• facebook
  • rss
  • „Złoty pociąg” na dnie Wisły

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 37/2015

    dodane 10.09.2015 00:00

    Wysychająca rzeka od kilku lat oddaje Warszawie zrabowane skarby, których nie udało się wywieźć Szwedom w czasie potopu szwedzkiego w XVII wieku.

    Gdy w 1655 r. wojska szwedzkie zalały Rzeczpospolitą, rabowały wszystko: dzieła sztuki, księgozbiory, ogołacały zamki, pałace i kościoły z marmurów, posadzek, drzwi. Szwedzi ładowali łupy na barki i Wisłą posyłali do Gdańska, a stamtąd morzem do Szwecji.

    Rzeka sprawiedliwości

    Nie wszystkie docierały nad Bałtyk. Wisła pochłonęła zapewne wiele takich skarbów. Tak się stało również z fragmentami architektury Pałacu Kazimierzowskiego z Krakowskiego Przedmieścia, dziś siedziby rektoratu Uniwersytetu Warszawskiego. Najeźdźcy wywozili nawet pałacowe balustrady. Teraz Wisła powoli je oddaje. Bezcenne znaleziska archeolodzy liczą już w tonach. – Szwedzi musieli mieć słabych flisaków. Zatonęła wówczas co najmniej jedna barka z fragmentami Pałacu Kazimierzowskiego – domyśla się dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii UW, który razem z Marcinem Jamkowskim – dziennikarzem, fotografem, płetwonurkiem, członkiem nowojorskiego The Explorers Club, od 2009 r. interesuje się tym, co leży na dnie warszawskiego odcinka Wisły. Hubert Kowalski i Marcin Jamkowski przez trzy lata najpierw wertowali archiwa, potem prowadzili badania dna Wisły wyspecjalizowanym sprzętem, schodząc z nim pod wodę. W 2011 r. z rzeki wyciągnięto ponad 70 marmurowych fragmentów detali architektonicznych o łącznej wadze ponad 5 ton. Jednym z najbardziej unikatowych znalezisk była płaskorzeźba z herbem Wazów z 1610 roku. Do tej pory archeologom udało się wydobyć ok. 20 ton fragmentów XVII-wiecznej architektury Obszar eksploracji archeologów jest w tym roku wyjątkowo rozległy, bo Wisła osiągając rekordowo niski poziom, odsłoniła jeszcze więcej niż w poprzednich latach. – Najpierw badaliśmy ten teren echosondą i sonarami, potem schodziliśmy pod wodę i szukaliśmy po omacku, ale w tym roku Wisła naprawdę sprawiła nam niespodziankę – mówi Marcin Gałkowski, pokazując wydobyte z dna Wisły fragmenty portalu Pałacu Kazimierzowskiego.

    Lepszy wróbel w garści

    Miejsce znalezisk odwiedziły Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego, oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. – Wisła to jedna z najkapryśniejszych rzek Europy. Potrafi w ciągu roku w dnie utworzyć kilkumetrowy dół tam, gdzie rok temu była góra. Piaszczyste dno ma nawet 9 metrów grubości, więc gwarantuję, że przy każdej większej powodzi albo suszy będziemy wydobywać z niej więcej skarbów – mówiła szefowa resortu kultury. – Dziś Warszawa ma swój „złoty pociąg” – dodała prezydent Warszawy. – Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu – skonkludowała Małgorzata Omilanowska, sceptycznie odnosząc się do doniesień o istnieniu pociągu ze złotem w Wałbrzychu. Minister kultury, która sama jest historykiem sztuki i pisała pracę na temat Mostu Poniatowskiego, fachowo oceniała wartość znalezisk. – Są absolutnie bezcenne i świadczą o wielkim kunszcie budowniczych Pałacu Kazimierzowskiego. Proszę spojrzeć na te perfekcyjnie toczone kule z marmuru. To niewątpliwie robota mistrza – mówiła.

    Puzzle 3D

    Na paletach przy brzegu na wysokości Cytadeli leżą marmurowe fragmenty portalu oraz cztery obeliski i podstawy. Część wykonana jest z czarnego marmuru, inne z różowego, z którego powstał także pierwotnie trzon Kolumny Zygmunta. Wydobyte z półtorametrowej warstwy piachu i rzecznego mułu już robią wrażenie. – Kiedyś na aukcji pojawiło się podobne znalezisko. Wyceniono je na 100 tys. euro. My podobnych fragmentów mamy już setki – chwali się Hubert Kowalski. – To jak puzzle 3D, trochę jak mission impossible. Pozwoli odtworzyć wygląd Pałacu Kazimierzowskiego. Na razie nie wiemy jeszcze, gdzie to eksponować: może w okolicach Zamku Królewskiego, a może na Cytadeli, przy tworzonym tam Muzeum Historii Polski. Chciałabym, żeby powstało miejsce, gdzie będzie można nie tylko zrekonstruować fragmenty tej architektury, ale pokazać ich historię i kontekst w narracyjnej wystawie, by poruszała wyobraźnię – mówi minister kultury.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół