• facebook
  • rss
  • Pocieszycielka z Lewiczyna

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    Ponoć na całym świecie takich obrazów jest najwyżej 10. Cudowny wizerunek Matki Bożej na desce z drzewa cedrowego od lat przyciąga szukających pocieszenia.


    Oto ja, strapiony i upokorzony grzesznik, staję przed obliczem Twoim i błagam: nie odwracaj oczu swych ode mnie, ale wspomóż i wysłuchaj – taką modlitwą od dawien dawna modlą się w Lewiczynie pielgrzymi, którzy nawiedzają sanktuarium Matki Bożej Grójeckiej.

    Wśród nich byli królowie, Prymas Tysiąclecia i przyszły papież.
Zachowane dokumenty dotyczące kościoła w Lewiczynie pamiętają 1310 rok. Tradycja głosi, że w podzięce Bogu za odniesione zwycięstwo nad wrogiem wojsko Mieszka czapkami usypało kopiec, na którym wzniesiono kościół pod wezwaniem świętych Wojciecha i Marcina. Wielką odwagę i bitność wojska nazwano wówczas „lwim czynem”, od czego – jak sądzą niektórzy – wzięła nazwę osada. 
Pierwsza parafia powstała w XIII wieku. Fundatorami pierwszej świątyni byli Lewiccy z Lewiczyna herbu Prawda. Dziś parafia nie jest duża. Liczy 2100 wiernych z kilkunastu wiosek.
Kościół to zabytek klasy zerowej z bogatym barokowym wyposażeniem: ołtarzem głównym z 1750 r., barokową monstrancją z XVIII w., dwoma XVII-wiecznymi feretronami, obrazami Przemienienia Pańskiego, Niepokalanego Poczęcia NMP, św. Antoniego i św. Marcina. Jednak najcenniejszym i najstarszym skarbem kościoła lewiczyńskiego jest cudowny obraz Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych, Pani Ziemi Grójeckiej.
Najstarszy przekaz głosi, że obraz sprowadzony do Lewiczyna przez Jana Opalińskiego, opata cystersów z Rokitna, jest jednym z 13 dzieł samego św. Łukasza Ewangelisty, który namalował go na desce z drzewa cedrowego. Na całym świecie takich obrazów jest najwyżej 10.
Obraz o wymiarach 85,5 na 118 cm pod względem formy przypomina wizerunek Matki Bożej Śnieżnej z bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie. Maryja ubrana jest w czerwoną suknię przyozdobioną pod szyją paciorkami. Głowę okrywa niebieska chusta z krzyżem rzymskim. Podbita zieloną tkaniną, pięknie pofałdowana spływa z ramion. Splecione dłonie Maryi podtrzymują Dzieciątko. W lewej ręce Maryja trzyma białą chustkę, którą ociera łzy płaczących jako Pocieszycielka Strapionych.
O tym, jaką sławą cieszyło się od początku to sanktuarium, niech świadczy fakt, że król Zygmunt III Waza podarował sanktuarium monstrancję, którą ponoć sam miał wykonać. Z kolei Jan III Sobieski po wiedeńskim zwycięstwie przekazał do sanktuarium materiał z namiotu tureckiego wezyra. W historię Lewiczyna wpisał się również Tadeusz Kościuszko, który 27 czerwca 1794 r. przygotowywał pod okiem Lewiczyńskiej Pani plan obrony Warszawy. Fragment kamiennego stołu, przy którym pracował, do dziś z troską przechowywany jest na plebanii.
Pielgrzymów do Lewiczyna ściągały wieści o cudach, a o skuteczności zanoszonych do Boga rodzicy próśb świadczyły liczne wota. Kolejne komisje, powoływane przez bp. Stefana Wierzbowskiego, ordynariusza poznańskiego, który chciał dowieść prawdziwości kultu, w latach 1678, 1679 i 1684 potwierdzały cudowność obrazu. W tym czasie lewiczyński kościół stał się najważniejszym obok Góry Kalwarii sanktuarium ówczesnej archidiecezji poznańskiej. Rzesze pątników ciągnęły tu z całej Polski, tak że do posługi im trzeba było oddelegować na stałe aż siedmiu kapłanów.
Dopiero rozbiory i tragedia powstania styczniowego przerwały czas świetności Lewiczyna. Ukazem carskim zlikwidowano bractwa religijne, parafię pozbawiono dóbr i ziemi, a ówczesnego proboszcza zesłano na Syberię na 25 lat katorgi. Sanktuarium miało pogrążyć się w niepamięci, więc Moskale przesunęli także główny szlak drogowy, łączący Kraków z Warszawą, o kilka kilometrów na wschód.
O tym, że to miejsce jest święte, przekonany był ks. Jan Makowski, który w 1975 r. wystarał się o koronowanie wizerunku Madonny. To dzięki niemu sanktuarium w roku jubileuszu Zbawiciela rozbłysło dawnym blaskiem. 10 sierpnia tamtego roku prymas Stefan Wyszyński i metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła koronowali wizerunek wobec biskupów i wielotysięcznego tłumu wiernych. Przyszły papież miał podobno jeszcze długo po uroczystości stać na schodach plebanii, a Lewiczyn opuścił jako ostatni z gości. Od tej pory Matka Boża w Lewiczynie odbiera także cześć jako Pani Ziemi Grójeckiej.


    Jak trafić?


    Sanktuarium znajduje się ok. 60 km od Warszawy, 7 km na południe od Grójca, 2 km na zachód od drogi nr 7 Warszawa–Kraków. Telefon: 48 661 17 60, e-mail: sanktuarium.lewiczyn@gmail.com. Proboszczem i kustoszem jest ks. Andrzej Juńczyk. Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych można nawiedzać codziennie, najlepiej w grupach zorganizowanych, po uprzednim uzgodnieniu terminu. W niedziele i święta Msze św. w Lewiczynie odprawiane są o 9.00, 11.30 i 16.00. W dni odpustowe Sumy w intencji pielgrzymów i parafian odprawiane są o 12.00. Przy sanktuarium działa również Dom Pielgrzyma, który może pomieścić 25 osób.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół