• facebook
  • rss
  • Po katolicku, czyli fachowo

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    „Ciemnogród” i świat nauki. Tak z grubsza przebiega linia podziału na przeciwników i zwolenników ideologii gender. Krzywdząco, ale dużo w tym prawdy.

    Temat płci kulturowej wciąż budzi emocje. W ubiegłym roku w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski znawcy tematyki, i to z obydwu stron, wzięli udział w debacie „Gender oczami specjalistów”. Echa tego spotkana można zaleźć w najnowszej książce Wyższej Szkoły Przymierza Rodzin w Warszawie pt. „Gender – spojrzenie z różnych perspektyw”, której promocja odbyła się 6 maja w siedzibie KEP.

    Ścierają się w niej głosy m.in. Małgorzaty Fuszary, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania, z opiami ks. Leszka Woronieckiego SAC czy Zbigniewa Lwa-Starowicza, seksuologa. – Słowo „gender” wywołuje w Polsce wiele napięć i polemik, pojawiają się także pewne skróty i uproszczenia. Doprowadziły one do krzywdzącego podziału na zwolenników i przeciwników gender. Zwolennicy to świat naukowy, przeciwnicy – to głównie katolicy, „ciemnogród”, ludzie niewykształceni, reagujący głównie lękiem – zauważył podczas spotkania wokół książki ks. prof. Maciej Olczyk, adiunkt Zakładu Teologii Moralnej i Duchowości z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Prelegenci zgodzili się, że potrzebny jest zespół ekspertów od teorii płci, bo chrześcijański punkt widzenia przedstawiają dzisiaj „mało ciekawi posłowie, ośmieszając go w ten sposób”. – Brakuje nam argumentów rzeczowych, wiele dyskusji kończy się na szumie, tworzeniu napięcia. W przestrzeni medialnej powinny pojawiać się głosy z drugiej strony, w przeciwnym razie dyskurs o gender zostanie nam narzucony – zwrócił uwagę ks. Olczyk. Z kolei prof. Zbigniew Lew-Starowicz ubolewał, że ruchy gender tworzą pewnego rodzaju „sektę”, która chce wpływać także na środowisko naukowe. – Istnieje duża doza nietolerancyjności wobec osób, które są przywiązane do tradycyjnych wartości i tradycyjnego modelu związku. Czasami czuję się, jakbym był na wojnie – mówił. Seksuolog podzielił się także doświadczeniem z własnej praktyki lekarskiej. – Do gabinetów lekarskich trafia coraz więcej osób niezadowolonych ze swojej płci, zmieniają się też problemy, z jakimi przychodzą po pomoc do specjalistów małżonkowie. Typowymi, małżeńskimi problemami były kiedyś uzależnienie, walka o dominację oraz zmęczenie kobiet. Teraz w związkach toczy się wojna ideologiczna o postrzeganie ról płciowych – powiedział. Seksuolog przestrzegł, że walka płci wpływa negatywnie na trwałość związków i wywołuje spadek pożądania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół