• facebook
  • rss
  • Smutek clowna

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 16/2016

    dodane 14.04.2016 00:00

    Czy to świat jest szalony, czy to my z wolna popadamy w szaleństwo?

    Dyplomowy spektakl studentów IV roku wydziału aktorskiego pokazany na scenie Teatru Collegium Nobilium jest sumą wrażliwości młodych, wchodzących w teatralne życie adeptów szkoły teatralnej i wrażliwości wciąż młodego, pełnego odkrywczej pasji reżysera Marcina Hycnara.


    Materiał, nad którym pracowali, służy tym odkryciom i fascynacjom. „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie” Petra Zelenki skupiają w sobie wszystkie cechy literatury czeskiej, z jej dyskretnym humorem, nostalgią, absurdem. Zelenka pyta, czyż nie jest szaleństwem pragnienie miłości, choć doświadczenie podpowiada, że nieustannie z nią się rozmijamy. Z czyjej winy? Czy coś z nami jest nie tak? Od takich myśli można oszaleć, więc wymyślamy gry i zabawy, w które wciągamy partnerów, dzięki czemu życie staje się zabawą. A przynajmniej staje się znośne. Oszukujemy innych, ale przede wszystkim siebie. Ten smutny clown, który jest w nas, zmienia świat w arenę cyrkową, w przedstawienie, w którym wszystko musi się udać.
    Zelenka kocha swoich smutnych bohaterów, a przede wszystkim ich rozumie. Tak jak rozumie ich Marcin Hycnar, który w dziesiątkach epizodów odnajduje sens tych karkołomnych zabaw. To on, razem z autorem, pokazuje człowieczy wymiar pokiereszowanych, kalekich ludzi, a nade wszystko pokazuje ich samotność. A że samotność jest najtrudniejsza do zniesienia, zawierają związki z równie pogubionymi jak oni partnerami. A mimo to Zelenka nas bawi. Zdobywa się przecież na autoironię i wyposaża w tę cechę swoich bohaterów. Odnajdujemy w nich siebie.
    Dzięki temu łatwiej nam wybaczać sobie własne dziwactwa
     potrzebę przygody, choćby najbardziej szalonej. Poza wszystkim innym mamy przecież
    ten dar: życie. Jakiekolwiek by ono było.
    W spektaklu bierze udział kilkunastu młodych, wnoszących swój temperament i poczucie humoru uruchomione przez mistrza, do którego mają zaufanie. Dlatego trudno jest wymienić kogokolwiek z nich. Muszą jeszcze chwilę poczekać, by zapracować na własne nazwisko, ale wydaje się, że są w nich pokora i cierpliwość. To ciepłe i mądre przedstawienie zasługuje, by zapamiętać adres uczelni z wielkimi tradycjami.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół