• facebook
  • rss
  • Don Kichot z Kamienicy

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 45/2015

    dodane 05.11.2015 00:00

    W tym nieco chaotycznie napisanym scenariuszu przebija walka o własny teatr.

    W słowniku terminów teatralnych zabrakłoby pozycji, którą można by określić charakter ostatniej premiery w teatrze Kamienica. Zwłaszcza że jest to spektakl niezwykle osobisty. Zachowanie miary w prezentowaniu emocji nie było więc łatwe. Tytuł „Don Kichot z Kamienicy” wyznacza pewien trop, ale nie do końca. Manifest artystyczny Emiliana Kamińskiego to też za mało. W tym nieco chaotycznie napisanym scenariuszu przebija walka o własny teatr.

    Jest to więc krzyk bólu, czego aktor nie ukrywa: „Ten krzyk serca i te łzy sprawiają, że nie umiem zebrać myśli w logiczną całość”. I pewnie dlatego nam, widzom, tak łatwo się identyfikować z tym dramatem, który chce wykrzyczeć bohater. Początek przenosi nas na plac budowy. Praca betoniarki zagłusza słowa dyrektora. Przyszedł z prośbą. Prosi o jeden dzień przerwy w robotach, by aktorzy mogli zagrać ostatni spektakl. Jeden z robotników pyta: dlaczego nie walczy pan o ten teatr, dlaczego pan się poddaje?”. – To nie jest teatr, to mój dom, bez którego nie wyobrażam sobie życia – odpowiada zdławionym głosem i widz czuje, że tu kończy się gra, a zaczyna bezsilność. A więc epitafium? Bo przecież nie happening. Na scenę wchodzi Don Kichot, Rycerz Smętnego Oblicza, i zaczyna walczyć ze złem świata. Szaleńczo, jak to Don Kichot. A z nim wierny giermek Sancho Pansa. W scenariusz wplecione są wątki autobiograficzne, w nich kawał historii tego kraju, gdzie siła zła zwyciężała. Don Kichot wspomina stan wojenny, zbrodnię dokonaną na księdzu, który chciał zło dobrem zwyciężać. Mimo to nie chce się poddać. Don Kichot z kamienicy, marzyciel, idealista, wierny sobie i swemu posłannictwu. Dlaczego miałby przegrać? Brawa i wzruszenie po spektaklu dowodzą, że będziemy go wspierać w jego walce z wiatrakami o zachowanie tego wszystkiego, co udało mu się stworzyć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół