• facebook
  • rss
  • Święty z Góry Kalwarii

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 25/2016

    dodane 16.06.2016 00:00

    Nasz Staś! – cieszyli się mieszkańcy Podegrodzia. Pa-pa-cinski… – łamali sobie język Amerykanie. Wypełniony plac św. Piotra bił brawo, gdy 5 czerwca papież Franciszek ogłosił świętym o. Stanisława Papczyńskiego.

    Zenon Pałyska do Watykanu przyleciał z Góry Kalwarii. Kiedy tylko papież Franciszek w marcu ogłosił datę kanonizacji bł. o. Stanisława Papczyńskiego, pomyśleli z żoną, że bardzo chcieliby na niej być. Obydwoje są czcicielami świętego marianina, którego sarkofag jest na Mariankach.

    – Ale jak to w życiu bywa, nie mieliśmy pieniędzy na taką podróż. I właściwie już pogodziliśmy się z tym, że obejrzymy transmisję z Watykanu w telewizji. No trudno... – mówi Zenon Pałyska. – Aż tu dostaliśmy od o. Papczyńskiego niezwykły prezent. Zupełnie niespodziewanie dostałem premię i kiedy o niej powiedziałem żonie, nie mieliśmy wątpliwości, na co ją wydamy. W dniu kanonizacji na pl. św. Piotra zjechało z całego świata ok. 2,5 tys. czcicieli założyciela zgromadzenia księży marianów. Nad placem powiewały biało-czerwone flagi, a w tłumie można było dostrzec transparenty m.in. z Rzeszowa, Małopolski, Ełku, Rzeczycy, Goźlina, Warszawy oraz Podegrodzia – rodzinnej miejscowości o. Papczyńskiego. We Mszy św. wzięli udział: prezydent Andrzej Duda z żoną Agatą, delegacja Episkopatu Polski z przewodniczącym abp. Stanisławem Gądeckim na czele oraz księża marianie ze wszystkich zakątków świata. Archidiecezję warszawską, na której terenie w Górze Kalwarii o. Papczyński spędził ostatnie 24 lata swojego życia, na watykańskich uroczystościach reprezentował biskup pomocniczy Piotr Jarecki.

    Jest z nami

    Na kanonizację do Rzymu przyjechał co 10. mieszkaniec 5-tysięcznego Podegrodzia (ponoć przedstawiciele każdej rodziny). Podegrodzianie jechali autokarem przez 26 godzin. – Ojciec Papczyński szedł do Rzymu, do papieża, pieszo, to my mielibyśmy nie przyjechać na jego święto?! – mówi Jerzy Nieć, który wraz z czterdzieściorgiem członków Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca „Podegrodzie” – mimo lejącego się z nieba żaru – na pl. św. Piotra wystąpił w stroju regionalnym. Dla mieszkańców Podegrodzia zmarły 300 lat temu marianin jest „jak rodzina”. Jego kult był tam od zawsze, ale odkąd przetłumaczono z łaciny na język polski jego pisma i rozpowszechniono je, jego nauczanie stało się bardziej zrozumiałe. Wielu „odkryło” go na nowo jako duchowego przewodnika i mistyka. – Dla mnie to niesamowity święty, który jest z nami i nam pomaga. W dużych i małych sprawach – mówi dwudziestolatek Dawid Wciągło z podegrodzkiej parafii św. Jakuba. – To widać, kiedy podczas nowenny, odprawianej 18. dnia każdego miesiąca, nasz proboszcz ks. Józef Wałaszek czyta prośby i podziękowania za łaski otrzymane za wstawiennictwem o. Papczyńskiego. Ile ich jest! – To był nasz chłop, twardy, konkretny. I tak też wyprasza łaski: szybko i konkretnie. Na naszych terenach jest dużo powodzi, a Podegrodzie one zawsze omijają. Nasz krajan nad nami czuwa – dodaje Jerzy Nieć. Nie tylko czuwa, ale też pociąga młodych przykładem radykalnego życia i wiary. W ostatnich dziesięcioleciach z tej niewielkiej podsądeckiej miejscowości wyszło 27 kapłanów i 8 sióstr zakonnych. – Zostałem ochrzczony w tej samej chrzcielnicy, co nasz święty – mówi ks. Władysław Ciągło, marianin z Podegrodzia, który na kanonizację do Rzymu przyleciał z Filipin. – Kult o. Papczyńskiego jest u nas bardzo żywy, płyną łaski i cuda za jego wstawiennictwem. Dzień jego kanonizacji to także wielkie święto na Filipinach.

    Przyjechali podziękować za cud

    Podczas watykańskiej Mszy św., przy wtórze Psalmu 32, relikwiarz z fragmentem kości świętego marianina ustawiła przy ołtarzu mieszkanka Ełku, której cudowne uzdrowienie za jego wstawiennictwem uznano w procesie kanonizacyjnym. Towarzyszyli jej mąż i starsze dziecko. Młodsze – jeszcze nieświadome doniosłości chwili – pod opieką dalszej rodziny biegało na bosaka pod kolumnadą na pl. św. Piotra. Przed Mszą św. na indywidualnej audiencji z mieszkanką Ełku spotkał się papież Franciszek. – Lekarze nie dawali już Basi szans – mówi jej bliska krewna. – Ktoś polecił nam nowennę do o. Papczyńskiego jako niezwykle skuteczną. Wszyscy zaczęliśmy się nią modlić i Basia z dnia na dzień zaczęła wracać do zdrowia. Lekarze mówili, że takiego przypadku jeszcze nie widzieli, nie mogli tego wyzdrowienia zrozumieć ani wytłumaczyć. A my od razu wiedzieliśmy, że to o. Papczyński wyprosił u Boga tę wielką łaskę. Dzisiaj przyjechaliśmy całą rodziną podziękować mu za to. W homilii, nawiązującej do niedzielnych czytań mszalnych, Ojciec Święty podkreślił, że nowi święci „pozostawali ściśle zjednoczeni z męką Jezusa, i w nich przejawiła się moc Jego zmartwychwstania”.

    Przypadek?

    – W maju dowiedziałam się, że czeka mnie kolejna operacja. Zmartwiłam się i zaczęłam nowennę do o. Papczyńskiego – mówi Bożena Gryłko z Warszawy. – Po dwóch tygodniach rano, przed wizytą u lekarza, dostałam e-mail od mojej koleżanki z cytatem z pism o. Stanisława, chociaż ona nie wiedziała, że się do niego modlę. U lekarza dowiedziałam się, że operacja nie będzie potrzebna, że wystarczą leki. Jestem pewna, że zawdzięczam to wstawiennictwu o. Papczyńskiego. A wieczorem tego samego dnia zadzwoniła do mnie ta sama koleżanka i zapytała, czy pojechałabym z nią na kanonizację 5 czerwca. Przypadek? Po watykańskich uroczystościach, wieczorem na rzymskim lotnisku pani Maria ze Starogardu Gdańskiego ciężko opadła na krzesło. – Jestem zmęczona, ale szczęśliwa – mówi, wracając do Polski. – Od znajomej dostałam obrazek z bł. o. Papczyńskim. Włożyłam go do brewiarza i o nim zapomniałam. Kiedyś wypadł mi i zobaczyłam na odwrocie modlitwę o kanonizację. A że modliłam się wtedy za moją wnuczkę, która trochę się w życiu pogubiła, odmówiłam za nią tę modlitwę. Parę godzin później usłyszałam w radiu, że papież ogłosi o. Papczyńskiego świętym. Pomyślałam, że chyba jestem skuteczna w tych modlitwach... Ale skuteczny to był o. Papczyński, do którego nadal się modliłam i dzięki któremu – tak wierzę – sprawy z wnuczką wyprostowały się. Chciałam mu podziękować, więc wybrałam się na kanonizację – chociaż pierwszy raz w życiu leciałam samolotem i sama się dziwię, że wytrzymałam tak intensywny dzień bez bólu pleców. Ale to przecież też nie moja zasługa....

    Niech nas upomni

    Po uroczystościach na pl. św. Piotra prezydent Andrzej Duda otrzymał od ojca generała Andrzeja Pakuły MIC portret św. o. Papczyńskiego. Prezydent zaznaczył, że założyciel marianów był nie tylko wspaniałym duchownym i kaznodzieją, ale również wielkim patriotą. Dlatego też już w 1764 r. Sejm Rzeczypospolitej Obojga Narodów zwrócił się do Rzymu o wyniesienie go na ołtarze. – Mam nadzieję, że św. Stanisław będzie miał naszą ojczyznę w opiece, tak jak miał ją w sercu. I że my będziemy pamiętali o naszych obowiązkach względem niej, a jeśli będzie trzeba, to niech nas św. Stanisław Papczyński upomni – mówił prezydent. Portret nowego świętego otrzymał również metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, który 6 czerwca w bazylice Santa Maria na rzymskim Zatybrzu przewodniczył ogólnoświatowym uroczystościom dziękczynnym za kanonizację założyciela marianów.

    Poznaj świętego

    Dla naszych Czytelników mamy książki, przybliżające postać i nauczanie św. Stanisława Papczyńskiego oraz świadectwa łask otrzymanych za jego przyczyną. Święty szczególną opieką otacza małżeństwa starające się o poczęcie dziecka, kobiety w zagrożonej ciąży, osoby zniewolone nałogami, a także uczniów mających trudności z nauką. Komplety książek, ufundowane przez Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC, otrzyma 1., 30. i 50. osoba, która do 25 czerwca prześle na nasz adres: warszawa@gosc.pl odpowiedź na pytanie: Gdzie znajduje się grób św. o. Papczyńskiego?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół