• facebook
  • rss
  • Niczego nie straciłam

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    O pieluchach i studiach na Massachusetts Institute of Technology z Anna Chojnacką rozmawia Joanna Jureczko-Wilk.

    Joanna Jureczko-Wilk: Inżynier z dyplomem najlepszej na świecie amerykańskiej uczelni Massachusetts Institute of Technology. Nie żal było zamienić wspaniałej kariery na etat mamy w domu?

    Anna Chojnacka: Jestem inżynierem mechanikiem z piątego pokolenia i praca była moją wielką pasją. W pełni świadomie z niej zrezygnowałam i przerwę na urodzenie oraz wychowanie dzieci uważam za bardzo dobry wybór. Obserwowanie, jak z małego bezbronnego człowieczka wyrasta dorosła osoba, podejmująca poważne decyzje, jest fascynujące i daje większą satysfakcję niż jakikolwiek awans w najlepszej nawet firmie. Dzieci szybko rosną i warto maksymalnie wykorzystać czas ich dorastania. Kiedyś opracowywałam strategie rozwoju dla firmy, teraz te doświadczenia wykorzystuję w mojej rodzinie: zastanawiam się, w jakim kierunku rozwijać kompetencje synów i córki, żeby osiągnęli pełnię swojego potencjału. Ale do tego wszystkiego potrzebny jest czas, którego nie miałabym, gdybym podjęła pracę zawodową.

    Niektóre mamy łączą karierę z wychowaniem nawet kilkorga sieci. Myślała Pani o tym?

    Są kobiety, którym to się udaje, na pewno z wielkim trudem. Ja zdecydowałam inaczej: chcę być cała dla moich dzieci. Ta droga jest niestety często stygmatyzowana, pokazywana jako nieatrakcyjna. Matki pracujące w domu są postrzegane jako osoby bez ambicji, polotu, a to są opinie nieprawdziwe. Teraz rozwijam się na większej liczbie płaszczyzn, niż pozwalała mi na to praca w korporacji.

    Wielu kampania Fundacji Mamy i Taty oburzyła, Pani ją wsparła. Dlaczego?

    Zostałam matką w wieku 32 lat i cieszę się, że „zdążyłam”. Mam pięcioro dzieci. Ale z perspektywy oceniam, że lepiej gdyby macierzyństwo przyszło wcześniej, kiedy miałam więcej sił. Dlatego życzę kobietom, które mają taki wybór, żeby nie zwlekały i nie bały się zostać matkami, bo to najpiękniejsze, co może nam się w życiu przytrafić. Do pracy możemy po latach wrócić, przerwaną karierę kontynuować, a na rodzenie dzieci mamy niedługi, wyznaczony przez biologię czas.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół