• facebook
  • rss
  • Żona do kochania

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    O tym, co chrześcijaństwo zrobiło dla rodziny, mówił podczas kolejnej Katechezy Warszawskiej ks. Piotr Mazurkiewicz, wykładowca katolickiej nauki społecznej w warszawskim seminarium i na UKSW.

    W czasach pogańskich żyło się lepiej – to postulat, który zaczął się coraz częściej pojawiać w ostatnim stuleciu – zwrócił uwagę kaznodzieja. Dlatego celem czwartkowej katechezy „Chrześcijaństwo i rodzina”, która została wygłoszona 7 maja w kościele Najświętszego Zbawiciela, było pokazanie roli, jaką odegrało chrześcijaństwo w zmianie podejścia do rodziny.

    Punktem wyjścia rozważań był model antycznej familii. Dominował w niej ojciec, który miał władzę absolutną – decydował m.in. o życiu i śmierci swoich dzieci. – Dopiero ewangelizacja cesarstwa rzymskiego doprowadziła do zniesienia dyskryminacji dziewczynek. W 390 r. nowe ustawodawstwo cywilne pozbawiło ojca prawa do decydowaniu o ich życiu – wyjaśnił kaznodzieja. Pojawienie się myśli chrześcijańskiej w pogańskim świecie wywołało także rewolucję w myśleniu o człowieku. – Człowiek przestał należeć do samego siebie, ale stał się własnością Boga. Tą godnością obdarzony jest każdy: dorosły i dziecko, niewolnik i wolny, kobieta i mężczyzna. Jak mówił św. Paweł: „Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” – zauważył. Pod wpływem Ewangelii zmienia się także podejście do kobiet. Niższą pozycję w stosunku do mężczyzny wyznaczało do tej pory podejście do rozumu – kobiety uważano za istoty go pozbawione. – Tymczasem św. Paweł stwierdza, że kobieta i mężczyzna są na równi są zdolni do kontemplacji wiekuistych idei. Wobec tej prawdy należy wyciągnąć konsekwencje jeśli chodzi o organizację rodziny, życia społecznego i politycznego – zauważa ks. Mazurkiewicz. Nauka Chrystusa przewartościowuje także rolę kobiety w rodzinie. Kobieta w czasach antycznych potrzebna była, by urodzić spadkobiercę. – Do tego nie była potrzebna miłość, emocjonalność, seksualność. To wszystko dokonywało się poza małżeństwem. Żona nie była do kochania – powiedział kaznodzieja. Zwrócił także uwagę na podwójną moralność, która nie traktowała na równi praw mężczyzn i kobiet. W sprawie podniesienia godności żony wiele zrobił także starożytny myśliciel Plutarch, który zachęcał, by w małżeństwie panowała harmonia, a małżonkowie wspierali siebie nawzajem, współodczuwając jak przyjaciele. – Życie seksualne, małżeńskie było dla kobiet bardzo brutalne, dopiero wprowadzenie elementu współczucia i przyjaźni powoduje ostatecznie, że mąż powinien panować nad swoją własnością, wspólnotą i przychylnością – wyjaśnił kaznodzieja. Katechezę zakończyła dyskusja.Kolejne spotkanie z cyklu Katechezy Warszawskie odbędzie się 21 maja o 19.30 w kościele Najświętszego Zbawiciela. Katechezę na temat „Dojrzałości w rodzinie” wygłosi o. Mirosław Pilśniak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół