• facebook
  • rss
  • Ratująca Warszawę

    Piotr Otrębski

    dodane 22.05.2015 13:06

    „Dopóki będzie stała – dopóty będzie istniała Warszawa” – ten przesąd powinien być dla nas przestrogą i zobowiązaniem. Troska o tę figurę to troska o miasto. Nie chodzi o to, żeby traktować go dogmatycznie, ale żeby poczynić refleksję, że w tym mieście zmienności jest coś, co trwa i o co warto dbać.

    Informacje przekazują inskrypcje na czterech ścianach niewielkiego cokoliku. Jedna jest tablicą wotywną Jana III, informuje o zwycięstwie pod Wiedniem pod przewodnictwem Leopolda I, za pontyfikatu Innocentego XI. Druga, tablica wotywna Belottiego informuje, że w tym samym dniu rządy w Warszawie sprawował burmistrz Dawid Zappio, a figurę wykonał Józef Belotti. Są też informacje o dziękczynieniu za ocalenie autora rzeźby i jego rodziny z zarazy morowej, która nawiedzała Warszawę.

    Przy tej intencji warto się chwilę zatrzymać.

    Jak przekonuje Galiński, w 1677 r. Belotti umierał… ze strachu o życie własne, dwa lata później - swojej rodziny. Nad Wisłą ożenił się z Polką Marianną Olewicką, z którą miał syna i córkę. Kiedy Warszawę nawiedzało morowe powietrze Belotti zdjęty strachem poprzysiągł Matce Bożej, że jeśli ocali familię, poświęci Jej statuę.

    Procesja z kościoła kapucynów do figury w 1933 r.   Procesja z kościoła kapucynów do figury w 1933 r. NAC Opatrzność czuwała, Józefowi, Mariannie i dzieciom nic złego się nie stało. Kiedy jednak zaraza minęła, Belotti z pracami się nie spieszył, a wręcz ociągał. I tak przyszedł rok 1683 – spod Wiednia powracał zwycięski Sobieski. Rychło Italczyk wziął się za kończenie figury, a szybko dopisał jeszcze jedną intencję, pochwałę króla i dziękczynienie za wiktorię pod Wiedniem. Następnie kamienną figurę ofiarował monarsze, a ten wystawił ją w reprezentacyjnym punkcie miasta. Choć tu pojawia się wątpliwość. Nie ma pewności, kto ostatecznie decyzję o wystawieniu figury w tym miejscu podjął. Może był to Zappio – w zamian za umieszczenie jego nazwiska na tablicy? Wszystkie te działania świadczą o pewnej pobożności, ale chyba jeszcze większym sprycie Belottiego. Włoch z Muranowa był także autorem projektu kościoła św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu (następnie przebudowanego przez Fontannów), pracował także przy budowie pałacu w Wilanowie i pałacu Dobrogosta Krasińskiego przy pl. Krasińskich – najpewniej przy dekoracjach sztukatorskich.

    Post scriptum do tej historii niech będzie koniec żywota pana Belottiego. I chyba nauka, że nie zawsze warto piec dwie pieczenie na jednym ogniu i wystawiać na próbę Niebiosa. Włoch – a Polak z wyboru - Belotti zmarł w czasie zarazy w roku 1708.

    Przeczytaj także:

     

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół