• facebook
  • rss
  • Marsz Cieni

    Tomasz Gołąb /PAP

    dodane 03.04.2016 10:09

    Milczący hołd polskim oficerom zamordowanym przez Sowietów w Katyniu i innych miejscach na Wschodzie. Marsz Cieni przeszedł ulicami Warszawy przed pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.

    Ponad 300 rekonstruktorów w historycznych mundurach m.in. Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza i Policji Państwowej wzięło w niedzielę udział w IX Katyńskim Marszu Cieni, którego uczestnicy przeszli ulicami stolicy w hołdzie ofiarom zbrodni katyńskiej.

    - Główną ideą Marszu jest oddanie hołdu polskim oficerom zamordowanym przez Sowietów w Katyniu i innych miejscach na Wschodzie. W milczeniu idą w nim rekonstruktorzy w przedwojennych mundurach Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza i Policji Państwowej, a także marynarzy czy saperów. Członkowie tych formacji byli ofiarami zbrodni katyńskiej - mówi Jarosław Wróblewski, koordynator IX Katyńskiego Marszu Cieni ze Stowarzyszenia Grupa Historyczna "Zgrupowanie Radosław", które organizuje Marsz wspólnie z IPN.

    Katyń jest ważną częścią naszej historii i tożsamości.

    - Brakowało nam takiego jego upamiętnienia w przestrzeni publicznej. Znaleźliśmy uważam dobrą formułę na oddanie hołdu i coraz więcej osób bierze w tym udział. Marsz jest symbolicznym odtworzeniem ostatniej drogi oficerów. Niesie w sobie silny przekaz, taki ładunek cierpienia i bólu. Jest momentem refleksji nad losem ofiar - podkreślił Wróblewski.

    Marsz poprzedziła Msza polowa o godz. 11 przed Muzeum Katyńskim na terenie Cytadeli Warszawskiej. Po jej zakończeniu była możliwość zwiedzenia placówki, dla chętnych specjalnie przewidziano więcej przewodników.

      Tomasz Gołąb /Foto Gość O godz. 15 rekonstruktorzy uformowani w kolumnę jeńców i eskortowani przez wcielających się w funkcjonariuszy NKWD wyruszyli sprzed Muzeum Wojska Polskiego. Poprzedzał ich samochód NKWD tzw. "czarny woron". Takimi autami przewożono polskich jeńców ze stacji Gniezdowo do Lasu Katyńskiego.

    Marsz przeszedł Nowym Światem w stronę kościoła św. Krzyża, gdzie został przybliżony przez lektora początek agresji na Polskę w 1939 r. i odczytane zostały listy uwięzionych oficerów do rodzin.

    - Staramy się oprzeć narrację Marszu na faktografii z tamtego czasu. Ruszymy dalej Krakowskim Przedmieściem, gdzie przed Pałacem Prezydenckim oddamy hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej zapalając symboliczny znicz. Część ofiar wcześniej także uczestniczyła w Marszach - opowiada Wróblewski.

    Kolejny przystanek zaplanowano koło Kamienia Katyńskiego przy pl. Zamkowym. - Tam były imiennie odczytywane ofiary. Jeżeli ktoś bliski z uczestników Marszu lub z jego miasta zginął w Katyniu mógł go upamiętnić zapalając imienny znicz. To taki nasz osobisty hołd. Później przeszliśmy ul. Długą do pl. Krasińskich, gdzie naprzeciwko Katedry Polowej wspominaliśmy kapelanów, którzy zginęli w Katyniu. W samej Katedrze jest także Kaplica Katyńska - relacjonuje koordynator.

    Marsz zakończył się przy pomniku Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. - Tam symbolicznie odtwarzamy moment śmierci ofiar. Klękamy i jesteśmy przykrywani kirem. Są odczytywane także fragmenty pamiętników ofiar wydobyte z dołów katyńskich - mówi Wróblewski. - Cieszy mnie, że z roku na rok coraz więcej osób przybywa na Marsz, że to jest dla nich tak osobiście ważne. To nie jest rekonstrukcja czy inscenizacji, ma inny wymiar. Ten Marsz emocjonalnie dużo nas kosztuje. To ciągle bolesna blizna, ale ważne by o tym przypominać - dodaje.

    Wiosną 1940 r. funkcjonariusze NKWD - wykonując uchwałę Józefa Stalina i jego politbiura z 5 marca 1940 r. - rozstrzelali ok. 22 tys. polskich obywateli przetrzymywanych w obozach i więzieniach na terenie Związku Sowieckiego. Wśród zamordowanych była elita przedwojennej Polski: oficerowie Wojska Polskiego, policjanci i oficerowie rezerwy, urzędnicy, lekarze, profesorowie, prawnicy, nauczyciele, inżynierowie, duchowni, literaci, kupcy, działacze społeczni.

    3 kwietnia NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a w kolejnych dniach - obozów w Ostaszkowie (4 kwietnia) i Starobielsku (5 kwietnia). Z Kozielska 4 404 jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3 896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6287 jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie, obecnie Twer, a pochowano w miejscowości Miednoje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół