak wdowa”, bo oczekuje ponownego przyjścia Pana, jak wdowa pragnąca ponownie ujrzeć swego małżonka. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół