• facebook
  • rss
  • Pamięta Ignasia

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:00

    Janusz Sujecki trzyma w ręku dwie opasłe aktówki. Od ponad 2 lat próbuje uchronić przed rozbiórką kamienicę przy ul. Ciepłej 3, w której urodził się ks. Ignacy Skorupka.

    W słoneczny dzień promienie słońca odbijają się od szyb biurowców okalających rondo ONZ. Samo rondo po niedawno zakończonej rewitalizacji też zyskało blask. Na pierwszy rzut oka kamienica przy ul. Ciepłej 3 nie pasuje do „szklanego towarzystwa” – graffiti na ścianach, odpadający tynk, zamurowane niektóre okna. Szlacheckie pochodzenie zdradza jednak odsłaniana z pompą w 1997 r. tablica, zamontowana na frontonie budynku: „W tym domu urodził się 31 lipca 1983 r. Ignacy Jan Skorupka – ksiądz kapelan Wojska Polskiego poległy w bitwie pod Ossowem 14 sierpnia 1920 r. Bohater wojny polsko-bolszewickiej, obrońca Warszawy”. Mieszkańcy jeszcze do niedawna spierali się, w której klatce mieszkał mały Ignaś. Teraz została ich tylko garstka.

    Świadek historii

    – Informacja o wykwaterowaniu bardzo mnie zaskoczyła – przyznaje pani Joanna, mieszkanka kamienicy przy ul. Ciepłej. I dodaje: – Nic nie wskazywało na to, że budynek nie nadaje się do mieszkania. Tak jak pozostali lokatorzy czeka na lokal zastępczy. Bo zdaniem administracji, jeszcze niedawno remontowany budynek nie nadaje się już do użytku i nie pasuje także do otoczenia. – Natychmiast wystąpiliśmy z wnioskiem o wpisanie do rejestru zabytków nie tylko samej kamienicy, ale także stojącej na dziedzińcu kapliczki i oficyn – mówi Janusz Sujecki ze Stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy. Zdaniem społecznika, do wpisania do rejestru kwalifikuje budynek przede wszystkim jego wartość historyczna i naukowa. – Kamienica przy Ciepłej 3 jest cennym źródłem historycznym. Nie tylko narodził się tu bohaterski kapłan, ale obiekt pokazuje również, jak wyglądała przedwojenna Warszawa. To jedyny tego typu budynek na tej ulicy – na klatkach schodowych zachowały się oryginalne drewniane schody i balustrady. W mieszkaniach do tej pory znajdują się gipsowe rozety i sztukateria. Niestety, na skutek modernizacji frontowa elewacja straciła swój zdobny kostium. Jest to także cenny obiekt dla środowisk żydowskich – budynek mieścił się w granicach Getta i został utrwalony w ikonografii – wyjaśnia obrońca zabytków. Za uznaniem „znacznej wagi interesu społecznego” opowiedziało się także Ministerstwo Dziedzictwa i Kultury Narodowej, dwukrotnie uchylając diecezję mazowieckiego wojewódzkiego konserwatora zabytków o niewpisywaniu jej do rejestru zabytków. Zdaniem konserwatora „kamienica nie posiada dostatecznego zasobu wartości kwalifikujących do objęcia go ochroną”. Obecnie decyzja znów leży po stronie konserwatora. Starania o zachowanie historycznego obiektu poparły parafia Wszystkich Świętych, praska katedra, Muzeum Ordynariatu Polowego, parafia katedry polowej WP, a także środowiska żydowskie – Żydowski Instytut Historyczny i Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra. – Zniknięcie kamienicy byłoby dla miasta wielką stratą. To odbieranie mieszkańcom ich tożsamości. W Warszawie jest wiele przykładów na to, że niszczy się nasze dziedzictwo – alarmuje. I dodaje: W stolicy jest także wiele przykładów na to, że interes obydwu stron da się pogodzić, łącząc zabytki z nowoczesną zabudową.

    Społecznicy

    Starą Warszawę pokazała mu matka. Już jako dziecko czuł do stolicy wielki sentyment. Dlatego Janusz Sujecki będąc jeszcze na studiach, pod koniec lat 70., w ramach Towarzystwa Przyjaciół Warszawy stworzył grupę zajmującą się ochroną zabytków. To m.in. dzięki jego staraniom możemy poczuć klimat przedwojennej stolicy, spacerując ul. Smolną czy Foksal, które swego czasu miasto przeznaczyło do rozbiórki. Bój toczył się także o ul. Próżną, Targową czy Ząbkowską, która była pierwszą zrewitalizowaną ulicą na Pradze. Społecznikowi udało się także uratować wiele obiektów związanych ze społecznością żydowską, na przykład dom modlitwy cadyka Altera przy dawnej ul. Żelaznej 57, fragment muru Getta przy ul. Waliców, czy narożnika ul. Żelaznej i Grzybowskiej, gdzie znajdowała się brama Getta. Bilans ponad 35-letniej działalności ocenia optymistycznie. Ale są także bolesne momenty. – Żałuję, że nie udało się ochronić przed wyburzeniem na przykład parowozowni praskiej, zabytku z 1860 r. czy dworca pocztowego, który odegrał niebagatelną rolę w powstaniu warszawskim – ubolewa. Na podwórzy starej kamienicy przy Ciepłej stoi kapliczka. O obecność Matki Bożej postarali się w czasie wojny sami mieszkańcy. Za życia dozorczyni budynku zawsze powtarzała, że to za Jej przyczyną kamienica ostała się sama jedna, „jak sierota”. Czy i teraz będzie podobnie?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół