• facebook
  • rss
  • Awantura o bohaterów

    dodane 17.09.2015 00:00

    Spór jest o wszystko: datę, kształt mogiły i rangę uroczystości. 27 września odbędzie się pogrzeb zidentyfikowanych szczątków 36 bohaterów odnalezionych na „Łączce”.

    Andrzej Krzysztof Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, odkąd rozpoczął budowę panteonu-mauzoleum, w której zostaną pochowane szczątki zidentyfikowanych na „Łączce” żołnierzy wyklętych, niemal codziennie odbiera nieprzychylne telefony, maile i listy. – To, co się dzieje wokół budowy panteonu, można niekiedy nazwać „fabryką nienawiści” – mówi. Budowa mogiły pamięci narodowych bohaterów i ich uroczysty pochówek od początku budziły kontrowersje.

    Szuflada i gołębnik

    Już pierwszy projekt panteonu, wybrany na początku tego roku w rozpisanym przez ROPWiM konkursie, okazał się plagiatem łudząco przypominającym budynek krematorium w Sztokholmie. Kolejny przez przeciwników formy, jaką jest mauzoleum, ironicznie nazwany został „gołębnikiem”, „półką z szufladami” czy „słupkiem”. I już pierwszego dnia budowy oprotestowany. Zbudowany na „Łączce” panteon ma formę 36 kamiennych jasnych bloków formujących zwarty czworokąt o wymiarach 18 na 18 metrów. Znajdują się na nim m.in. polskie godło, inskrypcje i wyjaśnienie ofiary jakiego reżimu i z jakiego okresu są tu pochowane. Zamieszczone jest także podwójne określenie spoczywających tam ofiar – nie tylko żołnierze wyklęci, ale przede wszystkim niezłomni. W środku mauzoleum znajdują się nisze, w których, w porządku dat identyfikacji, zostaną umieszczone trumny ze szczątkami ofiar odnalezionych podczas prac archeologiczno-ekshumacyjnych na „Łączce”. – Bohaterów narodowych nie chowa się w słupkach. Jesteśmy wychowani w tradycji chrześcijańskiej, godną formą upamiętnienia narodowych bohaterów są groby – uważa Beata Sławińska, wiceprezes Zarządu Fundacji Łączka, walczącej o godne upamiętnienie ofiar komunistycznego reżimu. Fundacja apeluje także o to, by upamiętnienie objęło cały „łączkowy” teren, a nie zaledwie czwartą część kwatery „Ł”. Sekretarz ROPWiM uważa jednak, że forma, jaką jest mauzoleum, to najlepsze w tej sytuacji rozwiązanie. – Oczywiście najbardziej zależy nam na indywidualnych grobach. W ten sposób udało się uczcić pamięć poległych np. w Lublinie. „Łączka” jest specyficznym miejscem, spoczywa tu wyjątkowo dużo ofiar i na tak małym obszarze nie można ich wszystkich tradycyjnie pogrzebać – mówi A.K. Kunert. I dodaje: – W miarę uwalniania kolejnych części „Łączki” planujemy rozbudowywać mauzoleum. Natomiast na zidentyfikowane szczątki wszystkich ofiar czekają przygotowane dla nich miejsca w już zbudowanym panteonie.

    Powiązać fakty

    Uroczysty pogrzeb zidentyfikowanych szczątków niezłomnych bohaterów odbędzie się 27 września. Rozpocznie go Msza św. żałobna, odprawiona o godz. 10 na pl. Piłsudskiego przez bp. polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka. Druga część żałobnych uroczystości odbędzie się o godz. 12 na Wojskowych Powązkach na „Łączce”, gdzie do panteonu zostaną złożone szczątki. – Chcemy, by był to wielki narodowy pogrzeb, z wszystkimi zidentyfikowanymi ciałami wiezionymi na lawetach okrytych polską flagą, podczas którego cały naród mógłby towarzyszyć bohaterom w ich ostatniej drodze. Nieobecność na uroczystości prezydenta Andrzeja Dudy już umniejszy rangę uroczystości – uważa B. Sławińska. I dodaje: – Mimo to zamierzamy wziąć udział w uroczystościach, oddając hołd bohaterom. W dzień pogrzebu prezydent będzie miał wystąpienie na corocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Przed podróżą do Nowego Jorku zaprosił rodziny „Łączkowe” na spotkanie do Pałacu Prezydenckiego. Sama data 27 września nie jest przypadkowa. – To Dzień Polskiego Państwa Podziemnego ustanowiony przez Sejm RP w 1998 r. Zależało nam, by Polacy w swojej świadomości powiązali ze sobą te dwa fakty – tłumaczy A. K. Kunert.

    Znak protestu

    Od momentu rozpoczęcia prac ekshumacyjnych na „Łączce” udało się przywrócić tożsamość 40 osobom. W narodowej mogile na Powązkach spocznie 36 bohaterów, m.in. Bolesław Budelewski ps. „Pług”,Hieronim Dekutowski ps. „Zapora” czy Bolesław Kontrym ps. „Żmudzin” . Cztery rodziny pochowają bliskich w rodzinnych grobowcach. Jedna podjęła taką decyzję na znak protestu. – W moim głębokim przekonaniu taki pogrzeb może się odbyć jedynie po odnalezieniu i wydobyciu wszystkich szczątków – uważa dr Witold Mieszkowski, syn komandora Stanisława Mieszkowskiego, dowódcy Floty Marynarki Wojennej, zamordowanego przez reżim komunistyczny. I dodaje, że przed pochówkiem państwo powinno przywrócić należytą godność swoim pomordowanym i barbarzyńsko zagrzebanym na „Łączce” niezłomnym; a także zdjąć wreszcie, z wielu wciąż jeszcze wyklętych, odium „narodowych przestępców”. – Z tym rzeczywiście należałoby się pospieszyć – mówi W. Mieszkowski. W środowisku związanym z Fundacją Łączka uważa się, że to sprawa polityczna PO chce pokazać się przed wyborami jako partia patriotyczna. – Do tej pory udało się zidentyfikować co piąte wydobyte szczątki. Czekanie na ekshumację wszystkich i jeden wspólny pogrzeb są mało realne. Nie ma innego wyjścia, niż chować zidentyfikowanych częściowo. Zgodę na takie rozwiązanie oraz na budowę panteonu wyraziły także rodziny. Prace nad projektem i budową mauzoleum trwają od roku – wyjaśnia A.K. Kunert. W kwaterze „Ł” nadal pozostają szczątki około 100 bohaterów, wśród nich gen. Augusta Emila Fieldorfa, rtm. Witolda Pileckiego, płk. Łukasza Cieplińskiego. IPN ma nadzieję, że trzeci etap prac na „Łączce” rozpocznie się na początku przyszłego roku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół