• facebook
  • rss
  • Czekamy!

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 29/2016

    dodane 14.07.2016 00:00

    Czy w Brazylii rosną maliny, a w Gwatemali na potęgę czytają „Dzienniczek” św. Faustyny? Odpowiedź przywiozą pielgrzymi.

    Google translator przygotowany, przepisy na pierogi leżą w pogotowiu, wiedza o zagranicznych gościach uzupełniona. 20 lipca tysiące rodzin otworzy swoje domy dla pielgrzymów przyjeżdżających do stolicy na Dni w Diecezjach, które poprzedzają Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.

    Z dalekiej Oceanii

    – To była dla nas zupełna egzotyka. O mieszkańcach wysp Wallis i Futuny musieliśmy dowiedzieć się praktycznie wszystkiego – jakim językiem mówią, jak wyglądają. Już samo to było dla naszej rodziny dużym przeżyciem i porządną lekcją geografii – mówi Bartłomiej Owadowski z parafii św. Floriana i św. Michała Archanioła na Pradze. Grupa z wysp Pacyfiku będzie liczyć 46 osób, dodatkowo parafianie będą gościć pięć osób z USA. Do ich ugoszczenia razem z rodziną państwa Owadowskich zgłosiło się 25 gospodarzy. Pielgrzymi wylądują na lotnisku po 35 godzinach lotu. Z Okęcia odbiorą ich wolontariusze. – Już sama droga z lotniska na Pragę to długość jednej wyspy. Myślę, że dla większości naszych gości podróż do Polski to wyprawa życia. Dlatego chcemy nie tylko pokazać im Warszawę, ale zapoznać ich także z europejską kulturą – mówi ks. Konrad Biskup, wikariusz praskiej parafii. Bartłomiej Owadowski będzie towarzyszył gościom podczas zwiedzania miasta. Z zamiłowania jest varsavianistą, z urodzenia – warszawiakiem. – O każdej ulicy mogę coś ciekawego powiedzieć. Na przykład niedaleko mojego domu stoi kamienica, gdzie mieściło się gimnazjum, do którego uczęszczał Janusz Korczak – mówi. I dodaje: – Z kolei pl. Piłsudskiego to dla wielu mieszkańców otwarty kościół, miejsce pamięci Jana Pawła II i narodowego wyznawania wiary. Pielgrzymi wrócą do goszczących ich rodzin po całodziennym programie przygotowanym przez diecezję i poszczególne parafie dopiero na kolację. W domu państwa Owadowskich posiłek będzie w iście polskim stylu. – Jest szansa na wypiek własnego chleba. Spodziewam się, że żona Ewa przygotuje pierogi i kresowy chłodnik na śmietanie z cebulą, ogórkiem, rzodkiewką i szczypiorem – mówi Bartłomiej. Bliżej polską kuchnię i kulturę pielgrzymi będą mogli poznać w niedzielę. Ostatni dzień pobytu w Warszawie młodzi spędzą z goszczącymi ich rodzinami. – Chcemy zabrać naszych gości do rodzinnej miejscowości mojej żony pod Sokołowem Podlaskim. Warte pokazania są nasze wielopokoleniowe tradycje, np. coroczne ognisko, w którym bierze udział kilkadziesiąt osób. Dla naszych pielgrzymów zaskoczeniem może być także bujna przyroda, zupełnie odmienna od tej, która jest na oceanicznych wyspach – mówi. Goście z Wallis i Futuny także będą mogli zaprezentować swoją kulturę. Razem z innymi narodami wystąpią 23 lipca podczas Festiwalu Narodów. Organizatorzy spodziewają się, że w wydarzeniu na terenie Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej weźmie udział ok. 20 tys. osób. – Ciekawy jestem, czy młodzi z wysp Pacyfiku są tak samo radośni jak Afrykanie – zastanawia się Bartłomiej, który na festiwal wybierze się z całą rodziną.

    Gość w dom…

    Dominika Rymarz z Drogi Neokatechumenalnej działającej przy parafii św. Zygmunta na Bielanach ze wzruszeniem wspomina swój trzytygodniowy pobyt na Światowych Dniach Młodzieży w Brazylii. – Spotkałam się tam z wielką życzliwością i otwartością. Powitano nas fajerwerkami, na samochodach gospodarzy były kartki z naszymi nazwiskami, ktoś przygotował łamaną polszczyzną transparent: „Nasz dom jest wasz dom”. Na stole czekały termosy z przyklejonymi w naszym języku objaśnieniami: „herbata z cukrem”, „herbata bez cukru” oraz minisłowniczek polsko-portugalski z listą podstawowych pytań o możliwość skorzystania z żelazka czy pralki. Mimo różnicy kulturowej czułam się tam jak w rodzinie – mówi Dominika Rymarz. Podobne doświadczenie chce przekazać pielgrzymom z Hiszpanii i Australii, którzy będą gościć w jej domu. – Również myślimy nad słowniczkiem i kulinarnymi przysmakami – mówi. Zależy jej także, by pielgrzymi po dalekiej podróży mogli dobrze wypocząć, wziąć kąpiel, zrobić pranie i dobrze się wyspać. Goście do dyspozycji będą mieli swój pokój. Gospodarze będą spać w pokoju obok, razem z 2-miesięczną córeczką. – Liczymy się z tym, że tłoczenie się z dzieckiem w jednym pokoju i wstawanie rano, by zawieźć pielgrzymów do parafii, może być niewygodą. Ale nie przeszkadza nam to. Przyjmując kogoś pod swój dach, przyjmujemy Chrystusa, dzięki temu otwieramy się na Boże błogosławieństwo – mówi. O miłym pobycie w Brazylii przypomina jej ręcznie uszyty woreczek na drobiazgi, który w prezencie podarowała jej gospodyni. – Każdy pielgrzym dostał inny, zrobiony specjalnie dla niego. My także będziemy chcieli obdarować naszych gości pamiątką z Polski – mówią Dominika i Piotr Rymarzowie.

    Ewangelizacyjna pasja

    Aleksandra i Darek Szabłowscy z parafii św. Jakuba Apostoła na Ochocie do przyjęcia pielgrzymów zgłosili się jeszcze jako narzeczeni. – Dużo działamy w parafii, więc ugoszczenie pielgrzymów było dla nas zupełnie naturalne. Zgłosiliśmy się trochę w ciemno, bo nie wiedzieliśmy, gdzie i w jakich warunkach będziemy mieszkać jako małżeństwo – mówią świeżo upieczeni małżonkowie. Zaufanie Bożej Opatrzności popłaca – mieszkanie młodych małżonków znajduje się w kamienicy naprzeciw kościoła św. Jakuba Apostoła na Ochocie. A przestronny salon może pomieścić co najmniej trójkę gości. Pierwsi uczestnicy ŚDM pojawią się w parafii już 14 lipca, na tydzień przed oficjalnym rozpoczęciem Dni w Diecezjach. W sumie do parafii na pl. Narutowicza przyjedzie 230 pielgrzymów – członków międzynarodowej, ewangelizacyjnej wspólnoty Shalom z różnych zakątków świata – najwięcej z Brazylii, ale także z Węgier, Ekwadoru, Izraela, Niemiec i Włoch. Co ciekawe, ewangelizatorzy będą nie tylko uczestnikami ŚDM, ale współtwórcami wielu wydarzeń w stolicy. Ich świadectwo wiary i o doświadczeniach w ewangelizacji, m.in. o prowadzeniu ewangelizacyjnego baru z pizzą, będzie można usłyszeć podczas koncertu Wiara. Nadzieja. Miłość na pl. Piłsudskiego, podczas Warszawskiego Uwielbienia przy Świątyni Bożej Opatrzności, czy Iskry Miłosierdzia organizowanej w parku Szczęśliwickim. Ale to nie wszystko. Grupa z Węgier zagra dla mieszkańców koncert, a Brazylijczycy poprowadzą taneczną fiestę. – Chcemy odejść od duszpasterskiego schematu, w którym wszystko jest gotowe. Zaangażowanie jest okazją do poznawania się i budowania relacji. Kiedy wszystko jest perfekcyjnie zaplanowane, może nie być już miejsca na spotkanie – uważa wikariusz. Państwo Szabłowscy spotkanie z ewangelizacyjną wspólnotą odczytują jako Boży znak. – Od dziecka mam dobrą relację z Panem Jezusem, ale jako dorosła osoba mam problem z dzieleniem się wiarą. Liczę na to, że członkowie Shalom zarażą mnie ewangelizacyjną pasją – mówi Aleksandra Szabłowska. I dodaje: – Ciekawią mnie także ich zwyczaje i kultura. Nawet nie wiem, czy w ich kraju rosną maliny...

    Kraj miłosierdzia

    – Będzie dobrze, przecież jest Google translator – mówią mieszkańcy Pruszkowa. I z tłumaczem zainstalowanym w komórkach czekają na pielgrzymów. W parafiach przygotowania trwają pełną parą. Dla goszczących rodzin odbywają się lekcje hiszpańskiego, na filmiku nakręconym przez wolontariuszy z Parafialnego Centrum Wolontariatu ŚDM z parafii św. Józefa z Pruszkowa widać, jak parafianie zapoznają się z wiedzą o obcym kraju i modlą się za uczestników ŚDM. Do pięciu pruszkowskich parafii przyjedzie niemal 490 pielgrzymów z Ameryki Środkowej. – Dla naszych gości przygotowaliśmy wiele niespodzianek, m.in. koncert i warsztaty z zespołem „Mazowsze”, wyjazd na koncert chopinowski do Żelazowej Woli i pielgrzymkę do Częstochowy. Pokażemy także Muzeum Dulag 121 – miejsce związane z naszą lokalną historią, a także Muzeum św. Maksymiliana Kolbego w Niepokalanowie – mówi Daniela Banaszkiewicz, koordynatorka z diecezjalnego centrum ŚDM archidiecezji warszawskiej i opiekunka grupy z Gwatemali. Pielgrzymi z Gwatemali także przygotowują się do przyjazdu. Czytają dzieła św. s. Faustyny. Na potęgę. Ponoć w księgarniach trudno jest kupić „Dzienniczek”. – Oni nie mogą się już doczekać. Dla nich Polska to kraj wielkiego papieża i Bożego Miłosierdzia. Ich radość da się wyczytać z każdego maila. My także odliczamy dni do wspólnego spotkania – mówi wolontariuszka, która na bieżąco koresponduje z pielgrzymami. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół