• facebook
  • rss
  • Koniec tradycji?

    Tomasz Gołąb

    dodane 05.05.2015 15:14

    Choć wiele wskazuje, że popularność nabożeństw majowych narodziła się 163 lata temu w Warszawie, może się okazać, że także w stolicy rozpocznie się ich schyłek. Prosimy: pokażcie, że się mylimy. Czekamy na zdjęcia i relacje uczestników z miejsc, gdzie tradycja przetrwała lub udało się ją po latach przywrócić.

    - Przed wojną na Starym Mieście majowe modlitwy odbywały się niemal na każdym podwórku. Dzisiaj próżno szukać tu nie tylko śpiewających litanię, ale nawet maryjnych figur i kapliczek – ubolewa Krzysztof Przygoda, przewodnik warszawski.

    Ma wiele racji. Chociaż w innych dzielnicach podwórkowych kapliczek i przydrożnych krzyży wciąż jeszcze sporo. Najwięcej chyba na Pradze. Niektórzy mówią, że może być ich nawet… 800. Prawie w każdej bramie. Różne są: odpustowe i zabytkowe, odnowione i zaniedbane. W jednej z nich stoi Matka Boża w niebieskiej sukience. A przy niej, za szkłem odręczny rysunek ołówkiem. Młody żołnierz, biało-czerwona flaga. I podpis: "Pamiątka stroskanej matki po synu poległym w obronie Ojczyzny. Powstanie Warszawskie 1944". Podobno młody powstaniec z obrazka mieszkał właśnie na tym podwórku, przy Brzeskiej. I w powstaniu zginął. Dziś jednak przy kapliczkach coraz mniej modlitwy. Przynajmniej tej wspólnej, z sąsiadami, w maju.

    Początków tego nabożeństwa należy szukać w pieśniach sławiących Maryję Pannę znanych na Wschodzie już w V w. Na Zachodzie poświęcenie majowego miesiąca Matce Bożej pojawiło się dopiero na przełomie XIII i XIV w., dzięki hiszpańskiemu królowi Alfonsowi X. Ojcem nabożeństw majowych jest żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu jezuita o. Ansolani. W Polsce pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 r. przez jezuitów w Tarnopolu.

    Na terenie Warszawy nabożeństwo majowe zapoczątkował w 1852 roku ks. Andrzej Dorobis, który był wizytatorem Polski Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy i jednocześnie proboszczem warszawski parafii Świętego Krzyża w latach 1851-1860. - Około roku 1850 parafia Świętego Krzyża w Warszawie liczyła około 26 tys. wiernych i po parafii katedralnej była najważniejsza, i najbardziej znana w Warszawie. Wprowadzone do kościoła Świętego Krzyża w 1852 roku nabożeństwo majowe polegało wtedy na odśpiewaniu rano tzw. wotywy, czyli odprawieniu Mszy świętej wotywnej o Najświętszej Marii Pannie w kaplicy Matki Bożej, a po południu Litanii loretańskiej i suplikacji przed wystawionym Najświętszym Sakramentem – mówi ks. Piotr Rutkowski CM.

    Jedna z "bogatszych" i zadbanych warszawskich kapliczek   Jedna z "bogatszych" i zadbanych warszawskich kapliczek Tomasz Gołąb /Foto Gość - Do rozpowszechnienia się nabożeństw majowych przyczyniło się to, że odpowiadają one naturalnej potrzebie serca wierzących. Wpływ miała także - nieco podobnie, jak w przypadku nabożeństwa Gorzkich Żali - działalność rekolekcyjno-misyjna księży misjonarzy. Rozwojowi pobożności maryjnej z pewnością także sprzyjały ważne wydarzenia religijne tamtego czasu: objawienia Cudownego Medalika w 1830 r., a także ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny w 1854 r. oraz objawienia w Lourdes w 1858 r. - dodaje ks. Piotr Rutkowski.

    Dziś w parafii św. Krzyża, po 163 latach nabożeństwo majowe odprawiane jest codziennie o 18.30, a w niedziele o 18. Nabożeństwa majowe na ulicach, czy w podwórkach w Warszawie to już naprawdę rzadkość. Ale…

    W podwórku kamienicy przy ul. Solec 30 w czwartek rozbrzmiewa i śpiew, i litanie. Grupa parafian od 18 lat stara się wskrzesić nie tak starą tradycję. Starą kapliczkę miał ufundować jeden z ocaleńców, który na Powiślu przetrwał wojenną pożogę. Na czwartkowe modlitwy, co tydzień przy innej kapliczce przychodzi nawet 60 osób.

    - Ludzie na nowo polubili to nabożeństwo. Zapraszają sąsiadów, z okien wyglądają ci, którzy trochę wstydzą się zejść i modlić wspólnie z nami. A to przecież rodzaj sąsiedzkiej integracji - mówi Emilia Jarosz, jedna z organizatorek modlitw, zaangażowana w Akcję Katolicką.

    Ludzie przynoszą wiele intencji. Modlitwom towarzyszy kapłan z parafii św. Trójcy, a uczestnicy otrzymują śpiewniki. - Żeby każdy świadomie uczestniczył w nabożeństwie majowym - tłumaczy pani Emilia.

    Czy takich podwórek jest więcej? Czy nabożeństwa majowe przy przydrożnych kapliczkach to już przeszłość, której wskrzesić się nie da?

    Czekamy na zdjęcia i relacje uczestników z miejsc, gdzie tradycja przetrwała lub udało się ją po latach przywrócić.

    Wszystkie relacje i galerie zdjęciowe opublikujemy w serwisie: warszawa.gosc.pl, a najlepsze nagrodzimy książkami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • _jasiek
      07.05.2015 14:26
      No niestety, ruchy "charyzmatyczne", jako o proweniencji protestanckiej, też swój kamyczek dołożyły.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół