• facebook
  • rss
  • Pielęgniarki biją na alarm!

    Joanna Jureczko-Wilk

    dodane 05.04.2016 12:34

    Przy łóżkach chorych jest nas o połowę mniej niż powinno - ostrzegają.

    Kilkadziesiąt pielęgniarek i położnych spotkało się w warszawskim Urzędzie Wojewódzkim, by wspólnie zastanowić się nad katastrofalnym stanem opieki pielęgniarskiej w szpitalach.

    Uczestniczki przyznawały, że sytuacja z roku na rok się pogarsza. Chociaż kształcenie pielęgniarek i położnych w Polsce jest na wysokim poziomie, tylko niecałe 40 proc. absolwentek stara się o prawo wykonywania zawodu.

    Reszta wybiera pracę za granicą, gdzie warunki pracy są o wiele lepsze, albo w kraju, ale na stanowiskach lepiej płatnych np. w firmach farmaceutycznych. Ponieważ do zawodu nie napływają nowe siły, w szpitalach coraz częściej brakuje średniego personelu medycznego, a ten który jest, pracuje "za dwóch". Boleśnie odczuwają to zwłaszcza pacjenci.

     - Na Zachodzie na 1000 mieszkańców przypada 9 pielęgniarek, u nas - 5. Jest nas za mało, przez co nie możemy w pełni profesjonalnie wykonywać swojej pracy, która przecież jest odpowiedzialna, wymaga skupienia, postępowania ściśle według określonych procedur - mówiła Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

    Jej zdaniem, chory przebywający w szpitalu ma prawo do opieki, do bycia w centrum uwagi personelu. - W sytuacji, kiedy pielęgniarka ma kilkunastu albo nawet kilkudziesięciu pacjentów pod opieką, a nie jak na Zachodzie - kilku, musi w pierwszej kolejności wykonać zalecenia lekarskie, podać na czas leki... Na zabiegi opiekuńcze czy edukację pacjenta i rodziny, już jej nie wystarcza czasu - mówiła Zofia Małas.

    Z powodu niekorzystnych trendów, środowisko pielęgniarskie coraz bardziej się starzeje. Już teraz średnia wieku sięga w nim 50 lat. Tylko zaledwie 2 proc. pielęgniarek to osoby do 30. roku życia.

    Dlaczego absolwenci szkół pielęgniarskich nie chcą pracować w zawodzie?

      Mamy dobrze wykształcone kadry pielęgniarskie, ale 60 proc. absolwentek nie pracuje w zawodzie - mówili uczestnicy warszawskiej konferencji
    Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość
    Wiedzą, że to trudna i odpowiedzialna praca, wynagradzana poniżej średniej krajowej (średnia płaca pielęgniarek to 3400 zł brutto). Z powodu niskich pensji pielęgniarki są zmuszone pracować w kilku miejscach. Są przemęczone nawałem pracy i sfrustrowane tym, że nie są w stanie jej należycie wykonać.

    - Tylko dzięki temu, że pracujemy w kilku miejscach, obecny system opieki jakoś się trzyma - podkreśla Zofia Małas. - Gdyby teraz każda z nas ograniczyła się tylko do jednego miejsca pracy, okazałoby się, że w wielu szpitalach zabrakłoby średniego personelu medycznego. Może wtedy wreszcie dyrektorzy szpitali i stosowne władze, zobaczyłyby jak wielkie są w nim braki.

    Pielęgniarki i położne czekają na zmiany systemowe, które zaproponuje Ministerstwo Zdrowia, bo tylko takie mogą rozwiązać ich problemy i spowodować, że te zawody znów staną się atrakcyjne dla młodych osób.

    Chcą podwyżek płac, określenia (i jego respektowania) minimalnej liczby etatów pielęgniarskich, liczonej od liczby chorych. Pomocą mogłoby być także dodatkowe zatrudnienie w szpitalach niższego personelu medycznego, który odciążyłby pielęgniarki w czynnościach pielęgnacyjnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Kocór
      05.04.2016 14:41
      A co robią opiekuni medyczni którym obiecują że praca dla nich w szpitalach będzie? Mają oni zstąpić pielęgniarki we wszystkich pracach oprócz dawania zastrzyków, podawania leków? Masowo się ich szkoli po to aby mogli wyjechać do Niemiec i tam za 1200 Euro opiekować się chorymi. Pielęgniarki niech nie biją na alarm bo dyrekcja szpitali uważa że liczba ich jest wystarczająca. Jaki szpital poszukuje pielęgniarek?
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół