• facebook
  • rss
  • Gdy inni smacznie śpią

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    Wędrują nocą, pieszo, w ciszy, z krzyżem. Co miesiąc 200 osób wybiera się w niezwykłą pielgrzymkę. Po co?

    To forma rekolekcji w drodze. Specyficznych, bo pod osłoną nocy – tłumaczy Jan Bąk, współorganizator nocnego marszu z Miedniewic do Niepokalanowa. Po raz szósty poszli w noc przed wyborami. Z miesiąca na miesiąc przybywa pątników: z Warszawy, ze Skierniewic, z Żyrardowa… Gdy inni kładą się spać, oni zakładają dobre buty, plecak i odblaski.

    Nocne pielgrzymowanie wypada zawsze w drugą sobotę miesiąca. Zaczyna się o 21.00 Apelem Jasnogórskim i Mszą św. w Miedniewicach. Ruszają o 22.30, z dwoma postojami, ok. 1.00 w Oryszewie, po 8,5 km marszu, i o 3.00 w Szymanowie. Dla mijających ich kierowców muszą być dużym zaskoczeniem. Nie jest łatwo pielgrzymować w nocy. Oprócz zmęczenia drogą trzeba pokonać senność. Dlatego niektórzy wolą kilkanaście dni tradycyjnej pielgrzymki niż jedną nocną. Dla innych właśnie noc staje się wyzwaniem. – Zacząłem pielgrzymować w nocnych pielgrzymkach 15 lat temu. Mam ich za sobą prawie 150. Nie każdy jest naszym fanem. Staramy się nie utrudniać nikomu życia, więc idziemy, modląc się w ciszy. Noc bardzo pomaga wewnętrznemu wyciszeniu – mówi Jan Bąk, 58-letni przedsiębiorca z Zielonki. Gdy o 5.30 wchodzą do Niepokalanowa, franciszkanie szykują już dla nich Eucharystię. – Pielgrzymka ma formę pokutną. Ale hasłem przewodnim jest modlitwa o chrześcijańską odnowę naszych rodzin – mówi współorganizator. Duchową opiekę w czasie drogi sprawuje ks. Tadeusz Sowa, moderator kurii warszawskiej i proboszcz sanktuarium Matki Zbawiciela. Dzięki udziałowi kapłanów, podczas drogi można również przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Wybór sanktuariów, które wyznaczają trasę pielgrzymki, nie był przypadkowy. Miedniewice są miejscem, gdzie od dawna trwa kult Matki Bożej Świętorodzinnej, ostatnio nieco zapomniany. Nocne pielgrzymowanie jest krokiem w kierunku przywrócenia świetności sanktuarium Pani Mazowsza. – Szczęśliwie miedniewickie sanktuarium przetrwało w nienaruszonym stanie wszelkie dziejowe burze, których na tych terenach było niemało. Stąd myśl, by w czasach, gdy rodzinę tak agresywnie atakuje „nowoczesność”, prosić Mazowiecką Panią z Miedniewic o pomoc w obronie chrześcijańskich wartości i naszych rodzin. Niech w czasie zamętu duchowego to miejsce będzie początkiem oraz swego rodzaju opoką i latarnią wskazującą, co jest najważniejsze w naszym życiu – tłumaczy Jan Bąk. Czemu Niepokalanów? Nocna pielgrzymka, która po raz pierwszy wyruszyła w nocy 13 grudnia ub. r. nawiązuje do dzieła Jana Topolskiego, który przez 20 lat prowadził, także w każdą drugą sobotę miesiąca, pielgrzymki na trasie z Błonia do Niepokalanowa. Obecnie przekształciły się one w całonocne czuwanie modlitewne w niepokalanowskim sanktuarium.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół